Ryżowo-orkiszowe naleśniki na słodko! Naleśniki na słodkow, z owocami ;)

Hej, hej! :) Żyjecie po świątecznym zabieganiu i rozpoczętych przygotowania do Sylwestra? :)
Niby Święta okresem odpoczynku, czasu z rodziną, ale jak patrzę na niektóre osoby w sklepach, na portalach internetowych to aż głowa boli ;)
Ilości jedzenia, które kupują, przygotowują- jakby cała armia do wykarmienia :O No i oczywiście- okna, każda kafelka umyta..
Kiedy dojdzie to tych czasów, że Święta będą dla Nas, a nie my dla Świąt? :(

No dobra, ale nie ma co narzekać, nie po to ja tutaj ;)
Jak tam spędziliście święta? :) U mnie spokojnie, nawet małe górki udało nam się zaliczyć, wstając od stołu i ruszając trochę swoje 4 literki ;) I tak swoją drogą, pokazałam u Mistrza Naleśników bajkę 101 Dalmatyńczyków i ooo! wszyscy się w niej zakochali! Oni nie znali jej wcześniej (nie wiem jakim cudem), ale tak się cieszyłam, że udało mi się posłać bajkę mojego dzieciństwa dalej ;D Tak na marginesie, wiedzieliście, że ta bajka POWSTAŁA w 1961 roku?!
Ileż ona ma lat! A jaka jakość bajki <3 Ja mogłabym oglądać ją bez końca <3 nie wiem dlaczego, ale wydaję mi się, że kiedyś te bajki to z takim przesłaniem robili, takie jakieś bardziej edukacyjne, nie trzeba było magii, wystrzałowa, autoludków- wystarczyły nakrapiane psy z przygodą ;)
Też odnosicie to wrażenie?

No nic, dobrze, ja jak zwykle o jednym i drugim, a  większość z Was przyszła tutaj albowiem...
powstały pyszne, ryżowo-orkiszowe naleśniki i to w takim towarzystwie, że grzech nie wypróbować! ;)
Gdybym miała zdecydować, czy wolę na słodko, czy wytrawnie to chyba bym nie umiała.. to jedyne danie, które tak samo wielbię z kurczakiem, jak z sosem z owoców :D ciasto naleśnikowe tak uniwersalne pokocha każdy dodatek, dlatego tak super można kombinować z nadzieniami i ni jak podane, będą pewną znaną nowością :D Wiecie, o czym mówię prawda? ;)

No i tak też było tym razem :) Mistrz smażył, a ja zajmowałam się nadzieniem ;) Dla Niego of course wytrawne, dla mnie na słodko <3
Wykorzystałam zapas truskawek z zamrażalnika, dobrej jakości czekoladę i mamy cud, miód, malina :)

zapraszam, częstujcie się! :)

Ryżowo-orkiszowe naleśniki

Składniki:
Ciasto
-30g mąki ryżowej
-30g mąki orkiszowej
-1 jajko
-ok 150ml wody
-sól
Nadzienie
-100g twarogu chudego
-4 łyżki kefiru
-erytrol, miód, lub ksylitol do smaku
-cynamon
-truskawki
-3 kostki gorzkiej czekolady 90%

Wykonanie:
Mąki, jajko, wodę i sól zmiksować razem. W razie potrzeby zmieniać konsystencja ciasta ilością wody.
Smażyć na suchej, lub lekko natłuszczonej patelni.
W tym czasie twaróg zmiksować z kefirem i słodzikiem na puszytą masę.
Truskawki podgrzać z cynamonem do ulubionej konsystencji.
Czekoladę posiekać.
Gotowe naleśniki nadziewać serem, polać gorącymi truskawkami i posypać czekoladą.
Podawać od razu.





Smacznego!

Placuszki z masy makowej. Placuszki makowe bezlgutenowe :)

Hej, hej!
Witam się tak z Wami dzień po dniu, ale cóż- jest zapał są przepisy :)
W sobotę pisałam Wam o mrozie, a aktualnie mam na plusie 10 stopni, haha- co z tą pogodą? :)
W Waszej części kraju też tak jest?

Kto mnie trochę dłużej zna- wie, że mak/masę makową wielbię i ciałem i duszą :) Sama mąsę makową mogę wyjadać łyżeczkami bez końca.. :)
Kiedyś bardzo dużo przepisów zawierało u mnie mak, a potem ze względu na długość przygotowania masy makowej jakoś zaniedbałam makowe przepisy :(
Jednak w ten weekend tak naszła mnie wielka ochota na masę makową, że nie sposób było o niej zapomnieć :)
Ale nie chciałam robić znowu jakiegoś makowca, czy seromaka, wolałam aby było to danie bardziej obiadowe, lub śniadaniowe :)
Wtem przypomniałam sobie o Wigilijnej potrawie- kluski z makiem <3 mmmm, cudowne, aromatyczne i bardzo słodkie danie ;)
Mówię masz Ci los, Wigilia już za miesiąc, ale bach- nie zważam na to, robię!
Wtem oświeciło mnie, że wcale nie musi to być makaron..
Mogą to być placuszki!
Na Wigilię sprawdzą się również ekstra, bo i na zimno są przepyszne i na ciepło :)

I taki oto sposobem powstało nowe danie Wigilijne, które mam zamiar zaserwować w tym roku zamiast tradycyjnych klusek z makiem:)

Powiem Wam, że placuszki wychodzą bardzo słodkie (myślę, że to też zależy od masy makowej), ja jadłam je same, ale świetnie sprawdzi się tutaj towarzystwo serka, czy miodu.
Są cudowne, wilgotne, nie suche, i bardzo, bardzo aromatyczne :)
Dla fanów masy makowej- perfecto!
Także kto kocha mak- zakasuje rękawy i pędzie do kuchni!
Może jeszcze na dzisiejsze śniadanie? :)

Placuszki z masy makowej

Składniki:
-1 szklanka masy makowej (najlepiej domowej)
-0,5 szklanki mąki (u mnie ryżowej)
-1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
-ok 0,5szkl wody, lub mleka (w zależności od masy makowej)
-cynamon
-sok z połówki pomarańczy, lub aromat pomarańczowy

Wykonanie:
Mąkę wymieszać z proszkiem i przyprawami.
Dodać sok, lub aromat i masę makową- całość wymieszać.
Dodajemy stopniowo wody lub mleka (w zależności od wilgotności naszej masy makowej) i mieszamy, aby uzyskać konsystencję gęstego ciasta, ale nie suchego, lub rzadkiego.
Nagrzewamy patelnię ( u mnie z powłoką kamienną- boska!)
i wykładamy porcję ciasta, smażymy na malutkim ogniu ok 2 min z każdej ze stron.
Podajemy z miodem, bakaliami- wedle upodobania.








Smacznego!


Przepis na udane święta

Bezglutenowe kopytka z karmelizowanym jabłkiem. Domowe kopytka :)

Dzień dobry, cześć i czołem!:)
Witajcie w poniedziałkowy poranek, kto już na nogach, a kto ma na później więc smacznie wyleguje się w łóżku? :)

Ja wstałam wcześniej coby post Wam tutaj naskrobać i przypomnieć sobie o obietnicy, aby być tutaj częściej :)
W związku z tym, że aktualnie mam weekendowy kurs, a w tygodniu latam z jednego miejsca na drugie- często najczęściej brakuje mi czasu na cokolwiek.. Ale- dobra organizacja to podstawa!
W ten weekend miałam zajęcia ze stepu i hola, hola... w każdy dzień zrobiliśmy około 16 tys kroków na samych zajęciach- wiecie "praktyka czyni mistrza" i dzisiaj nie mam łydek! :O
Haha, totalnie są wyłączone z życia i zwykłe chodzenie boli, a wchodzenie/schodzenie po schodach to dopiero katorga! :D
Także coś czuje, że treningu dzisiaj nie będzie, ale jeżeli będzie to jakiś stretching, haha ;)
Nikt z nas (kursantów) nie pomyślałby, że wchodzenie po stepie na najniższej z możliwych wysokości przyczyni się do tak wypracowanych łydek ;)

A jak wyglądają u Was weekendy? Lenicie się, trenujecie, czy może trochę tego trochę tego? :)

Jak wiecie (bądź właśnie się dowiecie) jestem dietetykiem i prowadzę swój gabinet, w którym przyjmuje pacjentów :) Czasem trafi się osoba, która pragnie tylko schudnąć, a czasem trafi się ktoś z alergią, bądź nietolerancją pokarmową. W związku z tym tworząc diety muszę być przygotowana i mieć pod ręką kilka/kilkanaście przepisów na dania, które być może przydadzą się w przypadku jakiegoś pacjenta.
I tak też było z tymi kopytkami..
Kopytka, każde mączne danie- kocham nad życie! :) Od dzieciństwa, aż po ten czas ;)
Dlatego stwierdziłam, że zrobienie bezglutenowych kopytek to będzie pikuś!
Jakże mocno się pomyliłam ;)
Prób było kilka, bo w każdych coś nie pasowała.. zbyt mączyste, mokre, zbyt suche i tak wkoło.. Aż udało mi się uzyskać prawie perfekcyjną wersję kopytek, na którą serdecznie Was zapraszam!

Próbowałam ich zarówno na słodko, jak i słono- oboje wersje sprawdzają się perfekcyjnie!
Jednak jako, że jesień za oknem to przedstawiam Wam je w iście jesiennym towarzystwie karmelizowanych jabłek z cynamonem.. grzech nie próbować! :)

Bezglutenowe kopytka z karmelizowanymi jabłkami

Składniki:
-2 średniej wielkości ziemniaki
-3/4 kostki sera twarogowego, chudego (można bez laktozy)
-1 jajko
-0,5 szklanki mąki ryżowej
-1/3 szklanki mąki gryczanej
Dodatkowo:
-1-2 jabłek
-cynamon
-erytrol/miód
-masło klarowane

Wykonanie:
Ziemniaki ugotować na miękki w niesolonej wodzie. Następnie przepuścić przez praskę, aby uzyskać puree, ostudzić.
Gdy ostygnąć dodać do nich ser, jajko, obie mąki (powoli, patrzeć ile wchłoną ziemniaki) i zagnieść jednolite, gładkie ciasto.
Oderwać kawałek, zrolować go w długi pasek i odcinać małe kopytka.
Gotować je w lekko osolonej wodzie ok 2-3 min od wypłynięcia na powierzchnię.
W tym czasie jabłka obrać, pokroić na mniejsze kawałki, posypać erytrolem/miodem i cynamonem i dusić na małym ogniu, aż zmiękną i pokryją się słodką skorupką.
Gotowe kopytka polać stopionym masłem i podawać z jabłkami.






Smacznego!

Dyniowe cinnamon rolls. Orkiszowe cinnnamon rolls z dynią!

Cześć! :)
Ależ niespodziewanie się Wam tutaj pojawiłam co? Wiem, wiem.. było wiele prób powrotów, było wiele obiecywania, a koniec końców często spełzało na niczym..
Cóż więc począć?
Tym razem na prawdę chce wrócić, tym razem na prawdę mam ku temu wielkie chęci i zapał :)
Nie obraźcie się jednak, jak często będą to zdjęcia wykonane telefonem- bo wiecie.. czasem na aparat nie ma czasu i zanim ja to zgram na laptop, obrobię w programie, aby jak tako wyglądało..! To bardzo często zapominam w ogóle przepis, zapominam co było, jak po kolei, a to nie ładnie byłoby Was tutaj kłamać ;)

Ktoś tutaj jeszcze jest ze mną? Ktoś czasem zagląda? Byłoby miło gdybyś pod tym postem napisał- jestem! czekałem/łam! fajnie, że wróciłaś :)

Moje dni nadal uciekają między palcami, aż szkoda o tym wspominać, haha.. :)
Z Nowym Rokiem szykują się u mnie pewne zmiany- ale o tym dowiecie się jako pierwsi :) Mam również nadzieje, że wpłyną one pozytywnie na prowadzenie przeze mnie bloga- bo jakże by inaczej?

Wracam do Was również z postami z dziedziny dietetyki i sportu- tutaj w tym temacie jestem nudna, bowiem nadal uwielbiam te dziedziny w swoim życiu i jak na razie mogą grać u mnie one rolę priorytetową :)

A co tam u Was? Pochwalcie mi się w komentarzach jak Wam dni mijają, jak życie upływa? :)

Dzisiaj tak na przywitanie się z Wami po prawie rocznej przerwie chciałabym zaprosić na słodkie, ale zdrowe smaki jesienne- bo takową ciepłą, kolorową jesień nadal mamy za oknem :)
Wykorzystała sezonową dynię- bo jak to tak to nie korzystać z sezonowości?
Powiem Wam, że podczas pieczenia zapach, który miałam w kuchni był nie do opisania.. cynamonowy, słodki i kuszący :)
Przywodził na myśl ciepłe, spokojne wieczory:)
Same rolls- oczywiście, że pyszne, mięciutkie i mocno aromatyczne :)
Dynia w smaku prawie nie wyczuwalna, jedynie nadaje ciastu pięknego koloru :)

Kto chętny na bułeczkę? Komu podrzucić? :)


Dyniowe cinnamon rolls
Składniki:
-500g mąki (u mnie głównie orkiszowa, w mniejszej części owsiana i jaglana)
-25g drożdży świeżych
-1jajko
-80 g erytrolu
-3/4 szklanki mleka, letniego
-3/4 szklanki puree z dyni*
-50 g masła, roztopionego
-1/4 łyżeczki soli
Nadzienie:
-2 łyżki roztopionego masła, przestudzonego
-4 łyżki erytrolu
-1 łyżka cynamonu
Oraz
-Domowe powidła śliwkowe z erytrolem

Wykonanie:
Zrobiłam z drożdży, ciepłego mleka i 1 łyżeczki erytrolu rozczyn i odstawiłam na 15min.
Mąki wymieszałam z resztą składników, dodałam drożdże i wyrobiłam ciasto.
Ma być dość miękkie i elastyczne, można podsypywać mąką.
Odstawiłam w ciepłe miejsce, aż podwoiło swoją objętości.
Po tym czasie ciasto podzieliłam na pół i rozwałkowałam na prostokąty (dość cienkie).
1 z prostokątów posmarowałam roztopionym masłem i posypałam erytrolem wymieszanym z cynamonem.
Drugi posmarowałam powidłami śliwkowymi z kakao. Następnie każdy z nich zwinęłam wzdłuż długiego boku, na kształt rolady.
Potem pokroiłam na paski.
Ułożyłam je na blaszce, wyłożonej papierem do pieczenia, w sporych odległościach od siebie.
Gotowe bułko włożyłam do zimnego piekarnika, który włączyłam na 180 stopni i piekłam około 20minut.






Smacznego!!!

Fit / Zdrowy sernik kokosowy! :) Koksowy sernik bez glutenu :)

Poniedziałkowe dzieeeeń dobry! :) Wstaliście już? Weekend udany?
Teraz każdy pewnie pędzi na uczelnie, do pracy.. ale, ale!
Na pewno w niedziele wypoczęliście, i uwaga! bach! Nawet u mnie świeciło wczoraj cudowne słońce.. <3
Aż chciało się żyć! Ubrałam nawet króciutkie spodenki i lekko wygrzewałam się na tyłach ogródka :) Powiem Wam, że tego właśnie mi trzeba było :) tęskniłam za promieniami słońca, za gorącem, które rozgrzewa mi nogi, stopy i ręce- tak zawsze zimne i zmarznięte.. :D
Też macie ten problem? Ja niestety mam zespół Raynauda- moje dłonie są zawsze sine, zimne.. ale w lato nadrabiam :D korzystam ile się da. No doobra, uwielbiam się jeszcze wylegiwać na słońcu.. :D

Nie wiem skąd ta przypadłość :O Może dlatego, że na co dzień zmęczę się na tej siłowni, nalatam z obowiązkami, a więc i poleżeć na słońcu kocham :) A wy? Jak to z Wami jest?

Swoją drogą- egzamin GT zdany <3 strasznie się nim stresowałam, a tu bach! Za pierwszym razem :) Czeka mnie jednak jeszcze jeden egzamin (drugi praktyczny:( ) w środę.. trochę się obawiam jak to będzie, stresuje, że źle pokażę ćwiczenia.. dlatego proszę Was o kciuki! :D Będę bardzo wdzięczna za każdy <3 A jak się uda to zaproszę Was na swoje treningi do bielskiego SmartGym :D
Także myślę, iż propozycja kusząca, co? haha, oczywiście żart ;)

No, a przechodząc do meritum postu, jak już się trochę pochwaliłam.. :D bach! ale ze mnie skromniara..
To podrzucam Wam dzisiaj przepis na fit sernika koksowego! Wczoraj zrobił nie małą furorę na Facebook'u i Instagramie, dlatego sprężyłam się i szybko obrobiłam zdjęcia i wstawiam Wam tutaj pomysł na bardziej zdrowszą alternatywę dla domowego sernika :)
Jest cudownie wilgotny, bardzo serowy i smakuje jak ten najlepszy od babci :)
A uwaga! Nie zawiera cukru, masła, zbędnych ulepszaczy..
Daktyle i mąka kokosowa tutaj grają cudowne połączenie, którego nie sposób nie spróbować, albo przejść obok nie dziobiąc choćby okruszka :D
Mówię Wam- spróbujcie a przepadniecie :)

To, co zachęciłam? Skusi się ktoś? Poooolecam!
No i dawajcie znać jak smak <3

Kokosowy sernik na daktylowym spodzie

Składniki:
Spód:
-1 szklanka daktyli
-2-3 łyżki kakao
-2 łyżki mąki jaglanej (może być dowolna)
Sernik:
-210g sera białego chudego
-1 jajko
-4-5 łyżek mąki kokosowej
- 3-4 łyżki erytrolu/ksylitolu/miodu/syropu daktylowego
-1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
Polewa:
-gorzka czekolada 90%

Wykonanie:
Daktyle namoczyć we wrzątku na ok 15-20 minut.
Następnie odsączyć z nadmiaru wody (zostawić jakąś 1 łyżkę wody), dodać kakao i mąkę. Zblendować całość na jednolitą masę.
Wyłożyć na spód dwóch kokilek po połowie.
Zalecam wcześniej kokilki wysmarować tłuszczem (np. olej kokosowy, olej w spray'u).
Ser zblendować z jajkiem na gładką masę.
Dodać 4 łyżki mąki kokosowej, proszek do pieczenia, wybrane słodzidło. Jeżeli masa będzie już gęsta nie dodawać więcej mąki (żeby sernik nie wyszedł za suchy).
Jeżeli już jest za gęsty (bardzo wiele zależy od rodzaju sera), można lekko rozrzedzić wodą, lub mlekiem.
Wyłożyć gotową masę na spód daktylowy.
Całość piec 25 minut w 180 stopniach.
Wystudzić i wstawić na noc do lodówki.
Rano 2 kostki czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej polać wierzch sernika. Można podawać.








Smacznego!

Pomarańczowo-czekoladowy pudding z płatków owsianych, na zimno :) Zdrowy pudding z płatków owsianych :)

Witajcie! :) Poniedziałkowe słoneczko wita Was razem ze mną :)
No doobra, może nie do końca słoneczko, ale miejmy nadzieje, że wyjdzie jeszcze dzisiaj :)

Pod moim ostatnim postem o słodziak bardzo ucieszyły mnie Wasze wiadomości o tym, że staracie się unikać ich w swojej codziennej diecie! To super, że jest taka świadomość ich szkodliwości :)
Bo wiadomo, jeżeli raz na jakiś czas napijemy się Coca-Coli Zero/Light, czy innego typu napoi- nie umrzemy, ale jeżeli staje się to nagminnie, a wręcz uzależniając- należy już z tym coś zrobić!
Dlatego jeżeli widzicie kogoś w swoim otoczeniu kto może nadużywać słodzików- spróbujcie mu zwrócić uwagę :)

Coś ta wiosna się wykluć nie może Wam powiem! Ale, ale.. udało mi się w ten weekend przejechać ze Śląska do Gdańska na jeden cały dzień (spontaniczny wyjazd) i powiem Wam, że Bóg miał mnie w opiece, bo akurat trafiła nam się cudowna pogoda. I zaświeciło nawet słońce <3
I przyznam się, że mają już te 24 lata to.. 1szy raz byłam i widziałam Molo w Sopocie! :D haha, nie ma się czym chwalić co? :) A tak serio, to wiele razy jeździłam w tamte rejony, ale na molo nigdy po drodze nie było :O
Aż w końcu się udało ;)

Tematem wiosny zorganizowałam z koleżanką na Facebook'u pewne wydarzenie "Rozkwitnij na wiosnę", w którym wrzucamy motywację, przepisy oraz rady dla urody, zmęczenia i treningów :) Jeżeli chcecie wpadajcie, dołączajcie do wydarzenia i zapraszajcie znajomych- będzie nam niezmiernie miło <3
Bardzo seeerdeeeecznie zaapraszamy!!! :)

A przechodząc do dzisiejszego dania głównego to jako iż zbliża się koniec sezonu najlepszych pomarańczy zachęcam Was do przygotowania tego puddingu,z  wykorzystaniem samej pomarańczy jak miseczki- wiecie jaka oszczędność naczyń? :D
A tak serio- pudding jest podawany na zimno, z cudowną nutą cynamonu i kakao.. <3 to jak najlepsza czekolada gorzka z pomarańczą!
Kiedyś takie gościły u mnie prawie codziennie w lato, potem odeszły w zapomnienie, ale nie ma tego dobrego..
Wróciłam i mam zamiar kombinować dalej ;) Gorzej jedynie, że kończą się te owoce z twardą oprawką :D
Ale coś się wymyśli- prawda? :)

No a Was zapraszam na aromatyczną owsiankę na zimno, którą pokochacie od 1szego kęsa..
Są chętni? <3

Pomarańczowo-czekoladowy pudding owsiany w pomarańczy

Składniki:
-1 pomarańcza średniej wielkości
-40g płatków owsianych
-2 łyżeczki kakao
-1 łyżeczka cynamonu
-miód/erytrol/syrop
-mleko, lub woda

Wykonanie:
Połowę płatków zalać wrzątkiem do poziomu płatków. Dosypać kakao, wymieszać i odstawić na minimum 15minut.
Pomarańczy ściąć czapeczkę, wydrążyć dużą łyżką miąższ, aby środek pozostał pusty.
Sok z miąższem wymieszać z pozostałymi płatkami i dolać wody, do poziomu płatków. Dopsypać cynamonu, wymieszać i odstawić.
Pierwszą część zagotować z mlekiem, lub odrobiną wody oraz słodzidłem do uzyskania gęstej masy.
Z drugą częścią postąpić podobnie, gotujemy to ok 3 minut.
Teraz do wydrążonej pomarańczy nakładamy połowę masy ciemnej, na to połowę masy pomarańczowej, ponownie ciemną i przykrywamy jasną.
Studzimy i chowamy do lodówki na całą noc.
Rano zajadamy ze smakiem :)

 
  






Smacznego!

Korzenne ciasto z selera z jabłkiem i orzechami :) Pysznie wilgotne i aromatyczne ciatso z selera :)

Witam Was w Nowym Roku! Jak tam- udało się wejść z uśmiechem, radością i satysfakcją? :)
A postanowienia? Założyliście jakieś, czy może akurat w tym roku bez, sami zobaczycie co wyjdzie? :)
Szczerze się przyznam, że u mnie jest jedno, ważne postanowienie.. regularność! Oj tak- widać ewidentnie po blogu, po postępach mojej pracy, że brak mi na pewno tej jednej cechy (jak nie więcej.. :D)
A bardzo nie chciałabym zaniedbywać rzeczy, które powinnam tworzyć, a nie zapominać o nich.. :)

Haha, czy Was również przedwczoraj zaskoczyły opady śniegu? U mnie na Śląsku dosłownie w 2h napadło tyle, żesz o matko! I tak- ponownie zima zaskoczyła drogowców, bo do dzisiaj na mojej ulicy nikt nie widział odśnieżarki.. ;)
Sama nie wiem, co o tym myśleć, bo wystarczyły lekki opady w listopadzie, a soli było co nie miara.. a dzisiaj? Ani trochę!
Ale nie narzekam, mam nadzieje, że uda się w końcu wyjechać na narty po tak długiej przerwie ;) Jeździ ktoś z Was? :)

A! I uprzedzam Was! Podobno te mrozy, które zapowiadają to nie przelewki- pamiętajcie zatem o czapkach i szalikach, nawet przy 5 minutowych spacerach :D

A wracają do tytułu posta- powstało ostatnio u mnie selerowe ciasto :) Nie, nie- nie planowałam go od początku. Miało wyjść standardowe z cukinii, ale niestety moja lodówka była pusta w tegoż składnika. Pomyślałam okey, będzie marchewkowe- a tutaj co? Również pustki!
Koniec końców spojrzałam co w lodówce zostało.. Tak- to był seler i pietruszka :D
Ochota na ciasto nie przeszła nawet na chwilę, to cóż było robić?
Zaczęłam trzeć selera :D
Powiem Wam, że miałam nie małe obawy, bo pamiętałam, że seler ma jednak bardzo specyficzny smak. Ale mówię-raz kozie śmierć! Damy radę ;)
Bardzo ładnie pachniało- piernikiem.. <3 wilgotne- jakbym jadła marchewkowe.. <3
Chrupiące od orzechów.. No ciasto ideał! :D
Mogę Was jedynie zachęcić do jego przygotowania, bo przekonać się o jego dobroci musicie sami :D
Są chętni? Ktoś jesto gotowy podjąć wyzwanie? ;)

Korzenne ciasto z selera z jabłkiem i orzechami

Składniki:
-80g selera
-1 średniej wielkości jabłko
-45-50g mąki żytniej-razowej
-1 jajko
-30g orzechów (najlepiej migdały, lub laskowe)
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-przyprawa korzenna (dużo)
-2 łyżeczki miodu, lub syropu z agawy, klonowego
-ok 10-15 ml wody
-dla opcji potreningowej- ok 15g odżywki białkowej

Wykonanie:
Selera obrać i połowę zetrzeć na tarce o grubych oczkach, a połowę na cienkich.
Jabłko również obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach, połączyć w średniej misce.
Białko jaja ubić na sztywną pianę, a następnie dodać starty seler, jabłko, żółtko, wymieszać.
Do powstałej masy dodać mąkę, przyprawy, proszek oraz miód. Dolać wody i wymieszać.
Orzechy posiekać na mniejsze kawałki a następnie dorzucić do całości.
Powstałe ciasto umieścić w dwóch kokilkach, piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez ok 30 minut.
Ostudzić, zajadać z ulubionymi dodatkami.







Smacznego!