Fit / Zdrowy sernik kokosowy! :) Koksowy sernik bez glutenu :)

Poniedziałkowe dzieeeeń dobry! :) Wstaliście już? Weekend udany?
Teraz każdy pewnie pędzi na uczelnie, do pracy.. ale, ale!
Na pewno w niedziele wypoczęliście, i uwaga! bach! Nawet u mnie świeciło wczoraj cudowne słońce.. <3
Aż chciało się żyć! Ubrałam nawet króciutkie spodenki i lekko wygrzewałam się na tyłach ogródka :) Powiem Wam, że tego właśnie mi trzeba było :) tęskniłam za promieniami słońca, za gorącem, które rozgrzewa mi nogi, stopy i ręce- tak zawsze zimne i zmarznięte.. :D
Też macie ten problem? Ja niestety mam zespół Raynauda- moje dłonie są zawsze sine, zimne.. ale w lato nadrabiam :D korzystam ile się da. No doobra, uwielbiam się jeszcze wylegiwać na słońcu.. :D

Nie wiem skąd ta przypadłość :O Może dlatego, że na co dzień zmęczę się na tej siłowni, nalatam z obowiązkami, a więc i poleżeć na słońcu kocham :) A wy? Jak to z Wami jest?

Swoją drogą- egzamin GT zdany <3 strasznie się nim stresowałam, a tu bach! Za pierwszym razem :) Czeka mnie jednak jeszcze jeden egzamin (drugi praktyczny:( ) w środę.. trochę się obawiam jak to będzie, stresuje, że źle pokażę ćwiczenia.. dlatego proszę Was o kciuki! :D Będę bardzo wdzięczna za każdy <3 A jak się uda to zaproszę Was na swoje treningi do bielskiego SmartGym :D
Także myślę, iż propozycja kusząca, co? haha, oczywiście żart ;)

No, a przechodząc do meritum postu, jak już się trochę pochwaliłam.. :D bach! ale ze mnie skromniara..
To podrzucam Wam dzisiaj przepis na fit sernika koksowego! Wczoraj zrobił nie małą furorę na Facebook'u i Instagramie, dlatego sprężyłam się i szybko obrobiłam zdjęcia i wstawiam Wam tutaj pomysł na bardziej zdrowszą alternatywę dla domowego sernika :)
Jest cudownie wilgotny, bardzo serowy i smakuje jak ten najlepszy od babci :)
A uwaga! Nie zawiera cukru, masła, zbędnych ulepszaczy..
Daktyle i mąka kokosowa tutaj grają cudowne połączenie, którego nie sposób nie spróbować, albo przejść obok nie dziobiąc choćby okruszka :D
Mówię Wam- spróbujcie a przepadniecie :)

To, co zachęciłam? Skusi się ktoś? Poooolecam!
No i dawajcie znać jak smak <3

Kokosowy sernik na daktylowym spodzie

Składniki:
Spód:
-1 szklanka daktyli
-2-3 łyżki kakao
-2 łyżki mąki jaglanej (może być dowolna)
Sernik:
-210g sera białego chudego
-1 jajko
-4-5 łyżek mąki kokosowej
- 3-4 łyżki erytrolu/ksylitolu/miodu/syropu daktylowego
-1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
Polewa:
-gorzka czekolada 90%

Wykonanie:
Daktyle namoczyć we wrzątku na ok 15-20 minut.
Następnie odsączyć z nadmiaru wody (zostawić jakąś 1 łyżkę wody), dodać kakao i mąkę. Zblendować całość na jednolitą masę.
Wyłożyć na spód dwóch kokilek po połowie.
Zalecam wcześniej kokilki wysmarować tłuszczem (np. olej kokosowy, olej w spray'u).
Ser zblendować z jajkiem na gładką masę.
Dodać 4 łyżki mąki kokosowej, proszek do pieczenia, wybrane słodzidło. Jeżeli masa będzie już gęsta nie dodawać więcej mąki (żeby sernik nie wyszedł za suchy).
Jeżeli już jest za gęsty (bardzo wiele zależy od rodzaju sera), można lekko rozrzedzić wodą, lub mlekiem.
Wyłożyć gotową masę na spód daktylowy.
Całość piec 25 minut w 180 stopniach.
Wystudzić i wstawić na noc do lodówki.
Rano 2 kostki czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej polać wierzch sernika. Można podawać.








Smacznego!

Fit / Zdrowe ciasto z gruszką, bezglutenu! :) Ciasto gruszkowo-cukiniowe po treningu :)

Hej-ho, hej-ho do maja by się szło! Witam Was w maju! :) Jakże ten czas ucieka, mamy już maj ja jednak nadal myślę, że zaczął się październik, czas studiów i deszczów :D
Też to odczuwacie?
Ja wiem, ja wiem.. co drugi blog pisze o pogodzie, każda osoba na insta, face czy innym portalu narzeka raz dziennie na pogodę :(
Ale co zrobisz, każdy musi się wyżalić! Każdy!
Uważam to w zaistniałej sytuacji za normalne :)
A tak swoją drogą, to wierzy ktoś, że to lato nadejdzie? <3
Bo ja bardzo proszę, abyście mocno w to wierzyli, bo im nas będzie więcej tym lepiej :)

A kto nie zdążył z formą do lata- nadal ma czas :D Więc nie marnujcie kolejnych dni na narzekanie, że pogoda zła, że się nie chce.. tylko właśnie macie czas odkupić troszku zimowe grzeszki :) I powiem Wam, że w taką pogodę nie opłaca się iść na siłownię jest zwykłym kłamstwem!
Mogę się założyć o rękę, że 90% z tych, którzy tak oto właśnie rzeczą w czasie gdy będzie cudownie świecić słońce będzie mówiło co? Eee...szkoda isć w taką pogodę! Powygrzewam się na słońce :D
A więc apeluję!
Wykorzystujcie niepogodę na aktywność fizyczną :)

A cóż u mnie? Po egzaminie na instruktora GT nadal czekam na wyniki :( Jestem już troszku niecierpliwa, ale hola hola- dam sobie rady :) Wyczekałam już 1,5 tygodnia to wyczekam kolejne dni :) Ale mam nadzieje, że coś z tego wyjdzie <3 to takie moje małe marzenie, więc byłoby cudownie :)
A tak poza tym w tle mojego komputera nadal wisi widmo magisterskiej pracy..
I tak bardzo chciałabym już ją skończyć, a z drugiej strony tak bardzo nie wiem jak to pisać.. brakuje mi artykułów naukowych z dziedziny, o której pisze i bardzo opornie mi to idzie :(
Szkoda, że nie idzie tak łatwo jak pisanie do Was :D ah.. wtedy mogłabym nawet za kogoś pisać prace :)
A jak u Was? Jak majowe wyjazdy? Jak Wasze samopoczucie, ma na Was wpływ ta pogoda, czy nie? :)

Swoją drogą tematem jeszcze aktywności fizycznej to pamiętajcie, że osoby trenujące mogą zjeść więcej <3 :D A zatem wrzucam Wam pomysł na cudowne ciasto, które perfekcyjnie sprawdzi się jako posiłek potreningowy!
Aż wstyd go nie spróbować! :)
Wilgotne, aromatyczne ciasto z gruszką i cukinią, na mące kokosowej :) oczywiście, że z dodatkiem aromatycznego cynamonu :)
Idealnie sprawdzi się też jako II śniadanie do pracy czy szkoły:)

Jak nic musicie go przygotować :)
Dajcie znać, jak Wam smakowało! :)

Cukiniowe ciasto kokosowe z gruszką

Składniki:
-1 średnia gruszka
-mała cząstka cukini
-4 łyżki mąki kokosowej
-1 jajko
-10g odżywki białkowej (spokojnie można pominąć)
-3 łyżki mąki żytniej, orkiszowej, lub jaglanej
-cynamon
-1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wykonanie:
Cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Połowę gruszki obrać i również zetrzeć na tarce o grubych oczkach.
Jajko rozklekotać widelcem, wymieszać z mąkami, proszkiem oraz cynamonem.
Dodać odciśniętą cukinię i gruszkę z jej sokiem.
Wymieszać do uzyskania jednolitej masy. Gdyby ciasto wyszła za gęste dolać odrobinę wody.
Przełożyć do kokilki, na wierzch położyć pozostałą połówkę gruszki.
Piec 25-30 min, w 180 stopniach, do tzw. suchego patyczka.









Smacznego!

Zdrowa szynkaz filetu z kurczaka. Kurczak do fit kanapek :)

Witajcie! :) Radość, uśmiech u Was gości?
Mam wielką nadzieje, że tak! I że nie dajcie się tej dziwnie świrującej pogodzie :D
Wstaje człowiek rano, a tam śnieg.. 30 min później słońce, deszcz, wiatr i tak wkoło.. :)
Mieszkam na Śląsku i od tygodnia jest tak mieszana pogoda! U Was również? :)

Ale ja wierzę, wierzę, że jeszcze nas nawiedzi ta wiosna i ciepłe lato <3
Chociaż rolnicy uprzedzają przed małymi zbiorami- mróz zmroził pąki owoców drzew i poodpadały :( najgorzej!
Mam nadzieje, że jednak coś będzie można kupić i to w przystępnych cenach :) Bo owoce w lecie są najlepsze.. <3 i pomidory!
I świeży szczypior, sałata.. ah, ah!
Chociaż powiem Wam, że już się skusiłam na Targu na zakup sałaty, rzodkiewki i o dziwo! mają bardzo dobry smak :)
Także masłowa już jest okey, jakby ktoś się zastanawiał :)

Swoją drogą, macie tak że wchodzicie do sklepu, podchodzicie do lady z mięsem i.. wszystko wygląda tak samo? Każda szynka, każda kiełbasa? Różnią się tylko ceną za kilogram?
No macie tak?
Bo ja bardzo często! A już w ogóle denerwuje się, jak proszę o skład szynki z indyka a tam go jest tylko 5%!
Nieświadomi konsumenci bardzo często patrzą na nazwę (swoją drogą kusząca: Gotowany indyk-->skład 5% mięsa z indyka!!!!) i po prostu mówią 15 deko proszę? A no właśnie!
A zazwyczaj karmią tym swoje małe dzieci- bo przecież indyk zdrowe mięso.. :O
A tutaj takie zdziwienie!
Prosicie zawsze o etykietę! Macie do tego pełne prawo i obowiązek wręcz sprawdzać, co jecie :)

Osobiście przyznam Wam się, że minęło już bardzo długo odkąd kupiłam szynkę w sklepie dla siebie i ją zjadłam. Bardzo długo. Wolę nie jeść kanapek w ogóle niż faszerować się glukozą, czy soją.
To już wolę wędzony schab mojej mamy (wiem, wiem-wędzenie), bo wychodzi mnie zdrowiej :)
Ale nie każdy lubi mocniejsze mięsko,jak np ja, dlatego wychodzę na przeciw wszystkim drobiożercom i pokazuję jak super świetnie, łatwo przygotować soczystego kurczaka na kanapki :D
Są chętni? :)

Przepis powstał z głupoty, potrzebowałam jakiejś szynki na święta, a kurczaka u mnie zawsze pod dostatkiem :)
Pomyślałam chwilkę i tak oto powstała ona..
Szynka z filetu!
Jest na prawdę super- doprawić można ją jak się lubi najbardziej, wychodzi soczysta, pasuje do kanapek, bo bardzo łatwo się kroi na cienkie kawałki:)
Powiem Wam, że ja osobiście zakochałam się w takim rozwiązaniu, zasmakowało mojej familii, a i znajomi już chwalili przepis..

Czego chcieć więcej? Waszych relacji- spróbujcie i dajcie znać jak Wam smakowało! :)
Będzie mi bardzo miło :)

Szynka z filetu z kurczaka

Składniki:
-1 filet z kurczaka (u mnie swojski)
-1 ząbek czosnku
-pieprz czarny
-sól himalajska
-przyprawy wedle uznania, u mnie: cygańska, papryka czerwona, kminek i majeranek
-1 łyżka oliwy z oliwek
-rękaw do pieczenia

Wykonanie:
Pierś polewamy oliwą, posypujemy przyprawami i dokładnie nacieramy.
Odstawiamy do lodówki na jakieś 3-4 godziny.
Po tym czasie wkładamy pierś do rękawa, zamykamy szczelnie z obu stron.
Wkładamy do nagrzanego piekarnika do 200 stopni i od razu zmniejszamy na 180 stopni.
Pieczemy około 20-30 minut, w zależności od wielkości piersi.
Ja robię tak, że po ok 20 minutach otwieram worek, nakłuwam pierś i patrzę- jeżeli nic nie wypływa zostawiam na 2-5 minut, aby powstała fajna skórka.
Wyjmuje z piekarnika, czekam, aż całkowicie ostygnie i kroję.





 

Smacznego!

Zdrowa, pożywna owsianka pieczona z karmelizowanym jabłkiem! :) Fit korzenna owsianka z karmelizowanym jabłkiem

Witajcie moi drodzy! :)
Jak upłynął Wam zeszły tydzień? Zdążyliście odpocząć podczas tych dwóch dni wolnego? :)
Czy wpadliście w taki ferwor przygotowań, że zapomnieliście o świętowaniu? :D

Ja niestety już dziś musiałam wrócić do szarej uczelnianej rzeczywistości, choć mam nadzieje, że za rok o tej porze będę po prostu szczęśliwym pracownikiem w zawodzie, haha.. :D gdzie powrót po krótkiej przerwie będzie tylko radością.. ale cóż, na razie mogę planować i marzyć- zobaczymy co to będzie :) Ale oczywiście nie czekam, aż los sam zadecyduje- mam zamiar mu pomóc :)

A jak to u Was? Lubicie swoją pracę, czy jednak trochę nie lubicie?

Ech.. miała być wiosna, miały być nowalijki.. a teraz co? 1 stopień na zewnątrz, opady deszczu, czasem i śniegu :O Ludzie, toć kto to widział!
Ja bardzo proszę, aby tam u góry przemyśleli swoje zachowanie! Bo troszku za bardzo rozrabiają, prawda?
Niestety wpływu na to nie mamy, zatem trzeba się po prostu ratować czym popadnie.. :)

Na mnie świetnie działają korzenne smaki, które rozgrzewają mnie już samym zapachem <3
Uwielbiam cynamon, mogłabym go spożywać non toper <3
Dlatego postanowiłam przygotować i podzielić się z Wami przepyszną, wilgotną pieczoną owsianką.. <3
Podaną z karmelizowanymi jabłkami z cynamonem..
No powiem Wam.. brak słów, to czysta cudowność <3
Wilgotne, miękkie płatki owsiane z marchewką, a do tego te ciepłe jabłuszka.. raj!

Kto się nie skusi? :)

Pieczona owsianka korzenna z karmelizowanym jabłkiem

Składniki:
-30-40g płatków owsianych
-1 mała marchewka
-1 jajko
-3 łyżki mąki kokosowej
-1 łyżeczka masła orzechowego
-cynamon, przyprawa do piernika
-erytrol

Wykonanie:
Marchewkę ołupić i zetrzeć na tarce na małych oczkach.
Dodać płatki, cynamon, przyprawę do piernika i zalać wrzątkiem do 0,5cm powyżej poziomu płatków. Wymieszać, odstawić na 20 minut.
Następnie dodać pozostałe składniki: jajko, mąka kokosowa, 1 łyżeczka erytrolu, masło orzechowe.
Mieszamy razem, do jednolitej masy.
Gotowe ciasto wykładamy do kokilki, pieczemy w 180 stopniach ok 20-30 minut.
Jabłko obieramy, kroimy w mniejsze kawałki.
Przekładamy do garnuszka, posypujemy cynamonem i erytrolem. Dusimy około 5-10 minut.
Podajemy ciepłe razem z owsianką.







Smacznego!

Fit sernikobrownie z daktylowym karmelem. Zdrowe sernikobrownie z karmelem :)

Witajcie! Jak tam u Was dni mijają? :)
Toć już za kilka dni Wielkanoc! A pogoda coś nas wesprzeć nie chce, prawda? Jak tu myc okna, sprzątać kiedy na zewnątrz wciąż pada, szaro i smutno?
Mam nadzieje, że się rozpogodzi na te dni świąteczne :)
Bo uwielbiam wtedy spacerować, kiedy w domu czeka tyle jedzenia ;D Po spacerze zawsze jest miejsce, co nie? :)

Ufff.. okres wielkiego zabiegania na chwilkę ustał a i ruszyłam coś z pracą magisterską <3 powiem Wam, że czuje się dumna, bo zaczynam już dyskusję, a po niej zostaną mi tylko wnioski. Ale ten rozdział jest najdłuższy- bo trzeba "przedyskutować" wszystkie otrzymane wyniki, a tego mam od brudu! Nie chce ktoś pomóc? :D
A jak to u Was było/ jest z pisaniem takich prac? Systematycznie uzupełniacie, zostawicie na ostatnią chwilkę, czy może wręcz odwrotnie- im szybciej Wam pójdzie tym lepiej i cieszycie się wolnością przed końcem? :)
Ciekawi mnie to- podzielcie się swoim doświadczeniem! :)

Jak można zauważyć po tej działalności blogowej- kocham piec <3 nie ważne, czy ciasteczka, ciasta, albo torty- ważne, że można piec, smakować, relaksować się i tworzyć :)
Szczególnie cieszą mnie autorskie, zdrowe przepisy :)
Ale niestety- wszystkie te zdrowsze produkty poprzez swoją popularność nie są tanie :( a na studencką kieszeń to już nie wspomnę.. :D
Przydałoby się być producentem takich bajerów powiem Wam! To byłoby chyba najlepsze rozwiązanie :D
Dlatego rzadko, ale z wielką uciechą tworzę takie cuda..
Bo ten dzisiejszy wypiek inaczej nazwać nie mogę, niż cudownością, która w ustach tworzy poezję.. <3
Brownie'owaty spód, cudownie czekoladowy, lekko kruchy.. którego smak przełamuje wilgotna, orzeźwiająca serowa masa.. A wiecie co na deser?
Zdrowy karmel!
Poprzez to, że ani w spodzie ani w masie serowej nie ma zbyt dużo cukru- ten karmel tutaj jest idealnym uzupełnieniem..
Nie skłamie kiedy powiem, że skradnie on Wasze serca, żołądki i oczy <3
A dodatkowo- skuszą się na niego totalni przeciwnicy fit życia, fit przepisów i zdrowszych wersji :D

Co w zanadrzu? Cudownie będzie prezentował się na świątecznym stole!
Czego chcieć więcej?

Was! Was przygotowujących to cudo! Czekam na Wasze relacje i opinie- nie zawiedziecie się!

P.S. Zdjęcia robione telefonem, ponieważ tymczasowo byłam bez aparatu.. ale w sądzie na Facebook'u wygrało, że nie liczą się zdjęcia, a przepis, a więc wrzucam- częstujcie się! :D

Sernikowe brownie z daktylowym karmelem

Składniki:
Spód:
-100g mąki kokosowej
-100g oleju kokosowego
-30g gorzkiego kakao
-30g ksylitolu/erytrolu/miodu
Masa serowa:
-500g sera twarogowego w kostce!
-2 jajka
-ok 50-100g ksylitolu/erytrolu/miodu
-ekstrakt waniliowy
Karmel:
-1 szklanka namoczonych daktyli
-2 czubate łyżki masła orzechowego
Polewa:
-3-4 kostki czekolady gorzkiej minimum 75%

Wykonanie:
Wszystkie składniki na brownie zagniatamy razem ręką  na jednolitą masę.
Wykładamy spód tortownicy, ugniatamy.
Pieczemy ok 8-10 minut w 180 stopniach.
W tym czasie blendujemy ser na jednolitą masę.
Dodajemy jajka, ekstrakt oraz słodziło i miksujemy razem.
Wylewamy masę serową na podpieczony spód (może być ciepły) i ponownie pieczemy ok 40minut.
Studzimy w uchylonym piekarniku, a następnie chłodzimy noc w lodówce.
O poranku zalewamy daktyle wrzątkiem i pozostawiamy na 20-30 minut.
Odlewamy 3/4 wody, dodajemy do nich masło i blendujemy na jednolitą masę.
Przekładamy ją na wierzch sernika i dekorujemy czekoladą rozpuszczoną w kąpieli wodnej.



 


Smacznego!

Kukurdyziany makaron po chińsku. Zdrowsza wersja chińzczyzny, bezglutenu :)

Witacie moi drodzy! :)
Ojej, troszku znowu mnie tutaj nie było :( Ale na Facebook'u Was nie zaniedbałam- tam cały czas możecie złapać odrobinę motywacji, albo szybki przepis na coś fit, po treningu :)

Przepraszam, że tak mnie mniej ostatnio było, ale miałam bardzo wiele zajęć, wizytę brata z Chrześniakiem <3 i kurs! Tak, tak- kurs za kursem u mnie- bo staram się rozwijać :) Niestety nie uważam, aby wiedza zdobyta na uczelni mogła uczynić mnie dobrym dietetykiem, albo jeden kurs trenera dobrym trenerem- dlatego jak coś uda mi się uzbierać- ląduje w kursach :)
I ten ostatni kurs- Trenera GT- bardzo przeżywam, bo najpierw 2 dni mega treningowe (zbierałam się chyba ze 3 dni, aby mięśnie w końcu nie były zmęczone :D), ale teraz czeka mnie jeszcze egzamin :O
A tego boje się najbardziej, to dopiero rozstrzygnie czy będę mogła prowadzić zajęcia, czy nie..
Także najbliższy czas, to czas w którym na naukę oraz trening poszczególnych ćwiczeń muszę poświęcić bardzo, baaardzo wiele czasu :)
Nie szkoda mi go, aczkolwiek, mam nadzieje, że mój trud zostanie doceniony, przez egzaminujących :D
Poza tym- dla mnie napisanie postu to nie 5 min, ja lubię do Was pogadać, ponarzekać, pochwalić się..
także no! z godzinka z głowy to minimum :D
Swoją drogą, co tam u Was? Wiecie, że w przyszłym tygodniu już jest Wielki Piątek?! Czy tylko ja się dowiedziałam o tym wczoraj? :O
Ja nie wiem, ale o ile to Boże Narodzenie wiem, tak te Wielkanocne zawsze mnie mylą, bo są ruchome i ja nigdy nie ogarniam.. :O
Jak co roku obiecałam sobie, że przygotuje jakieś przepisy wcześniej, ale cóż.. wyszło jak wyszło. Będą po, może na kolejny rok? :)

A wy, przygotowujcie już coś?
Jakie macie ulubione, tradycyjne potrawy? Pochwalcie się, zainspirujcie! Z chęcią poczytam ;)

A dzisiaj coś dla bezglutenowców, albo tych którzy starają się go ograniczyć w diecie.
Powiem Wam, że bardzo zdziwił mnie smak makaronu kukurydzianego- myślałam, że jest twardy, bardzo specyficzny w smaku, czy jakiś taki nijaki.. a tutaj zdziwienie!
Jest bardzo smaczny, elastyczny i smakuje prawie identycznie jak pszenny :) Troszku dłużej zauważyłam, że trzeba go gotować, ale szczerze? Żaden to minus :)
Po prostu wstawicie go wcześniej :D

Tutaj jest w połączeniu chińskim z kurczakiem- powiem Wam- boskość :)
Dla tych co mają mniej czasu- wykorzystajcie gotowe mieszanki chińskie.
Dla tych, którzy mają więcej czasu- przygotujemy warzywa razem :D
Smakuje wybornie, jest trochę orientu, a trochę polskości- toć por, marchew- nasze warzywa :)

Powiem Wam tak: prosto, szybko i smacznie! Lepiej nie trzeba, prawda? :)


Spaghetti kukurydziane z kurczakiem w warzywach chińskich

Składniki:
-1 pierś z kurczaka
-marchew
-por
-papryka
-pieczarki
-cebula
-kiełki fasoli Mung
-pędy bambusa
-grzyby Mun
-fasolka szparagowa zielona i żółta
-oliwa z oliwek/olej kokosowy
-przyprawy

Wykonanie:
Warzywa obrać, marchew pokroić w paski, również paprykę.
Por i cebulę drobno posiekać.
Pieczarki pokroić w cienkie paski.
Grzyby namoczyć, odsączyć z wody i lekko posiekać.
Kurczaka umyć, pokroić w większą kostkę, lub paski.
Na rozgrzaną patelnię wylać olej, wrzucić kurczaka i warzywa (oprócz fasolki szparagowej). Lekko przesmażyć, następnie delikatnie podlać wodą i przykryć przykrywką, aby się dusiło.
Po około 2-3 minutach dosypać przypraw: pieprz, czosnek świeży lub granulowany, odrobina imbiru, papryki czerwonej, soli (lub sosu sojowego),  kminku mielonego, majeranku, a także kardamonu.
Dusić, aż warzywa zmiękną, a kurczak nie będzie surowy- w razie potrzeby podlać jeszcze odrobiną wody.
W czasie, kiedy kurczak dusi się z warzywami gotujmy makaro w osolonej wodzie, około 7-10 minut.
Podajemy ciepłe.




Smacznego!