Mimo przerwy, mimo zimy- czekolady nie mrozimy! Makaron gorące towarzystwo stopił, dołączyła pistacja i towarzystwo się zrasta!
Jakże okres Świąteczno-Nowo Roczny minął? Najedzeni, odpoczęci?
U mnie przed samymi świętami był tak straszny chaos..! Że w czasie Świąt doszło do niezbyt przemyślanych decyzji..
Ale chyba mało kto zwrócił na to uwagę, bowiem nikt nie zauważył, że bloga nie było na domenie 2 tygodnie..
Jednak po kilku rozmowach, szczerych rozmowach, zrozumiałam, że..
Nie mogę ciągle patrzeć na innych, na to co powiedzą, co pomyślą.. Jak ocenią mój kolejny krok, czy sprostam wymaganiom..
Muszę zacząć żyć dla siebie, dla własnych przekonań, marzeń i celów! :)
Bo osobiście kocham blogować, dzielić się tym, co czasem uda mi się stworzyć z resztą- to nie musi być cały świat, a jedynie czytelnicy, czy bliscy.. :)
Także powracam i już bez spiny dalej będę budować tego bloga :)
Plus: UPRZEDZAM! Jeżeli tylko uda mi się ogarnąć wszystko- szykuje się kilka zmian na blogu.. Ale to trzeba wszystko ogarnąć, dlatego nie obiecuję- bo grafik i twórca "html" ze mnie żaden <3
Aaa! No i pochwalę się osobistym sukcesem.. Wigilia zdała egzamin, barszcz wyszedł bardzo smaczny (choć nie klarowny, bo.. okazało się, że przeceniłam pojemność barszczu i wsad warzywny mieliśmy z 4 dużych marchewek, 3 korzeni pietruszki, trochę selera i starte buraczki.. :D), na prawdę- jak u mamy! :) Szkoda tylko, że jej nie było przy stole..
A po świętach szybki rozruch i puch- wylądowałam w Zakopanym! :)
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wróciła z kontuzją.. Niestety- na 6 dni byłam całkowicie wyjęta z ćwiczeń, dzisiaj mimo bólu- idę próbować :)
Trzymajcie za mnie kciuki! :)
Boźku... chyba trochę się rozpisałam, a tak miało nie być.. :D
Ale przechodzę już do przepisu, bowiem.. mimo świątecznego przejedzenia dużo z nas i tak sięga po czekoladę.. :)
U mnie np był pieczony wczoraj sernik- bo udało się zachować umiar i teraz nadeszła jego kolej.. :)
No, ale do rzeczy! Makaron na obiad chciałam Wam zaproponować, no!
Ale nie taki zwykły.. Troszku pokombinowany, troszku inny :)
Bowiem bazÄ… w nim jest gorzka czekolada, kozi ser i pistacje.. :)
Całość otulona lekką pikantnością chilli..
Powiem Wam tak: fakt- lekko jest to danie mulące, ale gdy zachowa się odpowiednie proporcje, doda chilli- tworzy się aksamitna, całość.. która nie dość, że rozpływa się w ustach to jednocześnie rozgrzewa..
Podana z lampką wina uczyni cały posiłek ceremonią..
No na prawdę! Musicie tego spróbować.. :)
Tylko nie przesadźcie z porcją ;)
Tagiatelle z czekoladÄ… i pistacjami
Składniki:-3 gniazdka tagiatelle
-50g pistacji
-25-30g gorzkiej czekolady (minimum 70%)
-20-25g koziego sera
-ok 150ml białego wina półsłodkiego
-chilli do smaku
-sól, pieprz
Wykonanie:
Pistacje podprażyć. 3/4 z nich umieścić w moździerzu i stłuc prawie na proszek.
W dużym garnku ugotować w osolonej wodzie gniazdka, bardzo al dente.
W kąpieli wodnej rozpuścić czekoladę wraz z mlekiem, chilli oraz świeżo mielonym pieprzem.
Zdjąć z ognia i dodać pokruszony ser kozi oraz pistacje- wymieszać do uzyskania jednolitej konsystencji.
Odcedzony makaron pozostawić w garnku z wodą z gotowania, tak aby zakrywała dno. Następnie dolać wina i dusić ponownie ok 10- 15 minut, a następnie odkryć i odparować pozostały płyn.
(Można dolać więcej wina, lub wody spod makaronu, jeżeli makaron jest dla Was zbyt al dente i dusić dłużej).
Pod koniec dodać masę czekoladową, lekko podgrzać i podawać ciepłe. Oprószyć pozostałymi pistacjami i szczyptą chilli.
Smacznego!