10 bomb kalorycznych, o których mogłeś nie wiedzieć :)

Cześć po raz drugi! :)

Teraz tak jak obiecałam post głównie o tematyce związanej z dietą.
W naszym codziennym życiu bardzo często zaczynamy od wykluczenia złych produktów, zamieniając je zdrowymi przekąskami, czy potrawami.
Jednak, nie zawsze co zdrowe równa się niskokaloryczne,a nie zawsze to co wydaje się takie złe jest tym złem faktycznie :)

Bardzo często w początkach diety gubi nas po prostu problem z oszacowaniem potrzebnej nam codziennej kaloryczności i natłok informacji na ten temat.
Żadna żywność spożywana w odpowiednich ilościach nie szkodzi naszej figurze czy zdrowiu.

Dlatego też w mojej głowie zrodził się pomysł i stworzyłam post z 10 najbardziej zgubnymi, kalorycznymi produktami żywnościowymi, o których mogłes nie mieć pojęcia, a które np trudniały Ci upragnioną redukcję :)
Albo wręcz odwrotnie, wszystkie je już znasz? ;)

Gotowi?


1. Orzechy
Niby super, niby zdrowe, bogate w omega3, kwasy tłuszczowe itp.. Ale czy wiesz, że średnia zawartość kaloryczna orzechów w 100g to 600kcal, lub więcej? Dodatkowo ich smak, jak również kaloryczność zwiększają bardzo często różnego rodzaju panierki, jak np. w cieście pikantnym, w miodzie, karmelu..! Wybierając je jako przekąskę na wieczór, do filmu bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z ilości spożytych kalorii! Dlatego też pamiętajcie- orzechy zalecane, ale w odpowiedniej ilości

2. Soki owocowe, nektary
Tak, tak.. owoce też czasem bywają zgubne, a w szczególności w postaci płynów. Sok 100% z jakiegoś owocu to bardzo wysokie stężenie cukrów prostych na 100ml danego soku. Zauważcie sami, że bardzo ciężko byłoby Wam zjeść na raz więcej niż 2 pomarańcze, czy 3 banany.. A szklanka soku z pomarańczy powstaje mniej więcej z 4-5 sztuk.. !
Dodatkowo wspomnę tutaj już nie tyle o 100% sokach, co tych kupowanych w sklepie, które w procesie produkcji są bardzo mocno dosładzane! Dla przykładu szklanka soku bananowego to, aż 200kcal, a brzoskwiniowego 140kcal.. Uważajcie!

3. Ciastka fit i nie tylko
O kaloryczności zwykłych ciastek, z kremem, orzeszkami czy kawałkami czekolady większość z nasz już wie ale czy wiecie, że bardzo często ciastka pod tytułem: „zdrowe!”, „orkiszowe”, „bezglutenu”, czy innego typu są równie mocno słodzone, lub odrobinę mniej?
Czytajmy składy, porównujmy zawartość cukrów, syropów cukrowych, aby ustrzec się przed niepotrzebnym spożywaniem nadmiernych kalorii. Niestety, ale bardzo często zachęceni słowem fit, fitness, zdrowe spożywamy takich słodyczy dużo więcej niż normalnych ciastek, stąd nasza redukcja może iść gorzej
 

4. Majonez
Tak, tak! Większość jak nie wszyscy wiedzą o tym, że majonez to niezłe ziółko Potrafi namieszać w naszym życiu i to nie raz.. a to do kanapeczki, a to na zapiekankę, a może do kiełbasek z grilla? Uwierzysz mi, że JEDNA ŁYŻKA (25g!) to aż 175KCAL! ;O
Uważajmy zatem z jego ilością i ograniczmy dodawanie go do wszystkiego W sałatce zastosujmy sos na bazie jogurtu z dodatkiem majonezu- zmniejszy kaloryczność, orzeźwi sałatkę i będzie łatwiej strawne

5. Kebab/zapiekanka/fast food
Wiem, wiem- dużo z nas daje sobie sprawę, że coś w ty jest, że to nie zdrowe, ale z drugiej strony myśli sobie: mięso, warzywa i pita/tortilla.. Gdzie tu kaloryczność? A no właśnie.. po pierwsze problem tkwi w sosach, które powstają na wspominanym już majonezie, czy ketchupie.. Druga sprawa to mięso- to nie jest najlepszej jakości filet z kurczaka, czy indyka, albo wołowina najlepszego sortu. To bardzo często mięso tłustsze, z odpadów, które powstają przy dzieleniu mięsa w zakładach produkcyjnych. Bardzo często to również oszukane mięso, gdzie zawartość tłuszczu wzrasta o ok 5-8% na 100g, ponieważ mieli się go z dodatkiem odkrojonych kawałków tłustszego mięsa. I tak o ile domowy kebab z dobrej jakości mięsa, warzyw i tortill jest wyjściem dobrym, o tyle kebab/pita na mieście może stanowić już nie mały problem! Dodatkowo białe pieczywo, w którym najczęściej podaje się te dania niesie ze sobą mało wartościowe kalorie, a dostarcza więcej niestety tych pustych. Dla porównania kebab to nawet ok. 900 kcal, a hamburger ok. 600 kcal.

 6. Alkohol
Niestety często wydaje nam się, że tylko jedzenie tuczy, nie wliczając w to płynów, które bądź co bądź są płynnymi kaloriami i bardzo często to one odgrywają ogromną rolę w naszej redukcji/masie. Podobnie jest z alkoholem, który de facto jest ogromnie kaloryczny.
Mało kto wie, że przysłowiowa SETKA masz aż 220kcal! To bardzo dużo jeżeli patrzymy na codzienne zapotrzebowanie, gdzie redukcję prowadzimy np. na 1800 kcal.. a do tego setka i jak ma się bilans? Równie zgubne są drinki (mieszkanki alkoholi, soków same cukry). Z całego alkoholu najmniej kaloryczne wychodzi czerwone, wytrwane wino mające 50kcal w jednej lampce.

7. Jogurty /serki homogenizowane
Tak, tak.. ile razy słyszymy, że to najlepsze źródło wapnia dla dzieci! Dla nas samych.. Problem polega jednak na tym, że te jogurty bardzo często w składzie mają dodatkowo dodawane cukry, tłuszcze, aby smakować lepiej. Szczególnie dotyczy to serków homogenizowanych- wiele razy w ich składzie można spotkać syropy cukrowe, skrobie modyfikowane itp..
Dlaczego?
Aby uczynić je smaczniejszym dla nas i naszych dzieci..! Pamiętajcie, aby czytać skład! Taki jeden serek potrafi mieć czasem ok 500kcal w 250g, a przecież wiele razy dokrawa się owoc, czy dosypuje Muesli.
UWAGA! Zwracam również Waszą uwagę na to, iż wapń dużo gorzej wchłania się z produktów bogatych w cukry!

8. Popcorn
Przecież to kukurydza! Prażona..! Oj, oj.. nie dość, że to słona przekąska, która wciąga przy dobrym filmie (niekontrolowana ilość zjadanego popcorny to również zagrożenie), to dodatkowo w przemyśle wytwarzana jest ze słabej jakości kukurydzy, z dodatkami złej jakości tłuszczy, których tak na co dzień unikamy.
Dlatego przekąska, od czasu do czasu nie zaszkodzi, ale najlepiej przygotowana w domu, na dobrej jakości oleju i w odpowiedniej ilości

9. Suszone owoce/mieszanka studencka
Ooo! Tak, tak- suszone owoce to bardzo kaloryczna przekąska, bowiem 100g dostarcza ok 300kcal. Wynika to z tego, iż suszone owoce pozbawione są wody, są dużo bardziej skoncentrowanym źródłem składników odżywczych. Dużo mniej zjedlibyśmy świeżych winogron, niźli suszonych rodzynek Jednakże są one również wartościowe, także jak najbardziej mogą występować w naszej diecie, uważajmy jedynie z ilością i wybierajmy te lepszej jakości!

10. Ciasto Francuskie
Aha.. to kruche, delikatne ciasto.. bardzo często w towarzystwie bitej śmietany, kremowych nadzień, lub żółtego sera i mięska.. mniam! Jednak pamiętać należy, że skład ciasta francuskiego to przede wszystkim pszenna mąka, woda i masło..! Mega bomba kaloryczna, która w postaci ciasta nie syci na długo.. W formie obiadowej, z dużą ilością warzyw wygląda to już lepiej, aczkolwiek.. Czasem lepiej zrobić samemu kruchy spód pod tarte i rozkoszować się pysznym, zdrowszym deserem/obiadem

Ciasto Rafaello-Snickers- niebo w gębie. Ciasto Anny Lewandowskiej, bez pieczenia :)

Dzień dobry! Jakże cudownie mroźny poranek nas wita :) Szkoda tylko, że po śniegu zostały szare kleksy gdzieniegdzie, ale ważne że zima była w tym roku i natura pokazała nam, że nie zapomina o podziale pór roku :)
Na prawdę cieszyły mnie te mrozy, kocham lato nad życie, ale dzięki takim mrozom mogę zrozumieć, jak bardzo go lubię, a poza tym.. no cóż kochani- choć trochę wpływamy na to, że jeszcze został cień nadziei, że harmonia nadal trwa :)

Ja żyje w totalnym ferworze egzaminów, niestety :( Wiem już, że dwa udało mi się zaliczyć, ale czwartek i piątek to kolejne dwa egzaminy, z czego jeden ustny. Bardzo się ich obawiam, ciałem siedzę nad notatkami, gorzej z myślami. Mam nadzieje, że pod koniec tygodnia jednak uda mi się być zwartym i gotowym :) Weekendowe szkolenie, w którym uczestniczyłam z Dietoterapii również nie pomogło w przygotowaniach do egzaminu, ale cóż począć.
Powiem Wam szczerze, że czasem więcej wynoszę z takich kursów, gdzie mam aktualną, rzetelną wiedzę niż po 5 latach studiów..
Nasz system (nawet na studiach!) nastawiony jest na zapychanie czasu totalnie niepotrzebnymi rzeczami (jak np. HACCP, ISO, Statystyka, czy Demografią, lub dwoma językami obcymi) na studiach, zamiast rzucić kilka, w większym wymiarze godzin przedmiotami (jak np. dietoterapia, żywienie w sporcie itp).
No, ale cóż począć? :) Trzeba mieć dużo pieniążków, żeby udało się uczestniczyć w tych kursach :)

A jak u Was studenci z sesją? Dajecie radę? a kto nie ma sesji, pewnie ma.. FERIE! :D Jakże ja Wam zazdroszczę! :) Sama podobno mam mieć, aż 7 dni wolnego, ale to się okaże czy zdam te dwa egzaminy :D Ot co! Więc lekka presja jest ;)

Przechodząc z marudzenia, narzekania na system.. powiem Wam szczerze, że.. zapomniałam o Tłustym Czwartku! Tak, tak- totalnie zapomniałam o tymże dniu.. Wiedziałam, że gdzieś on za niedługo, a na pewno przed Środą Popielcową, ale nagle z Sylwestra zrobiła mi się połowa stycznia :D
Także niestety, nie uda mi się Was zaprosić wcześniej na Tłuste pyszności, ale mam coś dla tych co na diecie, a słodkie kochają ;)
Obiecałam ten przepis w zeszłym tygodniu, ale problem z programem mi to uniemożliw. Jestem jednak już dzisiaj!

Ostatnimi czasy trafiłam na stronie Anny Lewandowskiej na ciasto zwane Rafaello-Snickersem! Jako iż wielką fanką tej 1szej nazwy nie jestem, za to orzeszki kocha nad życie- stwierdziłam zrobię! Zrobię choćby nie wiem co :D
Poza tym, przyznam się szczerze, że często "jem oczami", a jej zdjęcia powalały.. <3
Nie było innego wyboru jak po prostu piec.

Ciasto samo w sobie? Bardzo zdrowe, kaloryczne (ale pamiętajcie kaloria kalorii nie równa! a tutaj są tylko te dobre), ale bogate w mikro i makroskładniki, błonnik oraz zdrowy tłuszcz :), aromatyczne i wilgotne.. kolejny plus? Bez pieczenia!
Dodatkowo bez glutenu, bez cukru i dziwnych spulchniaczy. Smakuje troszku jak sernik :)
Czy można się mu oprzeć? Tak! Jeżeli nie lubisz kokosu :D

Jedyną uwagę jaką mam do niego to, iż.. jest bardziej kokosowy, niż snickeroszwy (sama polewa nawiązuje jedynie do tego batonu), ale ja kocham kokos (ale nie Rafaello), więc i mnie to pasowało :)
Swoją drogą to było bardzo ciekawe doznanie, kiedy za 1szym kęsem czułeś mało kokosu i każdy (dosłownie każdy!) stwierdzał: "Coś mało kokosowe", ale już przy drugim kęsie było: "O kurczę! Wydawało mi się!" :D

Ciasto również nie należy do tanich (chodzi mi głównie o mleczko i mleko kokosowe, cukier kokosowy), ale można tutaj zastosować te metody, które ja zastosowałam i robi się troszkę taniej :)
Oryginalny przepis znajdziecie pod linkiem, a u mnie wersja lekko zmodyfikowana:)

Serdecznie zapraszam, częstujcie się!

Ciasto Rafaello-Snickers bez pieczenia (Inspiracja Anna Lewandowska)

Składniki (tortownica 23cm):
Spód
- ok 14 suszonych daktyli bez pestek
-2 szklanki wiórków koksowych
-1 duża łyżka oleju kokosowego (nierafinowanego!)
Ciasto
-1,5 szklanki kaszy jaglanej surowej
-1 puszka mleka koksowego (bez wody)
-1  łyżeczka olej kokosowego
-5 łyżek syropu z agawy (lub ok 90g erytrolu)
-100g musu kokosowego
-sok z połowy cytryny
Polewa
- 1 puszka mleka kokosowego (bez wody)
-ok 4-5 łyżek masła orzechowego (może być mix orzechów)
-5 łyżek syropu z agawy (lub 90g erytrolu)

Wykonanie:
Spód:
Daktyle zalać wrzątkiem i pozostawić na 20 minut. Następnie odcedzić wodę, umieścić w malakserze.
Dosypać pozostałe składniki i zmielić na jednolitą masę.
Wyłożyć uzyskaną masą spód wcześniej przygotowanej tortownicy.
Wstawić do lodówki.
Ciasto
Kaszę przepłukać pod wrzącą wodą, a następnie ugotować ją w podwójnej ilości wody niż kaszy.
Pod koniec gotowania, kiedy woda zacznie się wchłaniać, dodać mleko, cukier i gotować do wchłonięcia się mleka i uzyskania gęstej konsystencji.
Ostawić pod przykryciem do całkowicie wystygnięcia.
Następnie zblendować na jednolitą masę wraz z pozostałymi składnikami.
Wyłożyć na schłodzony spód i ponownie schować do lodówki.
Polewa
Wszystkie składniki umieścić w garnuszku i podgrzewać na małym ogniu.
Kiedy uzyskamy jednolitą konsystencję, wyłączamy i wylewamy na schłodzone ciasto.
Ponownie chowamy do lodówki na całą noc.
Przed podaniem wyjmujemy około 15 minut, aby ciasto mogło lekko odtajać.







Smacznego!

Świat nie będzie już ten sam.. Snickers w domu? Od dzisiaj to możliwe! ;) Instrukcja krok po kroku!

No i jestem po czwartkowej imprezie dalej nie wyspana ;) W piątek się nie dało, bo zajęcia, a dzisiaj? hm.. Nie wiem, co mi jest, ale spać nie mogę! No żesz, przewracam się z boku na bok i co? Nic, ściana, okno, ściana, okno, ściana, okno, ściana, okno i tak w kółko.. Muszę coś z tym zrobić!
A impreza sama w sobie była dosyć dobra;) Tylko mega denerwujące było karaoke aż do 23! Rozumiem, każdy pośpiewać może, ale tak do 22, 21.30, ale aż do 11? Ech....;))
Ale jedyne co Wam powiem, to że jak tak dawno nie byłam, to nawet jakoś zmęczenia nie czułam na parkiecie, tylko tak mi szybko zleciało...!

Dobra, dobra wracamy do rzeczywistości bo przede mną zaliczenie z parazytologii, anatomii i kolokwium z TI--będzie ciężko, ale dam radę! Musze, bo jak nie teraz to kiedy? ;)

A dzisiejszy przepis jest przepisem obiecanym po ostatnim poście ;)
Tak, właśnie, otóż to! Nic innego, jak Snickers w domu! Sądziliście, że oprócz Snickersa ciasto da zrobić się coś innego? Ja też nie..;P Ale tak-ten przepis zmienia oblicze świata (wiem, wiem.. przesadzam, ale muszę trochę powyolbrzymiać, żeby mimo kaloryczności ktoś z Was zrobił go chociaż raz ;D): batonik wychodzi z tego bardzo, ale to bardzo smaczny ;) Gdyby nie wielkość i (akurat u mnie) brak czekolady na boku nie odróżnilibyście go od oryginału. Jedyną wadą jest to, że bardzo szybko syci, trochę zmula, ale i tak sięgamy po więcej ;D
Także zapraszam do próbowania i dzielenia się opinią ;) Bo przepis na prawdę jest prosty, a całość zajmuje ok. 1,5h.


Snickers baton (inspiracja DPM Does) 

Składniki:
-300g czekoladowych groszków, lub tabliczki połamanej czekolady
-64,5g  czekolady toffi
-150g gładkiego masła orzechowego
-3 3/4 łyżek masła
-3/4 kubka cukru
-1/2 kubka mleka skondensowanego
-120 g marshmallow fluff
-1/2 aromatu waniliowego (pominęłam)
-kopiaty kubek słonych orzeszków ziemnych, posiekanych (w zależności od upodobań)
-340g cukierków toffi (np. krówki)

Wykonanie:

Foremkę wyłóż szczelnie papierem do pieczenia, tak aby masa nie przebiła żadnej warstwy. Pozwoli to łatwiej usunąć batoniki Snickers kiedy będzie gotowy.
Czas na warstwę czekoladową. Przygotować połowę czekolady mlecznej, połowę toffi oraz 49g masła orzechowego, umieścić to w garnuszku i podgrzewać stale mieszając, aż wszystkie składniki się połączą i będzie jednolita masa. Wlać tak przygotowaną masę do przygotowanej foremki i umieścić w zamrażalniku, aż całkiem się zastygnie i będzie twarda (ok.15min).
 Czas na warstwę nugatu. Połączyć 3 łyżki masła, 3/4szklanki cukru oraz 1/4 szklanki mleka  skondensowanego w małym garnuszku z grubym dnem.
Podgrzewać, stale mieszając, aż cukier rozpuści się, a mikstura zacznie wrzeć. Zdjąć z ognia, dodać 49g masła orzechowego, całe marshmallow fluff i wymieszać, aż składniki całkowicie się połączą.  Niech lekko przestygnie (ok.2min).
Wyjąć z zamrażalnika zastygniętą czekoladę, wylać na nią warstwę nugatu i wstawić ponownie do zamrażalnika (także na kilka chwil).

 Czas na warstwę z orzechami. Połączyć 1/4 mleka skondensowanego z ¾ łyżki masła oraz karmelki w małym garnku z grubym dnem.  Podgrzewać na małym ogniu, często mieszając, tak  aby karmelki połączyły się z masłem i cukrem. Uważaj żeby nie spalić karmelu! Wsyp orzeszki i wymieszaj. Pozostaw do nieznacznego ostudzenia i wylej na wyciągnięta z zamrażalki warstwę czekolady i nugatu. Wstawić do zamrażalnika.
 
 Teraz czas na warstwę czekolady. Pozostałą część czekolady wraz z pozostałą częścią czekolady toffi oraz masła orzechowego umieścić w garnuszku z grubym dnem i podgrzać, stale mieszając, aż składniki połączą się. Wlać na do naczynia z wcześniejszymi warstwami, równomiernie rozlać i wstawić do zamrażalnika, aby masy się zastygły.
Gdy masy się zastygnąć pociąć na kawałki i wstawić ponownie na ok 1h do zamrażalnika lub po prostu lodówki.
Jeśli chcemy aby boki były także z czekolady, roztopić więcej czekolady i zanurzać.

Uwaga!! Złe karmelki mogą się źle rozpuszczać, przez co należy dodać mleko skondensowane i trochę masła.



 

 Smacznego!