Ryżowo-orkiszowe naleśniki na słodko! Naleśniki na słodkow, z owocami ;)

Hej, hej! :) Żyjecie po świątecznym zabieganiu i rozpoczętych przygotowania do Sylwestra? :)
Niby Święta okresem odpoczynku, czasu z rodziną, ale jak patrzę na niektóre osoby w sklepach, na portalach internetowych to aż głowa boli ;)
Ilości jedzenia, które kupują, przygotowują- jakby cała armia do wykarmienia :O No i oczywiście- okna, każda kafelka umyta..
Kiedy dojdzie to tych czasów, że Święta będą dla Nas, a nie my dla Świąt? :(

No dobra, ale nie ma co narzekać, nie po to ja tutaj ;)
Jak tam spędziliście święta? :) U mnie spokojnie, nawet małe górki udało nam się zaliczyć, wstając od stołu i ruszając trochę swoje 4 literki ;) I tak swoją drogą, pokazałam u Mistrza Naleśników bajkę 101 Dalmatyńczyków i ooo! wszyscy się w niej zakochali! Oni nie znali jej wcześniej (nie wiem jakim cudem), ale tak się cieszyłam, że udało mi się posłać bajkę mojego dzieciństwa dalej ;D Tak na marginesie, wiedzieliście, że ta bajka POWSTAŁA w 1961 roku?!
Ileż ona ma lat! A jaka jakość bajki <3 Ja mogłabym oglądać ją bez końca <3 nie wiem dlaczego, ale wydaję mi się, że kiedyś te bajki to z takim przesłaniem robili, takie jakieś bardziej edukacyjne, nie trzeba było magii, wystrzałowa, autoludków- wystarczyły nakrapiane psy z przygodą ;)
Też odnosicie to wrażenie?

No nic, dobrze, ja jak zwykle o jednym i drugim, a  większość z Was przyszła tutaj albowiem...
powstały pyszne, ryżowo-orkiszowe naleśniki i to w takim towarzystwie, że grzech nie wypróbować! ;)
Gdybym miała zdecydować, czy wolę na słodko, czy wytrawnie to chyba bym nie umiała.. to jedyne danie, które tak samo wielbię z kurczakiem, jak z sosem z owoców :D ciasto naleśnikowe tak uniwersalne pokocha każdy dodatek, dlatego tak super można kombinować z nadzieniami i ni jak podane, będą pewną znaną nowością :D Wiecie, o czym mówię prawda? ;)

No i tak też było tym razem :) Mistrz smażył, a ja zajmowałam się nadzieniem ;) Dla Niego of course wytrawne, dla mnie na słodko <3
Wykorzystałam zapas truskawek z zamrażalnika, dobrej jakości czekoladę i mamy cud, miód, malina :)

zapraszam, częstujcie się! :)

Ryżowo-orkiszowe naleśniki

Składniki:
Ciasto
-30g mąki ryżowej
-30g mąki orkiszowej
-1 jajko
-ok 150ml wody
-sól
Nadzienie
-100g twarogu chudego
-4 łyżki kefiru
-erytrol, miód, lub ksylitol do smaku
-cynamon
-truskawki
-3 kostki gorzkiej czekolady 90%

Wykonanie:
Mąki, jajko, wodę i sól zmiksować razem. W razie potrzeby zmieniać konsystencja ciasta ilością wody.
Smażyć na suchej, lub lekko natłuszczonej patelni.
W tym czasie twaróg zmiksować z kefirem i słodzikiem na puszytą masę.
Truskawki podgrzać z cynamonem do ulubionej konsystencji.
Czekoladę posiekać.
Gotowe naleśniki nadziewać serem, polać gorącymi truskawkami i posypać czekoladą.
Podawać od razu.





Smacznego!

Sernik pomarańczowy :) Zdrowsza wersja sernika z pomarańczą, idealny na święta!

Dzień dobry! :)
Ahh! To już tylko dwa dni! Dwa dni, aby rozpocząć cudowny świąteczny okres :)
Też czekacie z wytęsknieniem? :)
Powiem Wam, że ja to zaplanowałam 3/4 gotowania na niedzielę, bo w poniedziałek jeszcze w pracy, także może być ciekawie  z czasem, toteż wolę się przygotować :)
A jak tam u Was? Roboty od groma, czy może na luzaku?

Ah! Muszę się Wam pochwalić, że właśnie tydzień temu udało mi się zaliczyć egzaminy, także weekendowe wypady do Krk na kurs zakończyły się pozytywnie :) ufff..! Stresu było co nie miara, także jedno z głowy jak to mówią :)

Troszku znowu tutaj przycichłam, ale już nadrabiam :)
Macie też tak czasem, że wpadniecie na jakiś pomysł i nie ma bata- musicie go zrobić? Totalnie nie wiecie czy wyjdzie, czy będzie zjadliwe, ale w środku czuje: tak to jest to?
Rzadko miewam takie przebłyski, ale z tym sernikiem tak właśnie było!
Od początku wiedziałam, że muszę spróbować go zrobić, a smaki przypominały mi smakami dobrą, cudownie mroźną zimę i powrotu do ciepłego domu, pachnącego cynamonem :)
Dodatkowo- jak to u mnie, przygotowany jest w zdrowszej, co nie znaczy gorszej wersji :)

Tutaj pomieszałam trochę smaki, bowiem spód jest mocno czekoladowy, a sam sernik mocno pomarańczowy- czyż można połączyć lepiej? :)
A może sami robiliście już takie połączenie smaków w serniku?
U mnie był to 1szy raz, ale wiem, że nie ostatni :)
sam sernik wyszedł mocno puszysty, mocno pomarańczowy, dość słodki, ale mocno czekoladowy spód idealnie wpasowywał się w całość :)

Musicie wypróbować ten smak- warto! :)

Sernik z pomarańczą

Składniki:
Spód
-120g ciasteczek żytnich, lub pełnoziarnistych
-10g kakao
-3 kostki czekolady 90%
-100g oleju kokosowego/masła klarowanego
Masa serowa
-500g sera twarogowego chudego, zmielonego
-125g jogurtu naturalnego
-1 pomarańcza
-1 jajko
-50g erytrolu

Wykonanie:
Ciasteczka zmiel na proszek, dosyp kakao.
Olej kokosowy, lub masło roztop z czekoladą, dodaj do spodu.
Wyłóż spód tortownicy papierem do pieczenia, zamknij szczelnie tortownicę.
Powstałą masą wyłóż dokładnie spód tortownicy (możesz odrobinę wejść na boki tortownicy), następnie schłódź w lodówce.
W tym czasie zetrzyj skórkę z połowy pomarańczy (wcześniej ją sparz).
Z połowy pomarańczy wyciśnij sok.
Następnie ser twarogowy, jajko, erytrol/ksylitol oraz sok z pomarańczy zmiksuj krótko, tylko do połączenia składników. Dodaj skórkę, wymieszaj już szpatułką.
Gdyby masa była zbyt gęsta dodawaj po trochę jogurtu- ma mieć konsystencję gęstej śmietany.
Gotową masę wylej na schłodzony spód, wyłóż na wierzch kawałki pomarańczy.
Następnie piecz w kąpieli wodnej (tzn tortownicę wkładamy do większej brytfanki, w której nalewamy trochę wody; gdyby tortownica była nieszczelna- opleć ją folią spożywczą naokoło). Temperatura 180stopni, grzanie góra dół, ok 1h.
Następnie studzimy w lekko uchylonym piekarniku, aż będzie całkowicie zimne.
Gdy ostygnie wkładamy na noc do lodówki.
Rano gotowe do spożycia, najlepiej wyciągnąć z lodówki na 30min przed konsumpcją.






Smacznego!

Orkiszowo-ryżowe scones z tahini! Zdrowe scones z tahini z Primavika :)

Witajcie! :)
Poniedziałek przywitał Was takim pięknym, mroźnym porankiem? Chyba moje narzekania i post o przyprawach coś pomógł, bo powiem Wam, że niedziela.. o ja!
Jaka ona piękne była :)
Oczywiście, że skorzystanie zostało z tej pogody i po leniwym śniadaniu ruszyłam z Mistrzem Naleśników i dwiema psimi kompankami na Kozią Górkę :)
Słowa Górka tutaj akurat lekko przesadzone, ale Bielsko i Podbeskidzie mają to, że górki posiadają, ale zaliczyć ich do wymagających nie można :D

No, ale ważne że dupki ruszone i świeże powietrze powdychane, bo w ciągu tygodnia strasznie ciężko o jakąś aktywność poza bieganiem na świeżym powietrzu :( Też cierpicie na brak świeżego powietrza zamknięci za biurkiem, albo w jakimś budynku?
Witaminy D nawet wtedy bardzo potrzeba, oj bardzo! :)

No, a wracając do śniadania.. To chyba najbardziej świeży przepis na tym blogu, haha :D
Znalazłam przepis na blogu I adore cinnamom i szczerze mówiąc wiedziałam,że to jest to! Kocham śniadania na świeżo, na ciepło i takie wspólne.. kocham scones, które zazwyczaj zjadałam na słodko, a tutaj? A tutaj do wyboru do koloru :)
Bo tak, właśnie o scones tutaj dzisiaj poczytacie :)
Są z tahini (mnianm, mniam! Nowe zastosowanie oprócz hummusu), bez dodatku jajek, z mieszanką nasion :)
To tahini nadaje im świetny, charakterystyczny smak, który pokochacie :) Są takie napakowane aromatem, ale nie jest on dominujący- nie wiem, czy wiadomo o co mi chodzi.. no ale  zrozumiecie, jak skosztujciecie! :D dodatkowo mąka orkiszowa nadaje im swojego smaku.. :) mniam!
Powiem Wam, że mi najbardziej przypadły do gustu same lub z wytrawnym dodatkiem,a Mistrzowi? O dziwo!
Z miodem, lub z dżemem i serkiem :) No zaskoczył mnie totalnie, ale cóż zrobić :)
Trzeba uważać, bo strasznie lubią się kruszyć, być może to wina mąki, aczkolwiek.. jak mam być szczera- to dla mnie ich urok :)

Całość przygotowania mi śniadania zajęła.. 40minut (z myciem garów :D!) dlatego na prawdę Was zachęcam, gdy będziecie mieli chociaż troszkę czasu o poranku.. zróbcie je na wspólne śniadanie :) Albo przygotujcie wieczorem i zjedzcie je razem rano.. <3
Bo scones mają to do siebie, że lubią być jedzone w towarzystwie..
tak jak chociaż by te z rabarbarem, albo te czekoladowe.. o! Były też razowe :D
Mówię Wam, w nich jest jakaś magia! :)

To, co.. zapisujecie i robicie? :) Nie zawiedźcie ich! ;)

Scones orkiszowo-ryżowe z tahini

Składniki:
-85g mąki orkiszowej
-85g mąki ryżowej
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
-2 łyżki ulubionych ziaren (u mnie: sezam, czarnuszka,słonecznika, dynia)
-0,5 łyżeczki soli
-50g masła klarowanego
-120g jogurtu typu skyr (lub grecki)
-20g tahini Primavika

Wykonanie:
Suche składniki wymieszać razem. Następnie dodać masło i razem wymieszać, powinna powstać masa jak na kruszonkę.
Następnie dodać jogurt oraz tahini, zarobić razem ciasto na gładką masę.
Z ciasta wykroić 6 scones (można więcej, ale będą za chude ;) ), ułożyć na brytfance wyłożonej papierem do pieczenia.
Posypać z góry ulubionymi ziarnami.
Piec w nagrzanym na 180 stopni piekarniku, ok 20 minut.
Podawać ciepłe, lub zimne.










Smacznego!

Omlet białkowy z cukinią.

Dzieeeń dooberek! :)
Mamy piątek, mam więc jeden dzień do weekendu :) Dzisiaj czeka nas nie lada wyzwanie pod tytułem "Jak wytrwać?" :)
Myślę, że każdy z nas zna już jakieś tam sposoby i pójdzie jak z płatka :)
Co planujecie? A może jednak niektórzy do pracy, studia? W takim razie polecam zaopatrzyć się w kolorowe jedzonko, pełny uśmiech na twarzy i motywację do działania- pomaga przetrwać, uwierzcie!
Ahh.. nienawidzę narzekać, mieć zły humor, czy dołka..
No nienawidzę i tyle- dzięki temu człowiek notuje spadek formy o 80%, wkurza innych, tudzież martwi, a sam nie korzysta z życia.
Jednak wczoraj takowy dzień nastał.. totalnie nic nie wychodziło, wszystko szło na złą stronę mocy :( Jeszcze działalność Pań Pielęgniarek mnie dopadła, gdzie ty zachowujesz się jak człowiek, a one cię próbują wykorzystać :(
Kolano boli nadal, już 15 dzień, mimo że lekarz obiecał poprawę po pięciu, ale skręcenie kolana jakoś przejść nie może..
Haha, bo swoją drogą okazało się, że 13 dni chodziłam ze skręconym kolanem, no nie zdając sobie z tego sprawy, tylko tyle, że bolało.. Brawo ja! :D
No, ale to też spotęgowało mój humor i  wszystko było na złej drodze..
Także no.. mam nadzieje, ze dzisiejszy poranek, właśnie spożyta kawa (zaraz po wodzie z cytryną- bo to ma moje pierwszeństwo w poranku), oraz nowy dzień (nowa ja) dadzą mi siły do walki :)
Będziecie ze mną? :)

Mam dzisiaj o 8 zajęcia z kuchni japońskiej i pierwszy raz w życiu będę jadła/przygotowywała sushi! Ło matko.. będzie moc, mam nadzieje że uda mi się coś spróbować, bo ryby bardzo często goszczą w mym menu, no ale.. nie surowe! :D Szkoda, że nie gotujemy Ramen'u- słyszałam, że to nieziemska "zupa"! :)
Średnio umiem na kolokwium poprzedzające zajęcia, bo te nazwy są zabójcze.. z 5 rodzajów sushi, 6 rodzajów sosu sojowego (mimo że sporządza się go tak samo.. :O)! 
Tak - przewiduje problemy.. :D Ale co nas nie zabije to nas wzmocni, prawda? :)
Swoją drogą wiedzieliście, że japońska tempura to portugalskie danie?
A sos sojowy przynieśli do Japonii mnisi buddyjscy?
Ja się właśnie dowiedziałam.. :D 

Doobra, może wywody już skończę, bo pisać to ja potrafię, ale no.. Każdy ma cierpliwość, toć to w końcu blog kulinarny, a nie pamiętnik jakiejś studenckiej latorośli.. (chciałam napisać nastolatki, ale chyba mi już, matko święta, nie wypada.. :O)...
A co dzisiaj? Dzisiaj kochani coś na poprawę humory, na lepsze rozpoczęcie dnia, lub zdrowszy deser.. :)
Choć najbardziej polecam opcję 1+2 :D Sprawdzi się idealnie, bo syci na dłużej, dość słodkie, a do tego- zdrowe, niskokaloryczne i prze-pyszne!
O czym mowa? Otóż o cieście/omlecie białkowym :) Na bazie cukinii, przekładne jogurtem naturalnym i masłem orzechowym :)
Rozpływa się w buzi- dosłownie!
Jest to bardzo specyficzny wypiek, nie czuć cukinii w smaku, ale jednak jego konsystencja jest dość mokra- dlatego nie każdemu musi przypaść do gustu :)
Można zmniejszyć ilość cukinii- powinno zniwelować uczucie mokrości :)
Mnie osobiście wilgotność nie przeszkadzała, bo lubię takie cuda, plus nie jadłam samego, a z dodatkami (jak widać na zdjęciu).
Nie ma co ukrywać- to pyszne cudo, które choć nie każdy posmakuje, warte jest wypróbowania :)
Tak jak poprzednio- znajduje się tutaj białko- dla osób nie trenujących taki omlet z białkową wkładką nie zalecam zbyt często, a polecam dodawać po prostu mąki żytniej/razowej/lub innej zaliczanej do zdrowszej :)

To co, przygotowujemy? :)

Omlet/Torcik z cukinii

Składniki:
-4 białka jaja
-20g odżywki białkowej (u mnie smak creme brulee), jeżeli nie macie idealnie sprawdzi się mąka razowa, żytnia, jaglana, etc :)
-350g cukinii
-220g jabłka
-20g kakao
-0,5 łyżeczki sody oczyszonej
-cynamon

Wykonanie:
Cukinię umyć, zetrzeć na drobnych oczkach.
Umieścić na sitku, posolić i pozostawić.
Jabłko zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
W tym czasie białka ubić na sztywną pianę wraz z sodą.
Następnie odsączamy dokładnie cukinię i wszystkie składniki dodajemy do białka.
Delikatnie mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji.
Wykładamy do kwadratowej formy i pieczemy w 180 stopniach około 30 minut- do suchego patyczka.
Całość studzimy i kroimy na 4 części, wykorzystujemy trzy z nich.
Na spód wykładamy 1 część, jogurt naturalny, drugą część, jogurt naturalny, a na wierzch jogurt naturalny plus masło orzechowe.






Smacznego!

P.S. Musze niestety skończyć z rymowanymi tytułami, ponieważ osobom szukającym z google, bardzo utrudnia to sprawę :(

Śniadanie zaraz podamy- maliny, kokos i chia pożądnie wymieszamy! Pudding z rana podamy- energi Wam dodamy :)

Witam ja Was w tą pogodną sobotę! :) Bo u Was również pogodnie, prawda?
Z mrozem nie musieliśmy się długo utożsamiać, bo toć kilka dni był :( Szczerze się Wam przyznam, że żałuję iż tak szybko znikł... Uwielbiam mroźne temperatury, szczególnie kiedy towarzyszy im zimowa aura, uwielbiam spacerować po lasach, drogach.. <3
Cudownie wtedy się czuje!
I osobiście uwielbiam wracać do ciepłego domku/pokoju, gdzie mogę w spokoju i oczywiście doborowym towarzystwie, wypić coś rozgrzewającego- czy to ciepłą herbatę, kawę, czy nawet od czasu do czasu typowe grzane wino- tak przeze mnie uwielbiane tą porą roku.. <3
Ah.. troszkę się rozmarzyłam, a dzisiaj ani trochę wolnej chwili mnie nie czeka..
Na studiach zaczął się na nowo okres sesji i przed-sesyjnych zaliczeń :(
Na prawdę- nie ma dni, którego nie powinnam byłaby spędzić przy książkach i notatkach.. no ale niestety, kończy się to jak kończy- czyli.. więcej marnuje czasu na unikanie nauki niż przyswajam materiału.. kocham siebie! :)
Ech.. ciężko widzę kolejne 3 tygodnie, także no.. bądźmy dobrej myśli!
Ostatecznie również jestem ograniczona treningowo i to mnie jeszcze bardziej dobija :( Nie lubię nie-trenować.. bardzo! A kolano jak nie chciało tak się nie regeneruje..
Zna ktoś dobre rady na to? :) Będę bardzo wdzięczna, bo schodzenie po schodach to dla mnie akurat męka :(
A jak u Was plany weekendowe, co porabiacie? :)

A tak swoją drogą- dziękuję za tyle pozytywnych, miłych i wspierających słów pod ostatnim postem! :) Bardzo zaskoczyła mnie ta reakcja- nie będę ukrywać.. Bo i każdy z Was pamiętał o mojej Wigilii (i obawach..), jak i o tym, że okazało się, iż jednak ktoś czyta bloga..
Nie powiem, połechtaliście mojego ego.. i teraz powinnam być zarozumiała i snobistyczna.. ale chyba jednak zaczekam ze sławą i autografami na potem.. ;)
Żarty, żartami, ale.. na prawdę Dziękuję Wam! :* Blogosfera to jednak dobre miejsce..
Dla mnie, dla bloga i dla mojego ADHD'owego pisania.. <3

Dooobra, a teraz gwoli ścisłości może przejdźmy do meritum! Bo mnie w końcu zabijecie za długość postów, czemu się Wam dziwić ani trochę nie będę.. :)
No to chciałam fajne śniadanie, z owocami-bo uwielbiam :)
I tak zobaczyłam, że ja mam jeszcze chia! I tak niewykorzystane leżą, a to marnotrawstwo wielkie.. Bo jakoś tak w naleśnikach, czy owsiankach to ja nie umiem wykorzystać..
No, ale taki pudding o poranku? No kto by nie chciał? :)
Jeszcze ciepłe malinki i kokos- uwierzcie mi- śniadanie syci, rozgrzewa i poprawia humor o 100% :)
Tak też wieczorem wszystko zrobiłam, a rano po przebudzeniu i porannej wodzie cytrynowej śniadanie miałam gotowe.. :)
Idealne na zabiegane poranki, czy chęć odmiany od kanapek, czy innego typu płatków.. :)
Tym razem na bazie jogurtu naturalnego i mleka- bez mleczka kokosowego, bo nie było okazji kupić.. Wychodzi w 100% smaczne! :)

Może i wy się pokusicie? :)




Pudding z nasion chia i malin

Składniki:
-3 łyżki nasion chia
-150-200g jogurtu naturalnego
-4 łyżki mleka
-2 łyżki wiórków kokosowych
-garść malin (mogą być mrożone)
-opcjonalnie coś do posłodzenia: syrop, cukier, etc

Wykonanie:
Do miseczki wlać mleko, jogurt oraz wiórki kokosowe. Dosypać nasiona chia i ewentualnie słodziło.
Całość dobrze wymieszać, polecam tutaj trzepaczkę.
Odstawić na noc do lodówki.
Rano całość ponownie wymieszać, tak aby pozbyć się powstałych grudek.
W garnuszku na niewielkim ogniu podgrzać maliny, czy to świeże, czy mrożone.
Następnie w kubku, lub miseczce układać warstwowo pudding, maliny, pudding i ponownie maliny.
Wierzch udekorować wiórkami kokosowymi.





Smacznego!

Połączyło sie składników wiele, w tym cukinia i czekolada, przyjaciele! Mamy scones- może poczęstujesz się? :)

Hey! :) Dzisiaj poniedziałek, który trzeba, ale to trzeba zacząć uśmiechem! :)
To pierwszy dzień tygodnia, to nowy dzień, w którym można coś zmienić, w którym może spotkać nas coś dobrego.. :)
Nie możemy się załamywać, że weekend właśnie dobiegł końca- to bezsensowne.. im człowiek ma więcej wolnego tym bardziej marnuje swoje życie..
A jeżeli właśnie wiemy, że mamy ograniczone możliwości czasowe, bardzo często spinamy się w sobie, aby wszystko ogarnąć :)
Znaczy ja tak mam w 80% i udowodnione naukowo, że większa część populacji również.. 
Także no! Głowa do góry, uszy postawione, oczy szeroko otwarte i chęci do działania muszą być! :)

Powiem Wam, że ja totalnie nie wiem, gdzie uciekł mój weekend.. Miałam tyle rzeczy do zrobienia, że ło matko.. :) Zaczęłam powoli pakować prezenty, bo wiem, że za tydzień może być problem, a jako iż nie mieszkam w domu to ciężko mi wozić wszystko do akademika i z powrotem.. :) Także pierwsza część za mną :) 
O Wigilijnym menu ani trochę nie myślałam, haha.. ;D Na to przyjdzie pora.. 
A no i w kuchni było pichcenie, ale.. totalnie nie świąteczne ;)
Trochę nie wiem, czy śmiać się z tego powodu, czy płakać, no ale... przecież zdążę na święta, nie? :D

Ale gwoli ścisłości.. przed Państwem dzisiaj.. sobotni wypiek podwieczorkowy!
Pomieszałam trochę warzyw, trochę gorzkiej czekolady (o matko! jak ja dawno nie jadłam czekolad.. :O zastępowałam kakao i szczerze? Chyba do niego powrócę.. jakoś bardziej mi smakuje.. :D), dodałam mąki i jajka..
I wiecie co?
Wyszło przepyszne, grubiutke, ale i wilgotne scones.. 
Scones bowiem nie musi być tylko na śniadanie, oj nie! Tutaj macie tego doskonały przykład.. :)
A żeby nie było, że to tylko moja opinia to i męska część domu wypowiedziała się (nie żartuję!) z wielką pochwałą dla tychże bułeczek.. :)
I źle to o nas świadczy, ale.. znikły w ten jeden wieczór!
Podane z ciepłym mlekiem (lub kakao) idealnie pasowały na kolację, czy tam podwieczorek, bo kiedy jak nie wieczorem jest największa ochota na słodkie..? :D
Przypomniały te momenty z dzieciństwa kiedy to mama, lub babcia przygotowywały dla nas słodkie posiłki.. :)
Ech.. jakież piękne wspomnienia potrafią przywołać zwykłe bułeczki..
No, ale kochani- co mnie tutaj pisać i pisać o ich smaku?
Wy musicie ich spróbować!
Nie są do końca super fit,zdrowe, chude.. ale myślę, że te kawałki czekolady nikogo jeszcze nie zabiły :) 
Bo i mamy bardzo niskokaloryczną cukinię, razową i gryczaną mąkę. 
Także no!
Brać się do pracy, bo potrzebujemy dosłownie kilku minut!
A cieszyć możemy się nawet i godziny.. :)


Cukiniowe scones z gorzką czekoladą

Składniki:
-1 szklanka startej na malutkich oczkach cukinii
-2 szklanki mąki razowej/pełnoziarnistej
-1 szklanka mąki gryczanej (lub 0,5 gryczanej i 0,5 pszennej)
-2 jajka
-1/2 szklanki jogurtu naturalnego lub mleka
-4 łyżki masła
-100g czekolady, minimum 70%
-3 łyżki cukru
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-2 łyżeczki cynamonu
-0,5 łyżeczki gałki muszkatałowej
-szczypta soli

Wykonanie:
W dużej misce wymieszać mąki, przyprawy, sól, proszek do pieczenia i cukier.
Dodać masło i zagnieść do uzyskania konsystencji piasku.
W mniejszej misce ubić jajka z jogurtem, lub mlekiem. Dodać odsączoną cukinię z nadmiaru wody i drobno posiekaną czekoladę.
Do suchych składników dodać mokre, wymieszać do uzyskania ciasta o jednolitej konsystencji- będzie miało mokrą strukturę.
Na przygotowaną blaszkę (nasmarowaną masłem, lub wyłożoną papierem do pieczenia) wyłożyć uformowaną kulę z ciasta i rozpłaszczyć ją na równe koło (grubość uzależnić od własnych preferencji).
Pociąć koło na pół i każdą połówkę na pół- jak pizze, lub tort.
Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku ok 15-20 minut.
Lekko przestudzić- można jeść ciepłe, ale nie gorące!








Smacznego!

Omlet marchewkowy spowoduje zawrót głowy! Kto na śniadanie go spróbuje na pewno nie pożałuje! :)

Cześć i czooołem!
Dzisiaj sobota- imieniny Kota! :) Tak, tak- nie zapomnijcie o Waszych ulubieńcach.. przy okazji psu podrzućcie przysmak, a gryzoniom jakąś marchewę, czy cuś :) jak świętować to świętować, a co! :)
Żarty, żartami, ale.. kawa już wypita? Z mojego kubka właśnie unosi się lekki dymek, mam dużo mleka, zero cukru i jest idealnie.. <3 
Choć za chwilkę czeka mnie dzień z notatkami.. :( Bardzo nie lubię, oj bardzo.. Zawsze jak zaczynam się uczyć to mam przed oczyma wizję kolokwium i widzę siebie jak nie umiem wykrzesać odpowiedzi na pytanie, przez co przy nauce totalnie się rozpraszam.. i to takie błędne koło trochę jest.. :D
Ale w przerwie czeka mnie małe pichcenie, jakiś obiadek dla rodzeństwa, może coś słodkiego w wersji fit? :) Wszystko się zobaczy.. ;)

Ej widzieliście te dziwne rzeczy o poranku? Te mgły, te smogi? Wow.. czasem na prawdę widoczność równa jest zeru! Aż mnie to zaskakuję i dziękuję zawsze Bogu, ze akurat w tym dniu mam zajęcia na później niż 8.. :)
A jak u Was, też takie "anomalie"?

A co u mnie? Ostatnimi czasy żyję na prawdę w biegu.. dzień zaczynam śniadaniem- i tutaj już normalność się kończy.. Potem biegiem na zajęcia, następnie biegiem na trening, wracam i jako iż głód mnie popędza na prędko coś gotuje :D Wieczorem siadam spokojnie, ale tylko dlatego, że powinien nadejść czas skupienia i równowagi, aby zrozumieć sens notatek.. Jednak wtedy jest czas odwiedzin akademickiej społeczności.. :D Także no.. nauka wre, że hoho! ;) 
A jak tam w biegu ciągle, to i czasu właśnie brak.. dlatego czasem wolę przygotować coś wieczorem i pałaszować po przebudzeniu bez żadnych spięć..
Tak też było i z tym omletem.. teoretycznie piekło się w foremce na ciasto, no ale.. :)
Jak patelnia za mała to co zrobić?! :D
Jest to wypiek z dodatkiem koncentratu białka smakowego.. Tak, tak- używam czegoś takiego na co dzień.. :) U mnie sprawdza się to idealnie- uzupełnienie białka w diecie, plus dodatek smakowy.. Powiem Wam, że dzięki temu wypiek ten, czy np ciasto fasolowe wychodzi cudownie puszyste!
Jednak.. nie zalecam stosować tego tak na co dzień, szczególnie, gdy nie trenuje się zbyt intensywnie. Ten omlet wyjdzie równie pyszny, gdy użyje się mąki i przypraw korzennych- także bez obaw!
A co to właściwie jest?
Połączenie marchewki, przypraw korzennych z jogurtem naturalnym i borówkami.. Takiego dobrego, zdrowszego słodkiego czegoś dawno nie jadłam! :)
Zachwyciło moje kubki smakowe w 110%! Z ręką na sercu!
Nawet Mój Mistrz naleśników wypowiedział się pozytywnie o wypieku, mimo iż dostał część dość uboższą.. :( Smakuje jak ciasto marchewkowe.. <3
Polecam Wam wypróbować, bo moje kubki smakowe oszalały!
To co, skusicie się? :)


Omlet marchewkowy

Składniki:
-300g startej marchwi
-2 jajka
-2 białka
-30g odżywki białkowej o smaku babka piernikowa/mąki razowej/mąki gryczanej/mąki orkiszowej
-przyprawy korzenne (jeżeli zastosowaliśmy mąkę)
-1,2 łyżeczki proszku do pieczenia
-10g kakao
Dodatkowo
-jogurt naturalny ( u mnie 0%, bez dodatkowych węglowodanów) 
-borówki (albo jagody:) ) --> u mnie rozmrożone

Wykonanie:
Marchew obrać i zetrzeć na tarce na cienkich oczkach.
Żółtka oddzielić od białek.
Białka ubić na sztywną pianę z dodatkiem szczypty soli na sztywną pianę,a następnie zmniejszyć obroty i dodawać po 1 żółtku.
Dodać do nich białko, przyprawy oraz proszek do pieczenia z kakao.
Wymieszać, a następnie dodać marchew.
Całość wylać do silikonowej kwadratowej formy (lub foremki wyłożonej papierem) i piec w 180 stopniach przez 30-40 minut.
Pokroić na 4 części.
Można podawać ciepłe lub zimne.
Jedną część posmarować jogurtem, nałożyć drugą część, posmarować jogurtem, nałożyć trzecią część, którą również posmarować jogurtem i posypać borówkami.
Zajadać :)








 Smacznego!

Zostałam nominowana również do LBA przez Iwonę, oraz Blondynkę!
Bardzo Wam dziękuję, lecz niestety nie nominuję nikogo- kto pragnie niech odpowie- moja nominacja nie ma limitów i wytycznych! :D
A ja odpowiadam, w pierwszej kolejności..
Iwona :)
1. Jaki kosmetyk jest dla Ciebie najważniejszy?
Zabrzmi to dziwnie, ale.. żel/mydło pod prysznic, pasta do zębów i dezodorant/antyperspirant..
Jako iż Bóg potraktowała mnie jako beztalencie do zajęcia się swoją cerą/wyglądem, te kosmetyki są moimi podstawowymi i dosłownie nie wyobrażam sobie życia bez nich.. ;)
2. Co daje Ci w życiu poczucie radości i szczęścia? 
Blogowanie, gotowanie.pieczenie, codzienne treningi i.. bliskie mi osoby.. ale szczere i prawdziwe, a nie!
3. Jaki jest Twój ulubiony kolor?
Czerwony? Chyba najbardziej, tak mi się wydaje ;)
4. Co weźmiesz ze sobą na bezludną wyspę?
Szczerze? Bladego pojęcia nie mam.. Bo teoretycznie: ktoś tam będzie mógł mnie odwiedzać, laptop nie potrzebny bo nie będzie internetu.. książka znudzi mi się po pierwszy razie..
Może garnki? :D
5. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Smaczna :D A tak szczerze? Curry, ciasto francuskie na wytrawnie i.. (banalne, ale prawdziwe) kuchnia mojej mamy, choćby jej kasza manna!
6. Czego nie jesteś w stanie tolerować u swojego mężczyzny?
Braku szacunku? (nie zdarzyło się, ale myślę ogólnikowo), chyba, że czysto teoretycznie u mojego to..  zostawię to dla siebie ;D
7. Jakie filmy lubisz oglądać?
Komedie, Romantyczne, Obyczajowe, Thrillery, Dramaty.
8. Wiesz, że jutro umrzesz, jak by wyglądał Twój ostatni dzień życia?
Nie wyglądałby, bo zasiałaby go panika typu: "Co najważniejsze zrobić, co upiec?! Jutro mnie już nie będzie, co powiedzieć, co zrobić?!" :D
9. Wolisz morze czy góry?
Góry przez 6 miesięcy w roku i morze przez 6 miesięcy w roku.. ;D
10. Lubisz gotować czy raczej wolisz gotowe potrawy?
Pytanie.. ;D Gotować.. <3
11. Jakie masz hobby?
Hm.. Kuchnia, sport, książka i teatr...!

A teraz czas na Blondynka.. Co tym razem? :)

1. Gdybyś miał/a możliwość zagrać w filmie, to w którą postać chciał/a byś się wcielić?

Szczerze? To chyba każdą, aby sprawdzić swoje możliwości aktorskie i razem z innymi zdecydować, która moja "wersja" jest naajlepsza ;)
2. Twój sposób na długie, jesienne wieczory?
Kominek, dobra książka/blogi/nauka/gry planszowe (naaajlepsze!!)/od czasu do czasu grzane wino ;)
3. Masz możliwość włożenia jednego przedmiotu do kapsuły wysyłanej w kosmos. Co by to było i dlaczego właśnie ta rzecz wg Ciebie powinna trafić do obcej cywilizacji, jeśli istnieje? ;)
Bladego pojęcia nie mam, co to.. ale może stary aparat, który potrafiłby uwiecznić na standardowym formacie wspomnienia? Albo długopis i zeszyt? By pamiętać, że technologia nie zawsze musi być sprawna? :)
4. Złota jesień czy biała zima? Dlaczego?
Boźku.. to trochę jak zapytać "kebab, czy kebab z podwójnym mięsem?" obie rzeczy są cudowne na swój sposób.. :D
5. Lubisz podglądać blogi sławnych ludzi? Może jest taki, na który zaglądasz regularnie?

Niestety nie.. wolę realne, przyziemne życie i problemy ;)
6. Potrawa, która przypomina Ci dzieciństwo?
Chrupki z mlekiem o poranku! I kotlet schabowy z ziemniakami i surówką z marchwi na obiad (którego już jeść nie mogę, ale pamiętam ;D)
7. Twoja wymarzona randka. Siedzisz wystrojony/a w najlepszej restauracji w mieście, nerwowo spoglądasz na zegarek, a kiedy zegar wybija umówioną godzinę obok Twojego stolika pojawia się ... ?
Mój Mistrz Naleśników.. <3
8. Na zakupach kierujesz się marką, czy kupujesz produkty tańszej firmy jeśli wpadną Ci w oko?
Ee.. Kupuje co wpadnie mi w oko, ale w rozsądnej cenie ;) Na pewno nie liczy się tylko marka, chyba że o jakość chodzi ;)
9. Gdybyś miał/a rzucić wszystko, spakować się i zamieszkać w jednym z europejskich miast, to Twoja podróż zakończy się w ... ?
Paryż-bo wino, ser.. Anglia- bo bataty i słodycze, Czechy- bo czekolada studencka.., Belgia- bo Lotus, ich ciastka i krem.. Włochy- bo makaron i lody... Hiszpania- bo owoce i słodycze.. Grecja- bo oliwy i (znowu) słodycze z owocami..
etc.. :D
10. Najlepsza/najgorsza ekranizacja jaką miałeś/aś okazję obejrzeć to?
Najlepszych było kilka, a najgorszych? Chyba też.. :D Kiepska jestem w te klocki, bo nigdy nie pamiętam tytułów.. :(
11. Twój zdrowy nałóg, czyli coś, bez czego nie wyobrażasz sobie życia?
Masło orzechowe, warzywa, owoce i nabiał.. :D the best ever!!!