Torcik makowy z pomarańczą i bitą śmietaną :) Tort świąteczny :)

Dzieeń dobry! Sobotnie dzień dobry przecież! Kto ma dzisiaj wolne? Kto jednak musi iść i spełnić obowiązek dla świata? :)
Nie ważne, czy dzisiaj czeka Was praca, studia, czy jednak wolne- uśmiech obowiązkowo proszę ubrać przed wyjściem z domu i nie ściągać! :)
No,no,no.. pisałam do Was wcześniej, że śniegu napadało.. że mróz trzyma! Ale nie sądziłam, że trzymać będzie aż tak długo.. Jakież było moje zdziwienie, gdy po tylu dniach wczoraj na termometrze zobaczyłam 1,5 stopnia- a mnie się wydawało jakby z 15 na plusie było :)
Takie mrozy jednak dają się troszku we znaki, ale jak mam być szczera? Zima bez mrozu- to nie zima..
Wymroziło trochę bakterii, powietrze było bardziej rześkie. Także same plus :) No doobra, może zamarznięte paliwo w aucie, czy słabe ogrzewanie w domu to nie plus- ale jednak, sami stwierdzcie biała zima to prawdziwa zima, nie? :)

Powiem Wam, że znaleźć dobrego fachowca na tym świecie to ciężko. Niby ich wielu, ale jakoś jak potrzeba to nikogo nie ma.. Laptop służy mi już troszku i koniec końców zaczął szwankować- chciałam go więc oddać komuś (kto się zna) na przeczyszczenie w środku, coby pozbyć się kurzu itp. Jednak nikogo takiego nie znalazłam :( ale brat chociaż odświeżył mi oprogramowanie, to troszku działa lepiej, choć przez to nie chcą się zainstalować sterowniki do usb.. :D i mam jakby laptop bez USB.. ;)
Odświeżając Windowsa oczywiście utraciłam wszystkie programy, pliki (te akurat zgrałam dzielnie na płytę.. znaczy kilkanaście płyt :D), przez co obrabianie moich zdjęć musiało poczekać i dlatego też post pojawia się ponownie z opóźnieniem. Ale szczerze mówiąc- człowiek nie zdaje sobie sprawy jak na co dzień ułatwia sobie życie i docenia to wszystko równo z tym jak to traci.
Trzeba jednak nauczyć się doceniać wszystkie pomocniki technologiczne, wszystkie dobre duszyczki- żeby kiedyś nie było za późno!

A ja Wam przypomnę dzisiaj troszku smak świąt :) A co mi tam- niby karnawał się zaczyna, niby każdy już myślami przy Tłustym Czwartku, ale ja jednak na przekór przypominam mak, pomarańcze.. <3
Zdjęcia nie powalają jakością (przy Świątecznym stole nie da się zrobić ich spokojnie- ciągłe głosy: Ukroisz w końcu kawałek? Kiedy skończysz?; te głosy nie służą mojej wenie, więc jest ich kilka, złych, ale są D:), ale musicie uwierzyć mi na słowo, iż połączanie: wilgotnej, słodkie masy makowej, z aromatyczną, cudownie pachnącą pomarańczą to duet wyśmienity.. zakrawa wręcz o ideał, ale nie będę aż taką chwalipiętą ;)

Ciacho w Święta było rozchwytywane jako pierwsze (mimo obecności również sernika chałwowego!), bo nikt kto go zjadł nie czuł się jakby wciskał właśnie w siebie tony cukru, a po skończonym kawałku odczuwał jedynie przyjemność z deseru :)
Wilgotne blaty makowe przekładane domowym dżemem pomarańczowym to strzał w dziesiątkę! Kto mnie zna wie, że osobiście darowałabym sobie bitą śmietanę, ale że było więcej ludzi i ciasto trzeba było czymś skleić jest i ona. Nie przytłacza na szczęście cudownego połączenia, a jedynie dopełnia smaku.
Osobiście Wam powiem, że z kolejnym jego przygotowaniem na pewno nie będę czekała do kolejnych świąt.. Mak zawsze i wszędzie!

A może i Wy się pokusicie? Jest ktoś chętny? :)

Tort makowy z pomarańczą i bitą śmietaną

Składniki:
Blaty makowe
- 850g masy makowej* (polecam akurat w tym wypadku kupnÄ…)
- 6 jajek
- 6 łyżek kaszy jaglanej
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Dżem pomarańczowy
- 3 średniej wielkości pomarańcze
-2 galaretki pomarańczowe (najlepiej bez cukru)
Bita śmietana
- 500ml śmietany kremówki 30-36%
-4 łyżki cukru pudru
-można 2 śmietanki fix (jeżeli ciasto będzie stało dłużej niż 2 dni w lodówce)
Polewa
-100g czekolady gorzkiej (najlepiej  70 lub wiÄ™cej)
- 1 łyżka masła klarowanego/oleju kokosowego
-opcjonalnie marcepan

Wykonanie:
Jajka w temperaturze  pokojowej rozdzielić osobno na żółtka i biaÅ‚ka.
Żółtka ubić na puszystą jasną masę, a białka na sztywną pianę.
Masę makową wymieszać z mąką jaglaną oraz proszkiem do pieczenia, zmiksować z żółtkami. Następnie delikatnie dodać białka i wymieszać na jednolitą masę.
Rozdzielić na dwie tortownice (23xm średnica) i piec w temperaturze 180 stopni, około 30 minut.
Jeżeli nie mamy dwóch tortownic polecam przygotować połowę masy i upiec, a następnie kolejną- aby ciasto nie czekało na pieczenie.
Ostudzić.
Przygotowanie dżemu zaczynamy od obrania (najlepiej nad garnkiem, aby tam spływał sok) pomarańczy ze skóry i białej skórki. Następnie kroimy na mniejsze części i wrzucamy do garnka.
Tak przygotowane pomarańcze gotować kilka minut, cały czas mieszając, do zgęstnienia i uzyskania bardzo zwartej masy/soku.
Jeżeli masa zgęstniała a jest niejednolita można ją zblendować.
Następnie dodać do garnka obie galaretki i mieszać, aż do ich rozpuszczenia.
Pozostawić do schłodzenia i usztywnienia się dżemu.
Śmietanę kremówkę ubić wraz z cukrem pudrem i stabilizatorami na sztywno.
Gdy blaty makowe przestygną, a masa stężeje należy na 1szy blat makowy wyłożyć 1/3 kremówki a na to cały dżem pomarańczowy.
Na to ponownie wykładamy 1/3 kremówki.
Przykrywamy drugim blatem makowym, a na jego wierzchu i bokach rozsmarowujemy pozostałą kremówkę.
Schować do lodówki.
Następnie należy przygotować polewę. W kąpieli wodnej roztapiamy masło wraz z czekoladą.
Lekko przestudzone wylewamy na wierzch tortu.
Można udekorować marcepanem.
* używając domowej masy makowe blaty przed przekładaniem należy nasączyć, np. amaretto, lub rumem- ponieważ będą suchsze i dodać cukier puder do ubijanych żółtek, lub masy makowej.



Smacznego!

Czekoladowe ciasto z owocami i galaretkÄ… :)

Witam, witam o samopoczucie z rana pytam? :)
Niedzielny poranek usłany kroplami deszczu zachęca do zaszycia się w czeluściach pościeli/koca z dobrą książką i wciągającymi przekąskami, co nie? :)
Mnie osobiście czeka dzisiaj totalny chill, rest baterii po bardzo, ale to bardzo intensywnym tygodniu :)
Ale niestety ja nie należę do tych co lubią leżeć, a więc wyobrażam go sobie w kuchni.. :D
Będę sobie pichcić, tworzyć i próbować nowe smaki i to mnie najbardziej zrelaksuje coś mi się wydaje :)
A jak tam u Was? Jaki relaks uwielbiacie najbardziej i najczęściej stosujecie? :)

Swoją drogą mieliście kiedyś tak, że wyczekiwaliście wolnego, a jak przyszło to nie wiedzieliście co ze sobą zrobić? Bo ja np mam tak bardzo często, haha.. i wtedy mnie nosi- no ja nie lubię w miejscu być :)
Ja nie wiem, jakim cudem,ale uciekł mi gdzieś czas robienia przetworów!
Okey- dżemów już nie jadam, ze względu na diete, ale... papryka konserwowa? sałatki do słoików? Czy to się teraz robi, czy przegapiłam? :O
Bo ogórki ponad 50kg już w słoikach od lipca siedzą <3 uwielbiam i te kiszone i te konserwowe.. :)
Gdyby ktoś kazał mi wybierać nie wiem, czy bym umiała, a wy? :)

Haha i co roku u mnie w domu jest to narzekanie- po co tyle tego.. kto to zje? a wiesz ile z tym jest roboty? A jednak dobrze zimy nie pożegnamy a cała spiżarka świeci pustkami..!
Tez tak macie? :)

Swoją drogą, jeszcze kiedy upały były na porządku dziennym uczyniłam pewne ciasto :) Ciasto, które miało pożegnać moją koleżankę na prawie pół roku bo uciekła do Chin! Które miało uczynić jej wspomnienia polskiego jedzenia słodkimi i takimi, za którymi na pewno będzie chciała wrócić w ojczyste strony :D
Powiem Wam, że chyba... mi się udało! Ciasto bardzo zachwalała, a u mnie w domu Ci którzy również załapali się na tortownicę ciacha- nie szczędzili mu pochwał :)
Wilgotne, czekoladowe ciasto z ogromną ilością owoców plus zimna, słodka galaretka :)
Czegóż można chcieć więcej w słoneczne popołudnie do kawy? :)
Powiem Wam, że jedyny problem miałam z galaretką, bo jak na złość nie chciała się ściąć! Czekałam do 12.30 w nocy, aż w końcu stwierdzi, że to moment ścinania się..!
Choć i tak troszkę jej uciekło bokami, ale koniec końców- ciasto powstało! :)
A co najciekawsze.. ciasto z galaretką nie robiłam chyba z 5 lat!
A wy?
Osobiście dochodzę do takiego wniosku, ze teraz dużo mnie korzysta się właśnie z galaretek, budyni czy kisieli.. a wy, jak myślicie? :)

No, ale przechodząc do przepisu.. Ciasto idealne dla fanów owoców (a z tych trzeba korzystać póki sezon jest!), wilgotnych ciast jak brownie, czy murzynek no i galaretki :)
Chodź zdjęcia nie są najwyższego lotu, to.. polecam gorąco!
Nie jest sÅ‚odkie, jest wyważone i to chyba jego najlepszy atut :) Spokojnie można zjeść kawaÅ‚ek,a  czÅ‚owiek nie czuje siÄ™ jakby zjadÅ‚ konia z kopytami i bitÄ… Å›mietanÄ… :)

To co.. piszecie siÄ™? :)


Czekoladowe ciasto z owocami i galaretkÄ… 

Składniki (23cm tortownica):
Ciasto
-0,5 szklanki mleka
-50g gorzkiej czekolady
-1 szklanka mÄ…ki pszennej
-0,5 szklanki kakao
-1 jajko
-2/3 szklanki cukru
-70ml oleju roślinnego/kokosowego
-0,5 szklanki śmietany 12, lub 18%
-0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
-0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
-ziarenka z jednej laski wanilii
Dodatkowo:
-ulubione owoce, u mnie: brzoskwinia, malina, borówka
-2 galaretki wiśniowe

Wykonanie:
Ciasto
Mleko należy podgrzać, a następnie wrzucić do niego połamaną czekoladę.
Odczekać ok 1 minut i wymieszać do uzyskania jednolitego płynu.
Suche składniki: mąkę, kakao, proszek oraz sodę wymieszać w jednej misce.
Jajko wraz z cukrem ucierać około 3 minut do uzyskania puszystej, jasne masy.
Następnie dodać śmietanę, olej i ziarenka z wanilii. Całość zmiksować tylko do połączenia się składników- nie napowietrzać zbytnio ciasta.
Do całości dodać suche składniki i wymieszać całość łopatką.
Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia, wylać do niego gotowe ciasto i całość piec około 45 minut w temperaturze 180 stopni, do tak zwanego suchego patyczka.
Ciasto wyrośnie z lekką górką- można ją ściąć, lub jeszcze ciepłe ciasto wyłożyć z patery i postawić do górny nogami na kilka chwil.
Po wystudzeniu ponownie założyć obręcz.
W czasie, kiedy ciasto się piecze należy przygotować galaretki.
Obie zmieszać razem i zalać 750ml wody (czyli mniej niż wskazuje opakowanie). Dobrze wymieszać, aby się rozpuściły i odstawić na jakiś czas.
Na zapięte ciasto w obręczy wykładamy ulubione owoce, a następnie galaretkę, która już lekko stężała (tak, aby nie uciekła z brytfanki).
Schłodzić do całkowitego stężenia galaretki i można podawać.





Smacznego!

Znwou zdjęcie nie wyszło, ukryło mi pyszności i jak zachęcić gości?!

Ulala.. no to mamy piąteczek :) Czas wielkiego, długieeego weekendu czas zaczać! :)
Coś ostatnio nas kalendarz rozpieszcza takimi datami, żyć nie umierać :)
Powiedzcie, że też macie wolne?
Szczerze się przyznam, że aktualnie trwa mój najcięższy miesiąc na studiach, gdzie nie mam innych zajęć niż ćwiczenia czy seminaria.. Powraca statystyka, powraca największe zło.. :D
Dlatego proszÄ™ o totalne wsparcie dla mnie! :)
A jak u Was?
Swoją drogą.. nie mogłam ostatnio.. Widziałam już świąteczne reklamy, o grr!!
Kto to widziaÅ‚.. toż to dopiero 1 listopada byÅ‚.. Gdzie budowanie napiÄ™cia, gdzie wyczekiwanie? 
Nie ładnie to tak... :(

A jak Wasz plany na weekend? :) Mimo wolnego ja znikam z blogosfery na te kilka dnia.. Tak, tak! Udało mi się spełnić swoje marzenie i być na 11 listopada równo w Poznaniu :D Aa...! Te rogale Marcińskie, te zabytki, to miasto! :)
Już nie mogę się doczekać :) A wy, byliście kiedyś, a może mieszkacie w Poznaniu? Co polecacie zwiedzić?

Dzisiaj kolejny post z serii: wyszło bosko, ale coś mało fotogeniczne..
Ciasto jak najbardziej pierwsza klasa.. I mówi to osoba na trzecim roku dietetyki klinicznej.. :D
Pełne Nutelli, pełne migdałów.. są też i owoce! :D Ratujące ten deser, haha.. oczywiście taki mały żart-suchar :)
Powiem Wam tak: ciasto idealne na niedzielę, idealne na gości. Kawałek słodkiego do kawy..
Aromat orzechów wydobywajÄ…cy siÄ™ z tego kremu czekoladowego lekko uszlachetnia caÅ‚y smak ciasta.. 
Dużo niesłodkie bitej śmietany (ja jej fanką nie jestem, dałabym tam budyń, ale czego nie robi się dla rodzinki? :) ), do tego owoce i galaretka.. Niby taki klasyk jakiś zapamiętany z dzieciństwa, niby nowość..
Nie wiem jak Wy, ale ja się osobiście przyznam, że... przepadłam! :) Jak na co dzień nie jadam Nutelli, czy innych tego typu słodkości.. tak dla tego ciasta warto zgrzeszyć! :D

Spróbujcie i Wy! :)

Nutellovelove z brzoskwiami i serkową śmietaną

Składniki:
-średnia + mała Nutella (z innymi nie wychodzi :( )
-2 duże garści płatków migdałowych (ok 150g)
-paczka ciastek (krakersy, sucharki)
-2 serki homogenizowane waniliowe
-2 łyżeczki żelatyny lub śmietanki fiz
-1 litr śmietany 30-36%
-puszka brzoskwiń + syrop z brzoskwiń
-2 galaretki brzoskwiniowe/pomarańczowe

Wykonanie:
Brzoskwinie odsączyć z zalewy.
Galaretkę rozpuszczamy w 2 szklankach wody oraz syrop który odsączyliśmy z brzoskwiń (tego syropu).
Spód:
Oba słoiki z Nutella (zakrętka odkręcona) wsadzamy do gorącej wody na ok 5 minut, alby Nutella lekko się rozpuściła.
W malakserze bądź ręcznie kruszymy ciastka na proszek (jak bułkę tartą.)
W dużej misce mieszamy pokruszone ciastka, płatki migdałowe oraz obie Nutelle. Mieszamy wszystko dokładnie łyżką, aż do uzyskania mniej-więcej jednolitej masy.
Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i wykładamy gotowy spód. Należy docisnąć go do dna, aby dobrze przylegał.
Masa śmietanowa:
Dwie śmietany ubijamy na sztywno (jeżeli używamy śmietanek fix w czasie ubijania dodajemy je).
Jeżeli korzystamy z żelatyny rozpuszczamy dokładnie ją w 2 łyżka ciepłego mleka.
Do ubitej śmietany delikatnie wmieszamy dwa serki homogenizowane, a następnie żelatynę. Dokładnie, ale delikatnie wymieszać.
Gotową masę wyłożyć na czekoladowy spód.
Schłodzić w lodówce, ok 30 minut.
Następnie wykładamy na wierzch brzoskwinie pokrojone w plasterki.
Na sam koniec wylewamy lekko już tężejącą galaretkę i chłodzimy przez ok 4 godziny, a najlepiej całą noc.



  

Smacznego!

Lekki deser, ale pyszny deser:)

Ech.. Coś mi się wydaje, że tylko połowa z Was trzymała kciuki! Tak, tak.. Coś tu podejrzane jest..
Nie no, tak na prawdę dziękuje Wam, bo bez Was to zapewne nawet w połowie dobrze by nie było:)
A tak to zaliczyłam stare kolokwium, zawalając nowe i za tydzień mam 3h hardcora, bo (uwaga!):
-piszÄ™ wczorajsze kolokwium od nowa
-piszÄ™ kolokwium z nowego tematu
-przedstawiam prezentacjÄ™
Ot co! Chce się ktoś zamienić?;)

Co do dezynfekcji rąk.. Hihi.. Myślę, że nie za bardzo chcecie, żebym tutaj o tym aż taaaak bardzo się rozwijała, co?;)
Przejdźmy więc dalej i tak oto ja-mała mieszkanka akademika na co dzień nie mam styczności z czymś takim jak TV, tudzież prognozy pogody i wczoraj chcąc zrobić dobry deser na sobotę, zrobiłam..
Galaretkę! Myślę sobie, a co-w sam raz na to pięknie święcące słońce, a tu co..! Taka szarów, taka mgła.. Ah, ah..! Jeszcze ma być -12 w najbliższych dniach, no żesz ty orzeszku.
Ale wiecie co?
Nie ważne.. Bo galaretka jest pyszna! Zresztą, jak galaretka:P Ale najlepsze w tym jest to, że to nie jest TYLKO galaretki, tam z boczku i na brzuszku misia są takie małe fragmenciki, tak nie galaretkowate.. A wiecie co to? Piankowe niespodzianki, które Twój deser zamienią w coś baaardzo pyszne i trochę odmiennego..
Jesteś ciekaw efektów? Próbuj!


Misiowe galaretki z małym co nie co

 SkÅ‚adniki:
-2 galaretki czerwone
-1 galaretka zielona
-połowę puszki mleka skondensowanego niesłodzonego
-woda

Wykonanie:
Obie galaretki czerwone rozpuścić w normalnej ilości wody. Pozostawić, aż zaczną lekko tężeć i w tym momencie przelać je do foremek.
Dać do lodówki, aż całkiem się zastygnie.
Zieloną galaretkę rozpuścić w połowie podanej wody na opakowaniu. Poczekać, aż zacznie tężeć.
Mleko ubić na pianę i stopniowo dolewać tężejącą galaretkę zieloną.
W misiach, które się całkiem zastygły na uszkach, brzuszku i łapkach wydrążyć dziury w galaretce.
Nalać tam zielonej masy (można również pokryć cały tylną powierzchnię) wstawić do lodówki.
Przed podaniem wyjąć z foremki i podawać.
Można polać sosem, udekorować bitą śmietaną, czy owocami.




 
Smacznego!

P.S. Wiem, że jest wcześnie, ale musiałam spróbować i Wam napisać.. ;)