Ryżowo-orkiszowe naleśniki na słodko! Naleśniki na słodkow, z owocami ;)

Hej, hej! :) Żyjecie po świątecznym zabieganiu i rozpoczętych przygotowania do Sylwestra? :)
Niby Święta okresem odpoczynku, czasu z rodziną, ale jak patrzę na niektóre osoby w sklepach, na portalach internetowych to aż głowa boli ;)
Ilości jedzenia, które kupują, przygotowują- jakby cała armia do wykarmienia :O No i oczywiście- okna, każda kafelka umyta..
Kiedy dojdzie to tych czasów, że Święta będą dla Nas, a nie my dla Świąt? :(

No dobra, ale nie ma co narzekać, nie po to ja tutaj ;)
Jak tam spędziliście święta? :) U mnie spokojnie, nawet małe górki udało nam się zaliczyć, wstając od stołu i ruszając trochę swoje 4 literki ;) I tak swoją drogą, pokazałam u Mistrza Naleśników bajkę 101 Dalmatyńczyków i ooo! wszyscy się w niej zakochali! Oni nie znali jej wcześniej (nie wiem jakim cudem), ale tak się cieszyłam, że udało mi się posłać bajkę mojego dzieciństwa dalej ;D Tak na marginesie, wiedzieliście, że ta bajka POWSTAŁA w 1961 roku?!
Ileż ona ma lat! A jaka jakość bajki <3 Ja mogłabym oglądać ją bez końca <3 nie wiem dlaczego, ale wydaję mi się, że kiedyś te bajki to z takim przesłaniem robili, takie jakieś bardziej edukacyjne, nie trzeba było magii, wystrzałowa, autoludków- wystarczyły nakrapiane psy z przygodą ;)
Też odnosicie to wrażenie?

No nic, dobrze, ja jak zwykle o jednym i drugim, a  większość z Was przyszła tutaj albowiem...
powstały pyszne, ryżowo-orkiszowe naleśniki i to w takim towarzystwie, że grzech nie wypróbować! ;)
Gdybym miała zdecydować, czy wolę na słodko, czy wytrawnie to chyba bym nie umiała.. to jedyne danie, które tak samo wielbię z kurczakiem, jak z sosem z owoców :D ciasto naleśnikowe tak uniwersalne pokocha każdy dodatek, dlatego tak super można kombinować z nadzieniami i ni jak podane, będą pewną znaną nowością :D Wiecie, o czym mówię prawda? ;)

No i tak też było tym razem :) Mistrz smażył, a ja zajmowałam się nadzieniem ;) Dla Niego of course wytrawne, dla mnie na słodko <3
Wykorzystałam zapas truskawek z zamrażalnika, dobrej jakości czekoladę i mamy cud, miód, malina :)

zapraszam, częstujcie się! :)

Ryżowo-orkiszowe naleśniki

Składniki:
Ciasto
-30g mąki ryżowej
-30g mąki orkiszowej
-1 jajko
-ok 150ml wody
-sól
Nadzienie
-100g twarogu chudego
-4 łyżki kefiru
-erytrol, miód, lub ksylitol do smaku
-cynamon
-truskawki
-3 kostki gorzkiej czekolady 90%

Wykonanie:
Mąki, jajko, wodę i sól zmiksować razem. W razie potrzeby zmieniać konsystencja ciasta ilością wody.
Smażyć na suchej, lub lekko natłuszczonej patelni.
W tym czasie twaróg zmiksować z kefirem i słodzikiem na puszytą masę.
Truskawki podgrzać z cynamonem do ulubionej konsystencji.
Czekoladę posiekać.
Gotowe naleśniki nadziewać serem, polać gorącymi truskawkami i posypać czekoladą.
Podawać od razu.





Smacznego!

Sernik pomarańczowy :) Zdrowsza wersja sernika z pomarańczą, idealny na święta!

Dzień dobry! :)
Ahh! To już tylko dwa dni! Dwa dni, aby rozpocząć cudowny świąteczny okres :)
Też czekacie z wytęsknieniem? :)
Powiem Wam, że ja to zaplanowałam 3/4 gotowania na niedzielę, bo w poniedziałek jeszcze w pracy, także może być ciekawie  z czasem, toteż wolę się przygotować :)
A jak tam u Was? Roboty od groma, czy może na luzaku?

Ah! Muszę się Wam pochwalić, że właśnie tydzień temu udało mi się zaliczyć egzaminy, także weekendowe wypady do Krk na kurs zakończyły się pozytywnie :) ufff..! Stresu było co nie miara, także jedno z głowy jak to mówią :)

Troszku znowu tutaj przycichłam, ale już nadrabiam :)
Macie też tak czasem, że wpadniecie na jakiś pomysł i nie ma bata- musicie go zrobić? Totalnie nie wiecie czy wyjdzie, czy będzie zjadliwe, ale w środku czuje: tak to jest to?
Rzadko miewam takie przebłyski, ale z tym sernikiem tak właśnie było!
Od początku wiedziałam, że muszę spróbować go zrobić, a smaki przypominały mi smakami dobrą, cudownie mroźną zimę i powrotu do ciepłego domu, pachnącego cynamonem :)
Dodatkowo- jak to u mnie, przygotowany jest w zdrowszej, co nie znaczy gorszej wersji :)

Tutaj pomieszałam trochę smaki, bowiem spód jest mocno czekoladowy, a sam sernik mocno pomarańczowy- czyż można połączyć lepiej? :)
A może sami robiliście już takie połączenie smaków w serniku?
U mnie był to 1szy raz, ale wiem, że nie ostatni :)
sam sernik wyszedł mocno puszysty, mocno pomarańczowy, dość słodki, ale mocno czekoladowy spód idealnie wpasowywał się w całość :)

Musicie wypróbować ten smak- warto! :)

Sernik z pomarańczą

Składniki:
Spód
-120g ciasteczek żytnich, lub pełnoziarnistych
-10g kakao
-3 kostki czekolady 90%
-100g oleju kokosowego/masła klarowanego
Masa serowa
-500g sera twarogowego chudego, zmielonego
-125g jogurtu naturalnego
-1 pomarańcza
-1 jajko
-50g erytrolu

Wykonanie:
Ciasteczka zmiel na proszek, dosyp kakao.
Olej kokosowy, lub masło roztop z czekoladą, dodaj do spodu.
Wyłóż spód tortownicy papierem do pieczenia, zamknij szczelnie tortownicę.
Powstałą masą wyłóż dokładnie spód tortownicy (możesz odrobinę wejść na boki tortownicy), następnie schłódź w lodówce.
W tym czasie zetrzyj skórkę z połowy pomarańczy (wcześniej ją sparz).
Z połowy pomarańczy wyciśnij sok.
Następnie ser twarogowy, jajko, erytrol/ksylitol oraz sok z pomarańczy zmiksuj krótko, tylko do połączenia składników. Dodaj skórkę, wymieszaj już szpatułką.
Gdyby masa była zbyt gęsta dodawaj po trochę jogurtu- ma mieć konsystencję gęstej śmietany.
Gotową masę wylej na schłodzony spód, wyłóż na wierzch kawałki pomarańczy.
Następnie piecz w kąpieli wodnej (tzn tortownicę wkładamy do większej brytfanki, w której nalewamy trochę wody; gdyby tortownica była nieszczelna- opleć ją folią spożywczą naokoło). Temperatura 180stopni, grzanie góra dół, ok 1h.
Następnie studzimy w lekko uchylonym piekarniku, aż będzie całkowicie zimne.
Gdy ostygnie wkładamy na noc do lodówki.
Rano gotowe do spożycia, najlepiej wyciągnąć z lodówki na 30min przed konsumpcją.






Smacznego!

Zdrowe pancakes prosto z Ameryki! Amerykańskie pancakes :)

Cześć i czołem moja drużyno! :)
Już tylko 12 dni dzieli nas od Świąt, jedzenia pierogów i błogiego lenistwa na sofie :)
Lubię ten okres, lubię prezenty, zapach cynamonu i świecącą choinkę :)
Ale lubię się też w te dni poruszać- niestety nie dla mnie tylko leżakowanie :)
Mam nadzieje, że i Wy macie podobne zapędy :)

Hah, jak wiecie jestem mącznożerna i makaronożerna.. to 100% po dziadku!
On tak jak ja uwielbiał na obiady makaron z jabłkiem, kluseczki, czy inne naleśniki :)
Ja mam tak samo.. obiad w postaci placków, makaronów- zawsze, chętnie i wszędzie!
No na prawdę.. :)
Do dzisiaj w domu się ze mną śmieją, że zawsze prosiłam żeby mama zrobiła na obiad makaron z serem (białym), ale zawsze jadłam bez, bo po prostu jakoś mi to nie pasowało :D

No więc takowym oto sposobem stopił mi też serce Mój Mistrz Naleśników, który to wszelkiego rodzaju placuszki, naleśniki umie robić jak nikt inny!
Ba! W akademiku zaraz na początku naszej znajomości zaserwował mi ultra pyszne, cienkie i puszyste naleśniki meksykańskie! Jakież one były cudowne :) Także no.. od tamtej pory to na niego spłynął honor smażenia naleśników,a ja zazwyczaj zajmuje się farszem :)

Tak było i tym razem.. ponownie to on stanął za patelnią i to on uczynił naaaajleeepszeeeeee, puszyste, mięciutki bardzo, bardzo amerykańskie pancakes! No może nie, aż tak, bo.. poprosiłam go, żeby troszku zmienił je na zdrowsze i o dziwo! zrobił to bez marudzenia :D
Także przed Wami zdrowsza wersja pancakes! :)
Miód w ustach, żołądku!
Najgorzej, że są bardzo syte, ale człowiek nie umie ich po prostu przestać jeść.. :)
Ja tylko tutaj wymyśliłam sobie polewę z ciepłych truskawek i masła orzechowego.. mmm... aż ślinka cieknie na samo wspomnienie.. :)

Okazało się, że powstały one w dwóch wersjach, ponieważ za drugim razem zapomniał o jajku- ale nic a nic nie stało się z ich konsystencją :) Także obu wersji można wypróbować :)

Także serdecznie zapraszam Was na lekko odchudzoną wersję pancakes, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście wykonali podstawową wersję- wybierz tą którą uwielbiasz :)

Amerykańskie pancakes (inspiracja Kwestia Smaku)

Składniki:
-2 szklanki mąki orkiszowej jasnej
-2 jajka (bez też wychodzą)
-1,5 szklanki mleka (można na pół z wodą)
-75g rozpuszczonego masła klarowanego
-3 łyżeczki proszku do pieczenia
-1/3szklanki zmielonego erytrolu
-szczypta soli
Polewa:
-truskawki mrożone
-masło orzechowe

Wykonanie:
Mąkę przesiać. Jajka roztrzepać i wymieszać z mlekiem. Jeżeli pomijamy jajka, od razu wszystko dodawać do mąki :)
Następnie połączyć z pozostałymi składnikami, na końcu dodając roztopione masło.
Całość zmiksować na jednolitą masę.
Odstawić na ok 10-15 minut.
Następnie przemieszać i smażyć na dobrze rozgrzanej patelni, bez użycia tłuszczu (jest już w cieście).
W tym czasie truskawki mrożone umieścić w garnuszku, podgrzewać lekko; można z dodatkiem erytrolu.
Podawać z truskawkami i masłem orzechowym.







Smacznego!

Chlebek bananowy z orzechami. Chlebek bananowy bez cukru :)

Dzień dobry!
Jak tam Wasze samopoczucie w poniedziałek? :)
Żyjecie już pracą, czy może jednak weekendem?
Powiem Wam, że ja byłam oczywiście na kursie (jak to od 2 miesięcy), ale tak perfidnie czuje barki i mięsień piersiowy, że aż ruszać ręką się nie chce, a tutaj cały post na napisanie do Was :D
A że ja gdzieś tam w głębi serca kocham jednak tworzyć te długie, czasem z niczym nie związane posty (dziwne bo dziwne, ale kocham) to te ręce nadwyrężam teraz i tak czuje lekki ból, haha ;)
Czasem nie wiele trzeba, aby zapracować na domsy- wystarczy zmiana instruktora, tempa, albo jedno ćwiczenia i mięśnie potrafią tak zapracować, że szok!
No dobrze, ale ja nie powinnam Wam tutaj o tym smęcić- bo jak to tak..?!
Wiadomo, że ten blog to głównie kulinarny, od czasu do czasu związany ze sportem i dietetyka, dlatego też no nie będę Was tutaj zamęczać :)

Jak tam Wasze przygotowania do świąt? Kurczaczek, chyba nie zdążę za bardzo w tym roku przygotować pierniczków, dlatego chyba odpuszczę :(
Upieczenie to pikuś, gorzej z ozdabianiem i tutaj raczej na 1000% polegnę, bo jak to pogodzić pracę, pracę i pracę z kursem i domem?
Jak ktoś znam magiczny sposób bardzo proszę, aby mi go sprzedał :D Zapłacę w pierniczkach :D haha ;)
Na prawdę się Wam żaliłam, bo raczej to ja odpowiadałam za to w domu, ale jak teraz wspomnę okres studiów to to był pikuś z tym co teraz mnie męczy :O No, ale na własne życzenie :) chociaż jak byłan na studiach to wydawało mi się, że to i tak 1000% mojego czasu:D

No nie ważne, co ja Wam tu będe tylko o jedyn i tym samym..! Grr.. aż to denerwujące!
Zatem powiem Wam, że jak piekłam bułeczki dla Mistrza Naleśników to pomyślałam, że upiekę i ciacho- wezmę na kurs dla innych też, a co mi tam- lubię piec i tworzyć nowe przepisy :)
No i takim oto sposobem powstał nowy przepis na chlebek bananowy bez dodatku cukru! <3
czyli perfekcyjnie sprawdzi się do lunchboxa dla dzieci i dorosłych, a dodatkowo zaoszczędza nam kalorię mimo pełni smaku! kto jest za? :D

Nie przedłużając zapraszam Was po przepis- a jeżeli skorzystacie- zdajcie znać, będzie i strasznie miło!


Daktylowy chlebek bananowy

Składniki:
-2 garści suszonych daktyli
-2 banany
-0,5 szkl mąki orkiszowej
-0,5 szklanki mąki ryżowej
- 40g mąki kokosowej
-2 jajka
-3 łyżki masła orzechowego
-0,5szkl etryrolu (opcjonalnie)
-50g odżywki białkowej (opcjonalnie, można u9żyć ekstraktu z wanilii)
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-cynamon
-kardamon
 -posiekane orzechy laskowe i migdałowe, ok 1.4 szklanki
-1 szklanka wody/mleka 1,5%

Wykonanie:
Daktyle zalej wrzątkiem na miniumu  30 minut, następnie odlej wodę, dodaj banany i zblenduj na jednolitą masę
Jajka ubij same lub z erytrolem, do uzyskania puszystej masy.
Następnie dodaje masło orzechowe, bananową masę, mąki, proszek, przyprawy oraz odżywkę.
Zacznij mieszać i powoli wlewać wodę- do uzyskania konsystencji gęstej śmietany.
Dobrze wymieszaj, dorzuć poszatkowane orzechy- wymieszaj.
Przelej do keksówki.
Piecz w nagrzanym do 180 stopni piekarniku ok 45 min, do suchego patyczka.
Można polać z wierzchu czekoladą.







Smacznego!

Bezglutenowe kopytka z karmelizowanym jabłkiem. Domowe kopytka :)

Dzień dobry, cześć i czołem!:)
Witajcie w poniedziałkowy poranek, kto już na nogach, a kto ma na później więc smacznie wyleguje się w łóżku? :)

Ja wstałam wcześniej coby post Wam tutaj naskrobać i przypomnieć sobie o obietnicy, aby być tutaj częściej :)
W związku z tym, że aktualnie mam weekendowy kurs, a w tygodniu latam z jednego miejsca na drugie- często najczęściej brakuje mi czasu na cokolwiek.. Ale- dobra organizacja to podstawa!
W ten weekend miałam zajęcia ze stepu i hola, hola... w każdy dzień zrobiliśmy około 16 tys kroków na samych zajęciach- wiecie "praktyka czyni mistrza" i dzisiaj nie mam łydek! :O
Haha, totalnie są wyłączone z życia i zwykłe chodzenie boli, a wchodzenie/schodzenie po schodach to dopiero katorga! :D
Także coś czuje, że treningu dzisiaj nie będzie, ale jeżeli będzie to jakiś stretching, haha ;)
Nikt z nas (kursantów) nie pomyślałby, że wchodzenie po stepie na najniższej z możliwych wysokości przyczyni się do tak wypracowanych łydek ;)

A jak wyglądają u Was weekendy? Lenicie się, trenujecie, czy może trochę tego trochę tego? :)

Jak wiecie (bądź właśnie się dowiecie) jestem dietetykiem i prowadzę swój gabinet, w którym przyjmuje pacjentów :) Czasem trafi się osoba, która pragnie tylko schudnąć, a czasem trafi się ktoś z alergią, bądź nietolerancją pokarmową. W związku z tym tworząc diety muszę być przygotowana i mieć pod ręką kilka/kilkanaście przepisów na dania, które być może przydadzą się w przypadku jakiegoś pacjenta.
I tak też było z tymi kopytkami..
Kopytka, każde mączne danie- kocham nad życie! :) Od dzieciństwa, aż po ten czas ;)
Dlatego stwierdziłam, że zrobienie bezglutenowych kopytek to będzie pikuś!
Jakże mocno się pomyliłam ;)
Prób było kilka, bo w każdych coś nie pasowała.. zbyt mączyste, mokre, zbyt suche i tak wkoło.. Aż udało mi się uzyskać prawie perfekcyjną wersję kopytek, na którą serdecznie Was zapraszam!

Próbowałam ich zarówno na słodko, jak i słono- oboje wersje sprawdzają się perfekcyjnie!
Jednak jako, że jesień za oknem to przedstawiam Wam je w iście jesiennym towarzystwie karmelizowanych jabłek z cynamonem.. grzech nie próbować! :)

Bezglutenowe kopytka z karmelizowanymi jabłkami

Składniki:
-2 średniej wielkości ziemniaki
-3/4 kostki sera twarogowego, chudego (można bez laktozy)
-1 jajko
-0,5 szklanki mąki ryżowej
-1/3 szklanki mąki gryczanej
Dodatkowo:
-1-2 jabłek
-cynamon
-erytrol/miód
-masło klarowane

Wykonanie:
Ziemniaki ugotować na miękki w niesolonej wodzie. Następnie przepuścić przez praskę, aby uzyskać puree, ostudzić.
Gdy ostygnąć dodać do nich ser, jajko, obie mąki (powoli, patrzeć ile wchłoną ziemniaki) i zagnieść jednolite, gładkie ciasto.
Oderwać kawałek, zrolować go w długi pasek i odcinać małe kopytka.
Gotować je w lekko osolonej wodzie ok 2-3 min od wypłynięcia na powierzchnię.
W tym czasie jabłka obrać, pokroić na mniejsze kawałki, posypać erytrolem/miodem i cynamonem i dusić na małym ogniu, aż zmiękną i pokryją się słodką skorupką.
Gotowe kopytka polać stopionym masłem i podawać z jabłkami.






Smacznego!

Zdrowe ciasteczka z tahini. Czekoladowe, pomarańczowe ciasteczka z tahini Primavika! :)

Dzień dobry!
Wszyscy cali? Nikt nie przymarzł do szyby? :D
Matulu, ja mam szczęście, że przed wczoraj pomyślałam o podniesieniu wycieraczek, bo wczoraj miałam biednie odmrozić same szyby... :D
A jak tam u Was? Z jakich rejonów jesteście i jakie mrozy zanotowaliście? :)

Ufff..! Dzisiaj wybija środa, a to znaczy, że połowa tygodnia za nami :) U mnie dość pracowicie, a u Was? Czekacie na weekend, czy raczej cieszycie się z tygodnia?
No i dawajcie znać jakie macie plany związane z Tłustym Czwartkiem! :)
Pączki usmażone? Czy stawiacie na coś pieczonego?
Przyznam się, że ja niestety fanką pączków nie jestem, ale za to za chrustem/faworkami tooo no baaardzooo..
Ale tak dawno nie jadłam :O Mam nadzieje, że w tym roku mi się uda :) Szczególnie, że chrześniak z rodzinką przybywa <3 Więc tym bardziej jest powód by coś wykombinować :)
Może macie jakieś sprawdzone przepisy na chrust? :)

Słuchajcie! Ostatnio jakąś wenę mam i tak sobie troszku kombinuję w tej kuchni (doobra, chora noga też mi temu posłużyła ;) ) i tak nabieram ochoty na pieczenie/gotowanie niewiadome skąd :)
I wiedziałam, że ma wpaść Laura na babski wieczór i trza coś przygotować.. i tak się zbierałam i znowu poratowało mnie tahini od Primavika :D
Zamiast klecić kolejną blaszkę ciasta, wymyśliłam sobie, że zrobię coś na raz do przekąszenia i na słodko :)
I powiem Wam, że jakoś filozofii nie ukryłam w tych ciastkach, ale..
* wyszły bardzo, baaardzo kruche
* wyszły sezamowe
* wyszły słodkie
* wyszły jedyne w swoim rodzaju <3
Są kaloryczne, ale..
* to zdrowe kalorie
* to zdrowe tłuszcze
*bez glutenu
* są pyszne :D
Na prawdę!
Zrobiłam je w dwóch wersjach: jedna z pomarańczą, a druga z gorzką czekoladą  i szczerze Wam powiem..
ja NIE WIEM, które są lepsze :(
Nie każcie mi decydować. chociaż jak dopiero mieszałam ciasto to szale stawiałam na czekoladowe, a potem..? Totalnie wyrównane wyniki! :)

Musicie ich skosztować! Musicie :) I zapakujcie kilka swoim dzieciakom do szkoły na drugie śniadanie- zamiast gotowych batonów ciastka w 15 minut, zdrowe! :)

To, co? Zakasamy rękawy? :D

Czekoladowe, pomarańczowe ciasteczka z tahini

Składniki:
-250g mąki ryżowej
-1 jajko
-150g tahini
-100g erytrolu
-1,5 proszku do pieczenia
-szczypta soli
-odrobina wody
Dodatkowo:
-3 paski gorzkiej czekolady 90%
-naturalny aromat pomarańczowy

Wykonanie:
Składniki na ciasteczka zagnieść w jednolite, lekko klejące ciasto.
Następnie rozdzielić na dwie części.
Do jednej dodać posiekaną gorzką czekoladę, a do drugiej aromat pomarańczowy.
Z każdej masy ulepiłam po 12 ciasteczek -> lepiłam ręcznie, okrągłe.
Te z dodatkiem pomarańczy posypałam z góry sezamem.
Piekłam 20 minut w 150 stopniach, w nagrzanym piekarniku.
Podawać, jak wystygną.










Smacznego!

Zdrowe/ Fit brownie z cukini. Zdrowe ciasto z tahini z Primavika i powidłami śliwkowymi :)

Doberek! :)
Co tam u Was? Jak tydzień Wam minął?
U mnie szybko, bez przerwy, alee.. za to z kontuzją, która męczy mnie od zeszłej soboty..! Nie wiem, co to się wyczynia, ale no..! już chciałabym mieć chwilę spokoju, na chwilę mieć prosto i bez przeszkód :D
Kurka, bo ja nie umie nie ćwiczyć..! Nie umiem siedzieć w miejscu, czekać, aż będzie okey.. a tu trzeba! Szczególnie, że Ci lekarze (dobra, nie upraszczajmy, ale w Bielsku na pewno!) są tacy.. mało empatyczni. Uważają, że każdy hipochondryk, każdemu się w domu nudzi..! Grr...!
Kiedy ja tak na prawdę lubię aktywność, nie lubię bierności (i lekarzy), więc jak ktoś mnie już zobaczy u lekarza- to znak, że coś się dzieje ;)
No, ale dobra, koniec o mnie! Nie ma, że tylko ja i jaaa..

Swoją drogą- dzisiejszy przepis ma bardzo kiepskie zdjęcia. Na prawdę.
Powiem Wam, że zdjęcia są robione przy dość dobrym świetle, że było południe więc ani nie byłam zmęczona, ani nic..
A zdjęcia? Każde rozmazane, jakieś nijakie.. przepraszam zatem za zdjęcia tego przepisu, ale mogę Was zapewnić, że ono jest ge-nial-ne!
Nad zdjęciami bardzo chce zacząć pracować, uczyć się-mam nadzieje, że mi się uda :) Trzymajcie kciuki, może zdjęcia zaczną Was przekonywać :D
A tak to przedstawiam Wam..
Na prawdę, legalne brownie, które gdzieniegdzie przeplata się smakiem nieziemskiego tanini z domowymi powidłami śliwkowymi.. No mówię Wam bomba <3

Z dodatkiem cukinii, nie jest bardzo kaloryczne, ale też nie jest mega kaloryczne :) Posiada zdrowe tłuszcze, cukry- także nic tylko korzystać <3
Aa..! Zapomniałam! To ciasto robi się 10 minut!
No jak nie korzystać? :D

To kto jest chętny? :)

Brownie z cukinii z tahini i powidłami śliwkowymi

Składniki:
-300g cukinii
-100g mąki gryczanej
-50g mąki orkiszowej
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-1 jajko
-cynamon
-25g kakao
-30g gorzkiej czekolady
-150g erytrolu
-ok 5 łyżeczek tahini Primavika z białkiem
-ok 5 łyżeczek powideł śliwkowych
-szczypta soli
-0,5 szklanki wody

Wykonanie:
Cukinię zetrzeć na grubych oczkach, lekko posolić, odstawić na bok.
W osobnym naczyniu wymieszać suche składniki na ciasto, dodać poszatkowaną czekoladę, jajko oraz 0,5 szklanki wody.
Wymieszać do uzyskania jednolitej masy, ma być lekko gęsta, nie za gęsta.
Następnie dodać odsączoną cukinie i ponownie wymieszać.
Wylać do formy.
Na wierzch ciasta wyłożyć tahini i powidła- w formie kleksów.
Można rozmieszać wykałaczką, aby powstały esy-floresy.
Piec w nagrzanym piekarniku na 180 stopni, przez około 20-25 minut, do tak zwanego suchego patyczka.









Smacznego!