Ciasto Bounty (kokosowe z czekoladą). Zdrowsza wersja Bounty! :)

Hej, hej! Jak tam mijają Wam dni? :)
Zima nie opuszcza nas jak do tej pory, ale słyszałam, że ma być ocieplenie na dniach- zażyjemy troszku słońca i plusowych temperatur:)
Ech, dodaje post tak późno bo nadal nie mam programu do zmniejszania zdjęć, a przez to one bardzo brzydko wyglądają na blogu.. nie wiem jak uporać się z tym problemem, przez co zwlekam z publikacją.. Błędne koło, ot co!
Aaahh.. sesja u mnie pełną parą, a u Was studenci? Dopiero co skończyłam zaliczenia ze wszystkiego co możliwe,a od poniedziałku ruszam z egzaminami :) Tylko 4, w tym jeden ustny- mam nadzieje, że uda się bez poprawek i wszystko pójdzie gładko <3
A swoją drogą, nie pochwaliłam się!
Wczoraj oficjalnie ZALICZYŁAM po raz ostatni STATYSTYKĘ i spokojnie mogę się z nią żegnać na zawsze! :D Na kolejne studia się nie wybieram, więc i statystyka nie będzie mi potrzebna :D Jakież to cudowne uczucie powiem Wam! Koniec z populacją generalną, koniec z estymacją przedziałową, czy testem V Cramera.. :D
Normalnie mogę latać :D
Mieliście kiedyś takie uczcie radości? ;) na pewno! Chwalcie z czego najbardziej cieszyliście się, kiedy skończyliście coś w szkole/na studiach? :)

A, że nauka czeka ominą Was moje dalsze wywody skupię się za to na najważniejszym w tym poście elemencie, czyli.. aromatycznym, kuszącym cieście inspirowanym batonikiem Bounty!
Powiem Wam, że dawno coś tak bardzo nie przypominało mi kupnego słodycza :)
Wilgotne, bardzo kakaowe ciasto.
Kokosowe, mokre nadzienie, bardzo aromatyczne!
I ten wierzch... delikatna, gorzka czekolada z olejem koko.. <3
Niebo w gębie dla wielbicieli kokosu!
Troszku zdrowsza wersja, niż kupnego batona- więc jest się z czego cieszyć :)
Tort był wykonany na urodziny kolegi, a także dla znajomych- obie grupy wykazały (chyba) nieudawany zachwyt nad ciastem więc i ja mogę go Wam polecić z czystym sumieniem :)
Nie robi się go dwie minuty, ale też nie jest bardzo pracochłonne, także..
jak nic idealnie sprawdzi się na weekend!
Tylko zaopatrzcie się w składniki ;)

P.S. Moja wersja jest trochę zdrowszą wersją, oryginalną znajdziecie tutaj 


Ciasto Bounty

Składniki (tortownica 23cm):
Ciasto czekoladowe:
-75g masła klarowanego
-50g oleju kokosowego
- 2 jajka
-90g erytrolu
-150g mąki orkiszowej/jaglanej
-30g kakao
-3/4 łyżeczki sody oczysczonej
-0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
-113g kefiru/maślanki
-1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Masa kokosowa:
-450ml mleka (najlepiej kokosowego z kartonu, ale może być zwykłe)
-75g kaszy manny
-120g wiórków kokosowych
-75g masła klarowanego/zwykłego
-50g musu koksowego (można zastąpić masłem)
-100g cukru pudru
Polewa:
-120g gorzkiej czekolady
-50g oleju kokosowego (może być pół na pół z masłem)

Wykonanie:
Ciasto
Składniki na ciasto najlepiej,aby były w temperaturze pokojowej.
W dużej misce utrzeć masło, olej kokosowy z erytrolem. Powinna powstać puszysta, jasna masa.
W osobne misce wymieszać razem suche składniki.
Następnie do puszystej masy zmiksować pojedynczo jajka, do połączenia się masy.
Następnie na przemian dodawać kefir/maślankę z suchymi składnikami i delikatnie mieszać drewnianą łyżką do połączenia się składników.
Przelać gęstą masę do przygotowanej wcześnie tortownicy (spód wyłożyć papierem, boki nasmarować) i piec w temperaturze 180 stopni przez około 30-40 minut.
Wyjąć, wystudzić.
Krem kokosowy:
W tym czasie przygotować krem: mleko zagotować. Do gotującego się płynu dosypać wiórki kokosowe wymieszane z kaszą manną.
Zagotować do powstania gęstej, budyniowej masy. Przykryć talerzem, odstawić do całkowitego wystygnięcia.
Masło utrzeć z cukrem pudrem na pusztą masę. Następnie łyżka po łyżce dodawać zimną masę budyniową- cały czas miksująć.
Gotową masę wyłożyć na zimny spód. Schłodzić w lodówce.
Polewa:
W garnuszku roztopić olej kokosowy, następnie dodać połamaną czekoladę i wymieszać do jej rozpusczenia. Lekko tężejąca wylać na ciasto (u mnie była za rzadka i spłynęła :( ) i ponownie schłodzić.
Przed podaniem wyjąc na 15 minut.








Smacznego!

Napęczniałe burgery dobre bez paniery + zakupowelove :)

Oho.. Zaczęło się! Sesja minęła, a mnie i tak męczy bezsenność.. Tak to jest, jak się naciągnie organizm, aby kilkanaście dni działał na pełnych obrotach, a potem zapomnij człowieku! Masz wolne (nawet w niedzielę!), ale i tak nie śpij już od 6.. :D
Osobiście, aż tak bardzo mi to nie przeszkadza, ale czasem chciałoby się poczuć, co to znaczy błogie lenistwo..
A jak u Was ten niedzielny poranek? Śniadanie do łóżka podano? :)
Mam nadzieje, że i pogoda się Wam sprawdza, bo u mnie.. ekhm.. wieje, jakby halny się zerwał! 

Wiele straciłam, wiele zaniedbałam podczas sesji.. Ale, ale! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, i wszystko aktualnie nadrabiam :)
Miałam również okazję zrobić zakupy w mega kulinarnym sklepie emako.pl. Jakież oni tam cuda mają <3 Gdyby tylko było mnie stać.. wykupiłabym 3/4 sklepu.. :D
Też tak macie? Wchodzicie do jakiś sklepów (z kuchennymi akcesoriami) i nagle oczy jak 5zł i wszystko wasze? :) Ech... Fajnie by tak było.. :)
Jednak po wielu godzinach kontemplacji... zdecydowałam się na:
-cudowne, pomarańczowe naczynko do zapiekania i nie tylko
-kilka pomocnych szpatułek do dekoracji ciast, ciasteczek
- spożywczy barwnik zielony


Już wiem, że sprzęt jest pierwszej klasy, a wysyłka dotarła do mnie zaraz na 3 dzień. Cenię sobie szybko i tak jak oczekuję tego po sobie, tak i wymagam od innych.
Osobiście przyznam, że najbardziej cieszy mnie barwnik.. Co z niego wyczaruje, jeszcze zobaczycie.. :)
A naczynko? Muszę Wam powiedzieć, że nie służy mi tylko do zapiekania..
Genialnie sprawdza się również jako naczynko na surówkę, czy różnego rodzaju dodatki..

Wracając jednak do meritum.. Dzisiaj poczęstuje Was pysznymi, wegetariańskimi burgerami! A jak :)
Czytając jeden z magazynów natknęłam się na ten przepis i już wiedziałam, że ja muszę je zrobić! Musze i już! Wyglądały bosko.. :D
Może u mnie nie prezentują się jakoś wybornie, ale uwierzcie.. W smaku powalają :)
Pierwszy raz jadłam w ogóle kaszę pęczak i jestem pozytywnie zaskoczona.. A wy? Próbowaliście?
Nie wiem, jak mogłabym Was bardziej zachęcić do nich, ale wyobraźcie sobie:
bułę, chrupiącą, posypaną sezamem, lekko zgrillowaną..
świeżą sałatę, jeszcze z kroplami wody na liściach..
surówkę z młodej marchwi..
ogórek, chrupiący, z zieloną, lekko chropowatą skórką..
i te burgery: napakowane od kaszy, chrupiące i z dodatkami..
A teraz połączcie to w jedną całość..
brzmi pysznie? :)

A więc do pracy! :)




Burgery z kaszy pęczak (Inspiracja KukBuk)

Składniki:
Burgery
-1/2 szklanki kaszy pęczak
-6 łyżek słonecznika
-150g twarogu (polecam kozi, ale sprawdzi się również zwykły)
-2 jajka
-8 łyżek kaszy manny
-szczypiorek/cebula
-przyprawy: sól, pieprz, cygańska, małgorzatki
-bułki z sezamem
Surówka:
-3 marchewki
-1 duże, lub 2 średnie jabłka
-4 łyżki jogurtu naturalnego/śmietany
-1-2 łyżeczki tartego chrzanu
-sól, pieprz

Wykonanie:
Surówka:
Marchew umyć, obrać i opłukać. Podobnie uczynić z jabłkiem.
Marchew zetrzeć na tarce o cienkich oczkach do miski, a następnie jabłko na tarce o grubych oczkach.
Doprawić do smaku solą, pieprzem, dodać chrzan, jogurt/śmietanę i dokładnie wymieszać.
Schłodzić przed podaniem.
Burgery:
Kaszy ugotować pod przykryciem w 1 szklance wody, aż wchłonie ją całkowicie. Przesypujemy do miski.
Słonecznik lekko podprażamy i siekamy na mniejsze części.
Szczypiorek płuczemy (tudzież cebulę obieramy) i siekamy.
Dodajemy wraz z serkiem do kaszy i zagniatamy wszystko razem, aż twaróg zacznie się rozpadać i oblepiać kaszę.
Dodajemy jajka i przyprawy.
Dokładnie mieszamy ze sobą wszystkie składniki, a następnie dodajemy kaszę mannę (jeżeli potrzeba można zwiększyć ilość kaszy), ciasto ma zyskać plastyczną konsystencję.
Z gotowej masy formujemy burgery/kotleciki i smażymy z obu strona na rumiano (można wcześniej lekko obtoczyć w mące).
Bułki podgrzewamy na grillu w piekarniku, nakładamy do środka sałaty, surówki z marchwi, oraz burgera. Można podawać z ulubionymi sosami.



  


Smacznego!

Pudding z manny i takie oto słodkości..

Uff.. Mamy piątkowy ranek-nareszcie! Tydzień minął, tydzień kolejny-ja żyję, a wy?
Tyle się dzieje, tyle nauki, nie nadążam, mam nadzieje, że zaliczę.. Trzymajcie za mnie kciuki, mocno, mooocno proszę!

Aj, aj! Nawet nie wiecie, jak się ciesze, że jesteście na "TAK", z nasz akcją.. A więc już na wtorek coś kombinujemy, kombinujemy.. Mam nadzieje, ze i tym razem przypadnie Wam do gustu.. :) 
Tak tak cieszy, jak człowiek coś robi, a inni doceniają, komentują-są na tak! :)

Haha, wczoraj miałam zajęcia z Technologii Żywności, gdzie tematem były: "Ciasta cukiernicze", nie wiedziałam, że kiedyś to powiem.. ale 3/4 dnia miałam dość wypieków.. Zjadłyśmy.. hmm.. chyba z 5 ciast! Na prawdę! To było przeogromne wyzwanie, to było.. przesłodkie wyzwanie!
Ale podołałyśmy, haha.. i ten skaczący cukier <3

Ojej.. Nie wiem jak Was, ale mnie pogoda na zewnątrz tak nastraja pozytywnie.. Mam tyle energii, radości w sobie.. Ah.. żeby ten stan trwał jak najdłużej! Proszę ;) Chcemy wiosny prawda?! :D
Nic się nie zmieniło?

Ech.. Aż nie chce mi się kończyć tego posta, bo wiem co potem nastanie.. Powrót do rzeczywistości, wyjście z łóżka, wyjście z domu, a tutaj taaak ciepło! :) Ale przecież.. przecież zaraz słońce będzie! Zaraz będzie ciepło, zaraz ściągniemy kurtki by spacerować w samych koszulach, by wystawiać nasze twarze w stronę słońca.. bo przecież nie musimy się spieszyć!
Przecież jest piątek. już po zajęciach, po pracy.. Tak cudowne chwile wolności, choć krótkie, to tak wyczekiwane.. :)

A na długi leniwy poranek.. może skusilibyście się na... mannę z bananem? Tą kochaną kaszę, dzięki której zaczęłam przygodę w jakąkolwiek inną kaszą?
delikatną, jak chmurka, taką cudownie rozpływającą się w ustach wraz ze słodkim posmakiem bananu..
A komuś mało? To polejcie ją rozpuszczonym w kąpieli wodnej kremem ciasteczkowym...
I co?
Chce się nam wychodzić z łóżeczka? Właśnie!

To zostajemy, i jemy dalej, przecież jest tak przyjemnie.. :)




Bananowy pudding z kaszy manny i kremem Biscoff

Składniki:
-3 łyżki kaszy manny
-120ml wody
-130ml mleka
-1 banan
-3 łyżki Biscoff Spread
-opcjonalnie: cukier, miód, lub inne słodziło

Wykonanie:
Banan obrać ze skórki, rozgnieść na papkę widelcem.
Dodać go do wody i mleka i razem zagotować, jeżeli słodzimy to dodajemy ten składnik teraz.
Na gotującą się mieszankę wsypać mannę i energicznie mieszać, aby nie powstały grudki.
Gotowac ok 3min do zgęstnienia. 
Włożyć do miseczki i schłodzić na noc w lodówce.
Rano wyjąć z lodówki, wyłożyć na talerzyk.
W kąpieli wodnej rozpuścić krem i polać nim gotowy pudding.
Zajadać ze smakiem!


Smacznego!

EDIT: PREZENTY--> Mikołajkowo, pysznie i (najważniejsze!!) wspólnie.. :)

No tak to bywa, kiedy czasem nie można przyrządzić śniadania, ani nic..

Ale, ale! Wczoraj były Mikołajki, wczoraj mimo że u mnie nie obchodzi się tego jakoś mogłam zjeść z Wami przepyszne śniadanie! Wspólne, czekoladowe.. :)

A dzisiaj? A dzisiaj chwalę się :)
Dzięki cudownej  Karolinie  (hah, imienniczka!) zostałam obdarowana najlepszym prezentem jaki mogłam dostać.. :)
A był to: domowy syrop z pigwy (nigdy nie jadłam, nie piłam!), oraz cudowne reniferowate opakowanie, w którym odnalazłam.. domowe pierniczki (o jakież one są cuuudowne... <3 zostały mi już tylko 4... :( pokuszę się o stwierdzenie, że lepsze niż Toruńskie!!) i oczywiście podobizna-czekolada Mikołaja! :)



Dzięki blogosferze rozwija się swoje pasje, umiejętności, inspiruje się, ale  nie tylko..
Poznaje się również ludzi, ludzi podobnych do Ciebie, albo może całkiem odmiennych?
Łapie się z nimi kontakt i on zostaje.. Zostaje na długo..

Dziękuję Wam kochani! Dziękuję, że mogłam Was poznać, że możemy się wzajemnie inspirować i niejako wspierać!! :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Uff..Tydzień dobiega końca, a jak! W końcu, może mój wisielczy humor również? :)
Haha, teraz pewnie każdy myśli, że na Mikołaja czekałam z toporem, co? Haha :)

Co do dzisiaj..
Dzisiaj jest Mikołaj, dzisiaj jest to Święto, na które większość czeka i dla, których często zima jest tylko dlatego fajna, że wtedy Renifery mogą jeździć/latać bo jest zimno i nie męczą się tak jak w lecie..I przynoszą prezenty:D  Bo przecież w Dzień Dziecka pewnie też by nas odwiedziły, nie? :D

Dzisiaj jest Mikołaj i mimo tego, że u mnie już od paru lat nie praktykuje się obdarowywania innych prezentami, mimo tego że nie czuć u mnie w domu tej atmosfery świąt..
To chciałam ją przywołać, chciałam ją poczuć..

Dzisiaj jest Mikołaj i ja w końcu będę go obchodzić! Będę, będę! Ale nie sama, nie.. :)
Obchodzę go z Wami, z Wami którzy mimo że ich nie ma..
Którzy w czeluści świata siadają przy swoim stole, na swoim krześle, biorą ulubioną łyżeczkę, parzą aromatyczną kawę/herbatę i...
Zapewne rzucają się z wielką radością na prezenty, o taaak!
I u Was wszystkich tak ja u mnie czuć aromat czekolady: mlecznej, gorzkiej, właśnie startej, a może właśnie topionej?
Czuć święta, czuć szczęście w powietrzu..
Cieszę się, że mam Was, że możemy jeść razem..
A więc smacznego!!!

A co u mnie? Inspirowałam się uroczą manną Magdy, jednak ja chciałam ją bardziej świąteczną, jednak bardziej moją.. :)
Dlatego wykorzystuję tutaj mak-kto jak to ale bez niego i Kevina świąt nie będzie!
Mam również i grejpfrut-to mimo wszystko mój ulubiony owoc cytrusowy, cudownie kwaskowaty w swej słodkości, dosłownie!
Jest i czekolada, skrzętnie ukryta.. haha!
Wiecie gdzie? Szukajcie :)
Całość? Bosko słodka, zarazem będąca lekką.. Polecam, polecam! Mimo iż z lodówki-rozgrzewa.. Rozgrzewa myślą, smakiem i wspomnieniem... :)

Grejpfrutowa manna z czekoladowym makiem


Składniki:
-0,5 szklanki mleka (u mnie 1/3 wody)
-36g kaszy manny
-1 duży grejpfrut
-6 łyżek masy makowej
-4 kostki czekolady gorzkiej 90%
-opcjonalnie: miód, syrop klonowy/z agawy

Wykonanie:
Mleko z wodą zagotuj, do gotującej wsyp kaszę cały czas mieszając, aby uniknąć grudek!
Gotuj do gęstości.
Grejpfrut przekrój na 1/3 wysokości, wyżłób ostrożnie cały miąższ ze środka.
Wyciśnij z miąższy sok do miseczki.
Gdy zdejmiesz kaszę z ognia, wlej do niej, ciągle mieszając, sok uzyskany z owocu. Mieszaj do połączenia, odstaw do ostygnięcia.
Czekoladę roztop w kąpieli wodnej. Dodaj do maku, dobrze wymieszaj.
Pusty środek owocu napełnij połową masy makowej, na to wystudzoną połowę kaszy manny, pozostały mak, a następnie pozostałą mannę.
Wstaw na noc do lodówki.
Rano podaj z ulubionym dodatkiem: miód, syrop. 






 



Smacznego!

Cudowny misio na zimny poranek-przytulić go nie można, ale..

Ciemno tutaj, ciemno! Obudziłam się i widzę ciemność kochani! Dobrze, że elektryczność w mieszkaniu mam to po omacku nie chadzam :)

Czasami sobie myślę, co inni mają w głowach? Co kieruje ich zachowaniem, czynami?
Wychowanie? Matka natura, czy może telewizja?
Kto kieruje się na prawdę własnymi emocjami, pragnieniami, a kto często posługuje się zaczerpniętymi z obserwacji wzorami?
Kto okłamuje siebie, a kto wie, że taki jest na prawdę?
Ilu z nas udaje bycie miłym, bycie sympatycznym i pomocnym-bo tak wypada, wtedy większe grono sprzymierzeńców, nie?
Czasami nie ogarniam ludzi żyjących tutaj, obok mnie..
Czasami nie ogarniam siebie!

Tydzień ten jakiś bez smaku, emocji-czyżby i mnie brała późno jesienna chandra? Mam nadzieje, że nie! Bo tego nie lubimy, szczególnie przed  świętami, prawda?
Ale cóż począć, no cóż?
A no właśnie.. Zapobiegać, a nie leczyć :)
Dlatego przygotowałam sobie misia-miś jest uśmiechnięty, miś jest miły, miś pachnie cynamonem, miś jest smaczny!
Miś ma nadziany brzuszek, a jak wiadomo pełny brzuszek to szczęśliwy brzuszek-stąd ten smile!

Jak wiadomo Whiness rządzi pod względem naleśników, jednoporcjowych serniczków..
Ale ja-WIELKI zwolennik kaszy MANNY, który będzie bronił jej jak LEW, bo to jest najsmaczniejsza kasza ever (doobra, jeszcze jaglana...), zwracam uwagę, że czyni ona również wielkie cuda właśnie z tym składnikiem..
Dlatego dzisiaj inspirując się właśnie nią stworzyłam podobne ciasto-misia.
Chrupiące z wierzchu, mięciutkie w środku i gorące w bananie-dosłownie to jest takie ciasto :)
Idealne na poranek-lekkie, pożywne i sycące, albo na kolację-na słodko również ją jadamy, a ta jest idealna na powrót po długim dniu.. :)
Polecam gorąco!

Cynamonowy Miś z kaszy manny z nadzianym brzuszkiem (inspiracja Relish it)

Składniki:
-40g kaszy manny
-20g mąki razowej
-1 jajko
-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-40ml mleka
-1 banan
-cynamon
-opcjonalnie: cukier do ciasta, lub coś do polania z wierzchu

Wykonanie:
Wymieszać w średniej misce: kaszę, mąkę, cynamon oraz proszek. Dodać mleko, jajko i ponownie wymieszać na gładką masę.
Przygotować foremkę misia-lekko nasmarować jej spód masłem-inaczej nie wyjdzie.
Banana rozgnieść widelcem, na paćkę.
Połowę masy wylać na misia, nałożyć równomiernie banana i przykryć drugą częścią ciasta.
Piec w nagrzanym piekarniku do 180stopni ok 30minut.
Jeść ciepłe, nie gorące!




Smacznego!

P.S. Widzicie to artystyczne serce na 1szym zdjęciu? :D

Waniliowo-kakaowy pudding z kaszy manny w wiśniowym towarzystwie

Dooobra, przyznaję Wam rację-też już poczułam jesień, a Anglię nawiedziły pierwsze krople deszczu, dość spore.. Ale nie narzekam, dzięki temu mogłam spokojnie odpocząć od pracy, rozkoszować się błogim nic-nie-robieniem :)

Tak się wszyscy zarzekaliśmy, że przecież mamy cały wrzesień, cały jeden miesiąc dłuższy niż normalni szkolni uczestnicy, ale szczerze? Ja nawet nie wiem, gdzie ten wrzesień!
I dopiero jakieś dwa dni temu, ktoś uświadomił mnie tak dosłownie, że dzieciaki chodzą już do szkoły :Dp

Mój pobyt tutaj zbliża się ku końcowi-to oznacza moje częstsze tudzież normalne wizyty na blogu :) Mam nadzieje, że choć jednej osóbce twarz zabłysła uśmiechem, albo na sercu zrobiło się cieplej!

Co do przepisu.. Zrobiony wieki temu (dooobra, lipiec :D), kiedy to w mym ogrodzie wiśnia utrzymywała na swych ramionach piękne, czerwioniutkie owoce!
Teraz przeglądając kartę z aparatu przypomniałam sobie właśnie o tym poranku.. :)
Miałam ochotę wykorzystać jakoś wiśnie, pomyślałam chwilkę i stwierdziłam, że genialnie mogą pasować do śniadania.. Wtedy były piekielne upały, owsianka, zapiekane crumble odpadało.. Myślałam nadal, aż przypomniałam sobie poranek z Magdą, kiedy to obie zajadałyśmy kakaowy pudding..!
Zapytałam tatę, czy byłby chętny też zjeść ze mną wspólne śniadanie, kaszę bowiem uwielbiał :D
Ochoczo zabrała się do pracy i co? Tata się zniechęcił-ja nie dodaję cukru, on biedak tak, dla niego nie było to słodkie, czyli nie było dobre..
A ja? Mi smakowało i wiem, że powtórzę to połączenie nie raaaz! :)


Waniliowo-kakowy pudding z kaszy manny

Składniki:
-2,5 szklanki mleka
-6-7łyżek kaszy manny
-kilka kropel aromatu waniliowego
-1 łyżeczka kakao
-2 garści wiśni
-cynamon

Wykonanie:
Mleko zagotować z aromatem, a gdy zacznie wrzeć wsypać kasze manną,ciągle mieszając aby nie powstały grudki.
Odłożyć 1/3 część i wmieszać do niej kakao, gotować do uzyskania pożądanej konsystencji.
Do pozostałej części wsypać garść wydrylowanych wiśni i gotować do uzyskania pożądanej konsystencji, gęstej.
Do miseczki wyłożyć część białej masy, potem ciemnej, a następnie ponownie białą, aby zakryć część kakaową.
Schłodzić noc w lodówce.
Pozostałe wiśnie zagotować z odrobiną wody, aż puszczą sok, staną się miękkie i będą konsystencji sosu.
Gotowe puddingi wyłożyć na talerzyki, polać gorącym sosem i posypać cynamonem.



Smacznego!

Pierwszy pudding, nie pierwsze spotkanie

Oh.. Ten weekend był zdecydowanie za krótki, ten powrót był zdecydowanie za długi.. Potrzebuje jakiegoś "optymilizatora" ;)
Zapewne wiecie (wcale się nie pochwaliłam w ostatnim poście!), że Panna Madzia odwiedziła mnie i kochane BB!
Ahh.. Co to było za owocne spotkanie: ciągłe rozmowy (również o jedzeniu..), śmiechy, wspólna sałatka i jeszcze bardziej udane wspólne niedzielne śniadanie! I udało mi się kogoś zaskoczyć swoją kuchnią: kumara plus sałatka, zupa cebulowa z serem i grzankami.. Cieszę się, że smakowało!



Dowiedziałam się też, ze jestem nawet udanym przewodnikiem i dzięki własnej głupocie odnalazłam stare, zapomniane muzeum:



Ktokolwiek kiedyś do mnie przyjedzie na pewno wyląduje tam ze mną! Ten Pan jest tak pozytywnie zakręcony, przepisuje dzieła Reymonta, uważając go za swego przyjaciela! A najlepsze w tym wszystkim jest to, że cokolwiek byście tam nie znaleźli zrobione jest ręcznie! Ot co! To jest na prawdę piękne ile włożył w to siły, pracy, talentu, aby doprowadzić do takiego wyglądu. Muzeum jest prywatnym muzeum, bo nasz kraj chyba zbytnio nie docenia kultury, trzeba szerzyć ją na własną rękę.




Ale, ale! My też mamy zdjęcia, tylko Reksio z nas się wyśmiewał.. Siedzi tam nieruchomo, to potem się mu nudzi!



Za to Bolek z Lolkiem szukali miejsca na mapie i nawet uwagi na nas nie zwrócili.. Co nie oznacza, że nie mogłyśmy im pstryknąć zdjęcia! :)



A teraz wracając na ziemie.. Tak, tak! To był mój pierwszy raz z puddingiem.. i wiecie, co? Nie no, że ja swoje smaki znam, to wiedziałam, ale żeby, aż tak przewidzieć całe zjedzenie go? Przecież to było.. no.. mhmm.. żeby to jakoś tak poprawnie politycznie ująć nie obrażając nikogo.. PRZE-PY-SZNE! Ohh.. na pewno powtórzę to nie raz, nie dwa! W ogóle zaskoczyła mnie prostota tego dania:)
Ale widać, że mamy z Magdą podobne smaki: ona wymyśla pudding, ja polewę i wszystko współgra, jak stworzone! A teraz czas na przepis! Bierzcie i wy się za pracę! :)



Pudding z kaszy manny z kakao, gorącymi wiśniami w cynamonie
Składniki:
-1 szklanka mleka/wody
-3-4 łyżki kaszy manny
-1-2 łyżeczki kakao
-garść wiśni
-cynamon

Wykonanie:
Mleko zagotować, do gotującego się mleka wsypać jednym strumieniem kaszę mannę, jednocześnie mieszając cały czas mleko, żeby się grudki nie zrobiły! Dodać również kakao.
Gotujemy, aż uzyskamy odpowiednią, gęstą (lecz nie za bardzo) konsystencję.
Wlewamy do miseczki, czekamy, aż ostygnie i odstawiamy do lodówki.
Rano wyciągamy z lodówki, wyrzucamy z miseczki na talerzyk.
W garnuszku podgrzewamy wiśnie z cynamonem, aż do uzyskania syropu. Wylewamy na pudding i gotowe.
Smacznego!