Bo próbowa zawsze trzeba.. Rogal Marciński

Autorka: 11/11/2013


Ooooo...! Ależ mnie wsiąkło: nie dość, że tutaj nic nie pisałam, to jeszcze o Was zapomniałam.. Ależ to nie ładnie tak! Ale wiecie, przeżyłam ten tydzień-udało mi się chyba wszystko zaliczyć, jakże cudowne to uczucie!

A teraz mam luźniejszy tydzień, więc na pewno będę się tutaj pojawiać :)
A z czym kojarzy się Wam 11 Listopada?
No tak, 90% odpowie, że ze Świętem Niepodległości, a pozostałe 10 to Poznaniacy ;D
Pochodzę ze Śląska, tu też mieszkam, ale mentalnie chyba szybciej zaliczyłabym się do Poznania, haha. Dlaczego? No bo, kiedy słyszę 11 przed oczami staje mi obraz... ROGALA! Tak, otóż to! Właśnie rogala, tego jedynego, Marcińskiego.. Nadzianego białym makiem, mnóstwem pysznych bakali i skórką pomarańczową.. Wykonany z najlepszego ciasta półfrancuskiego, które się rozwarstwia tworząc przyjemną chrupką strukturę do jedzenia... Nie umiem wyobrazić sobie czegoś lepszego, no bardzo ciężko!

Od 4 lat cierpiałam na te rogale, raz dostałam je prosto z poznańskiej cukierni, ale po podzieleniu pomiędzy domowników.. :D 
4lata czekałam, szukałam albo maku, albo warsztatów.. I nic! Co roku ten sam zawód..
Aż tutaj w sb będą w jednym z CH zobaczyłam go, no zooobaczyłam! Dobra, dobra-może nie był oświecony jasnym światłem,nie stał na środku sklepu i drogę wskazać musiał mi Pan z obsługi, no ale.. :D Zdobyłam go i pod wpływem chwili zdecydowałam: robię je! Tak, na 11!
Pracy z nimi dość dużo jest, cóż począć.. Nie wiedziałam, że aż tyle :D
Ale przechodząc do sedna: 
wyglądu Marcińskich nie mają-choć starałam się jak mogłam, zawijanie muszę jeszcze poćwiczyć.. No wiem-koślawe to, jeden większy, drugi mniejszy, ten się odwinął, ten się zawinął.. :D
Pomada (ale akurat tojest zmora całej mojej familii-nikomu w domu wyjść nie umie) jest, ale przeźroczysta, bo jak zwykle złe proporcje cukru do wody... :)
No, a ciasto-tutaj nieskromnie przyznam, ze wyszło ideeeelane! Dosłownie-rozwarstwia się, jest chrupiące, z wierzchu przypieczone-mmmm :) Dzięki niemu znowu podszkoliłam technikę wałkowania, na plus!

Przepis istniał w moim laptopie już baaardzo długo, wydaje mi się, że aż za długo :) Jest oryginalny, prosto z cukierni.. Wam polecam je zrobić-może macie bardziej zręczne rączki i wyjdą Wam właśnie te kształty, które powinny :D
A od siebie dodam: certyfikatu by nie było, ale brzuszki i kubki smakowe szaleją!

Rogale Marciśnkie (źródło przepisu ArtKulinaria)

Składniki:
a)ciasto półfrancuskie
-400 ml mleka
-1 kg przesianej mąki pszennej
-120 g cukru
-120 g masła
-3 jajka (zmieniłam, bo były 2,5 jajka)
-4 g soli
-20 g świeżych drożdży
-masło, około 300 g
b) masę:
-500 g białego maku
-300 g okruchów biszkoptowych (najlepiej z domowego biszkoptu)
-500 g cukru (dałam 250 g cukru + 250 g miodu)
-85 g masła
-85 g rodzynek
-50 g migdałów
-79g orzechów laskowych (mój osobisty dodatek)
-5 łyżki domowej skórki pomarańczowej
-4 jajka
-kilka kropli aromatu migdałowy (olejek lub ekstrakt)
c) lukier:
-200 g cukru pudru
-kilka łyżek gorącej wody
-do posypania obrane ze skórki, posiekane migdały - ok. 100 g

Wykonanie:

Dzień wcześniej przygotowujemy nadzienie:
Mak płuczemy. Wkładamy do garnka i zalewamy wrzącą wodą.
Gotujemy na bardzo małym ogniu przez około 30 minut. Po ugotowaniu dokładnie osączamy na gęstym sicie.
Mielimy trzykrotnie przy pomocy maszynki do mięsa, używając sitka o najmniejszych oczkach.
Migdały sparzamy wrzącą wodą, obieramy ze skórki.
Orzechy laskowe prażymy i ściągamy z nich skórkę.
Mieli razem orzechy.
Rodzynki rozdrabniamy.
W garnku topimy masło, dodajemy miód, cukier, a następnie posiekane rodzynki, migdały i drobno pokrojoną, smażoną skórkę pomarańczową. Podgrzewamy chwilę na małym ogniu, aby bakalie zostały dobrze nasączone miodem.
Dodajemy zmielony mak i smażymy na małym ogniu przez około 5-10 minut. W trakcie smażenia często mieszamy, aby uniknąć przypalenia.
Studzimy.
Dodajemy okruchy biszkoptowe i po jednym jajku, cały czas ucierając. Kolejne jajko dodajemy dopiero wtedy, kiedy poprzednie zostanie dokładnie wmieszane.
Kontrolujemy gęstość masy. Jeżeli robi się rzadka, nie dodajemy więcej jajek.
Przygotowujemy ciasto drożdżowe:
300 g masła wkładamy do lodówki, ma być zimne.
Wszystkie składniki na ciasto drożdżowe wyciągamy z lodówki godzinę wcześniej.
Mleko podgrzewamy do temperatury 37 stopni.
Przygotowujemy rozczyn z drożdży: 

W misce rozcieramy drożdże z 2 łyżeczkami cukru, dodajemy 3 łyżeczki mąki (odmierzonej z przygotowanego kilograma) 100 ml ciepłego mleka. Mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na 20 minut.
W tym czasie jajka i żółtko ubijamy z cukrem na puszystą masę.
Masło topimy w rondelku na małym ogniu.
Mąkę wsypujemy do dużej miski, dodajemy wyrośnięty rozczyn, ubite z cukrem jajka, mleko i sól
Pod koniec dodajemy partiami stopione masło, każdą kolejną dopiero wówczas, kiedy pierwsza zostanie dobrze wchłonięta. Wykładamy na stolnicę i dobrze zagniatamy.
Ciasto jest elastyczne i nie klei się do rąk. Wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na 30 minut.
Po wyrośnięciu ciasto drożdżowe odgazowujemy (przebijamy pięścią), zagniatamy i rozwałkowujemy na stolnicy na kształt prostokąta.
Zimne masło wykładamy na 2/3 szerokości prostokąta. 1/3 ma pozostać pusta.
Ciasto składamy do środka na 3, zaczynając od strony nie przykrytej masłem, następnie składamy do środka część wyłożoną masłem.
W ten sposób mamy 3 warstwy ciasta i 2 warstwy masła. Dociskamy i wałkujemy na kształt prostokąta.
Składamy ponownie w taki sam sposób, jak poprzednio i wkładamy do lodówki na pół godziny. czynność wałkowania i składania powtarzamy jeszcze 2 razy, za każdym razem schładzając w lodówce przez pół godziny.
W ten sposób uzyskujemy 81 warstw ciasta.
Przygotowane wcześniej ciasto drożdżowe rozwałkowujemy na długi prostokąt o grubości 0,5 cm i wycinamy z niego naprzemienne trójkąty.
Na każdy trójkąt nakładamy nadzienie - najlepiej przy pomocy rękawa cukierniczego - dwa rozgałęzione u podstawy trójkąta paski.
Podstawy trójkąt zawijamy na około 3 cm, nacinamy na środku, rozkładamy w ten sposób powstałe "nóżki" i kręcimy, czyli zawijamy rogala.
Po zawinięciu kładziemy rogale na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i odstawiamy na ok. 30 minut do wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzewamy do temp. 180 stopni.
Wyrośnięte rogale pieczemy około 20 minut - do zrumienienia.
Świeżo upieczone rogale smarujemy lukrem i posypujemy obranymi ze skórki, posiekanymi migdałami.








 

Smacznego!

Podobne posty

64 komentarze

  1. Kobieto :) zakochałam się :)
    chociaż w mojej Rodzinie jest tradycja kupowania rogali zgodnie z tradycyjną recepturą, robionych przez wyjątkowych cukierników z Wielkopolski to kusisz tymi pięknymi rogalami :)
    cudnego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie z powodu tego rogala żałuję, że nie mieszkam w Poznaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierzę, nie wierzę! Sama upiekłaś słynne rogale :)
    Ja jadłam je w swoim życiu wiele razy, w tym roku jakoś nie wyszło. Wyślij mi jednego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. zrobiłaś te rogale ! cudownie :) sama nigdy ich nie próbowałam i nawet nie miałam okazji. twoje wyszły na prawdę rewelacyjnie ;*
    miłego dnia !

    OdpowiedzUsuń
  5. jaaaaaaaaaaaaaaaakie one piękne, wow, jestem z Ciebie taaaaaaaaaaaka dumna! :) cudne są! mistrzostwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie do końca jestem z siebie dumna, ale cieszę się, że ty jesteś :*

      Usuń
  6. O rany, zaszalalas! A rano marudzilam, ze jak co roku w telewizji przezywaja te rogale :-P Ale to z zazdrosci, bo ich nie jadlam :-D PS coraz lepiej kombinujesz ze zdjeciami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nigdy nie jadłam takiego rogala ;<
    Wyślij mi jednego, cooo? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rogaliki, ślicznie Ci wyszły:)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie pogardziłabym takim na śniadanie.. :D pycha!

    OdpowiedzUsuń
  10. dzisiaj też je jadłam, ale kupne <3 ten biały maak jest cuuuudowny *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. hm.. moja mama robiła wczoraj rogale takie zwykłe ;) to trochę z czekoladą w środku, to trochę z marmoladą ;)
    całkiem dobry przepis, takich prawdziwych ci powiem marcinskich rogali jeszcze nie jadłam ;) efekt końcowy świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. brawo! podziwiam za odwagę podjęcia takiego wyzwania :) są urocze, o wiele bardziej wolę takie domowe rogale od kupnych. Przynajmniej widać, że włożyłaś w nie serce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy zobaczyłam na Twoim facebooku biały mak, nie mogłam się doczekać notki z efektem Twoich piekarniczych działań, no i są! Imponujące, z pewnością pyszne w smaku... a czy zbliżone do poznańskich oryginałów? Sama oceń!:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Domowe, cudowne, a koślawość w rogalach toż to sam urok:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Napracowałaś się solidnie, ale widzę, że warto było, rogale prezentują się super, aż chciałabym Ci porwać jednego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. super wyrosły!:) ja nie lubię za bardzo maku ale chętnie bym spróbowała Twoje rogaliki, nie mają lukru co dla mnie jest zbawieniem bo inaczej się można okropne zasłodzic:P

    OdpowiedzUsuń
  17. Tyle z nimi roboty, ale fajnie, że dałaś radę, możesz być z siebie dumna :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurczę, muszę je w końcu zrobić!
    Świetnie wyglądają, ach zjadłabym takiego...

    OdpowiedzUsuń
  19. Łaaaał, ale pięknie wyszły! Ja Ci przyznaję certyfikat, albo i dwa jak chcesz na ciacho i masę osobno! :D No jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem, że się za nie zabrałaś i wyszły tak świetnie. Szacun! :))

    OdpowiedzUsuń
  20. wyglądają prześlicznie a smakują na pewno jeszcze lepiej *.*

    OdpowiedzUsuń
  21. Smacznie wyglądają ;) Jeszcze nie jadłam takiego rogala, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  22. it looks so yum! I am hungry now lol

    OdpowiedzUsuń
  23. ja kiedyś bawiłam się w domową fabrykę pączków i przyznam szczerze, że byłam tak zmordowana, że nie mialam nawet siły ich jeść... dlatego chyba wolę kupić rogala z certyfikatem w sprawdzonej cukiernii :P

    OdpowiedzUsuń
  24. wow,wow,wow! gratulacje, to naprawdę pracochłonny wypiek, ja co prawda za rogalami nie przepadam, ale famili z pewnością by posmakowąły ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pyszności. Najadłam się dziś za wszystkie czasy!

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobre rogale i ładne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Pojadłabym takich rogalików, wyglądają przepysznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nigdy nie miałam okazji ich jeść :( No ale skoro pokazujesz przepis to tymtyrymtym :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Napracowałaś się. Jak dla mnie - idealne rogale! Zjadłabym jednego! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. wspaniałe :) żałuję że nie mam białego maku ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robiłam z niebieskiego maku i wyszły naprawdę bardzo smaczne :) Nie mogłam nigdzie dostać białego... :(

      Usuń
  31. Twój przepis też taki jak esej :) Końca nie widać - jak u mnie :) Myślałam, że nie skończę :)
    Twoje takie fajne, pulchne, duże :)

    OdpowiedzUsuń
  32. wyglądają fantastycznie, smakowały na pewno wyśmienicie:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Pysznie wyglądają :) Ja kupiłam i smakowały, a robione własnoręcznie muszą być jeszcze lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zawsze mnie przerażały przepisy na rogale marcińskie, choć wczoraj się zajadałam i dalej mi mało :). Może spróbuję Twojego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Zawsze mnie przerażały przepisy na rogale marcińskie, choć wczoraj się zajadałam i dalej mi mało :). Może spróbuję Twojego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Podziwiam. Bardzo pracochłonne i nigdy nie robiłam. Poszłam na łatwiznę i zrobiłam struclę makową z nadzieniem z białego maku:)

    OdpowiedzUsuń
  37. aa cudeńka <3 jak wyrosły


    może za mało "piłujesz" orzechy? Czasem trzeba masy cierpliwości i czasu by doprowadzić je do stanu "maślanego" :P

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja się jeszcze nie odważyłam he, Twoje wyszły idealnie, aż ślinka cieknie :))

    OdpowiedzUsuń
  39. To wspaniała próba :) Tak dawno robiłam rogale...ale o takich to marze :) !

    OdpowiedzUsuń
  40. Ale mam Ci dużo do napisania:) Przede wszystkim na początku myślałam, że z poznaniem łaczy Cie ... ziemniak. Poznań to pyry. Śląsk to kluski śląskie i czorne kluchy. A z czego z ziemniaka. Więc blisko Ci cholera do tego Poznania. P drugie Twoje rogale są perfekcyjne. Oglądałam wczoraj film z piekarni, gdzie gość powiedział, ze od 2 lat je robi i w .... albo od 4 lat.... i nigdy by ich sam nie spróbował robić gdyby nie miała praktyki. Bo są trudne i w ogóle.... bla, bla bla. Ale kiedy by zobaczył twoje to by się dopiero zdziwił. Bo ładne, bo upieczone, bo zrobione i spróbowane a nawet zjedzone:) A teraz o mnie : ja zawsze walczę w ten dzień 11 aby rogala nie jeść. Dlaczego: kilka lat temu postanowiłam ze zjem całego olbrzyma, takiego z poznańskiej piekarni. I co ? i trzy dni nic nie jadłam, bo moja wątroba strajkowała. Ale podziwiam dopinguję i zazdroszczę kiedy przychodzi na nie kolej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie! Pyry! Nie pomyślałam.. :D
      Masz bardzo celną uwagę :)

      Ojej, dziękuję! No, ciężko trochę było, ale i tak uważam, że mogłam lepiej :) Ale nadzienie wyszło prawie idealne :D

      Usuń
  41. Rogale jak marzenie! : )
    Cudowne są! : )
    Aż żal, że ich jeszcze nie próbowałam!

    OdpowiedzUsuń
  42. ja właśnie też sobie obiecałam, że je zrobię. dorwę biały mak i do roboty ;)
    a jeśli nie wychodzi Ci lukier, polecam spróbować takiego na białku. bielutki jak śnieg i idealny do dekorowania

    OdpowiedzUsuń
  43. Pyszne :) Też w tym roku się za nie wzięłam - też nie wyszły takie zgrabne jak oryginały, ale w smaku - dużo lepsze za sprawą cudownie listkującego maślanego ciasta, zamiast margarynowego jak w piekarni ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Wsiąkło moje serduszko, które wysłałam wcześniej..
    Mega, mega, mega...! <3 rób takie częściej. nawet bez 11 listopada w kalendarzu :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Twoje rogale wyglądają mega apetycznie!! No my w związku z tym, że są to rogale Marcińskie, wczoraj musieliśmy je zjeść, ale niestety nie zrobiliśmy ich sami, tylko kupiliśmy, a ceny w tym roku były zabijające, więc mamy nauczkę na za rok - robimy je sami! także dzięki za przepis:D

    OdpowiedzUsuń
  46. Jak dla mnie to wyszły Ci idealnie te rogale! Wyobrażam sobie jak w domu musi pachnieć kiedy się pieką...pychota! A że jeden mniejszy, a drugi większy to akurat dodaje im uroku. Zresztą kogo obchodzi ich kształt;) Liczy się smak, a tego na pewno im nie brakuje!

    OdpowiedzUsuń
  47. pięknie pysznie wyglądają ! zjadłabym 3 , ewentulanie 9 : D mi np 11 listopada od tego roku będzie kojarzyć się tylko i wyłącznie z gadaniem przez kolejne 3 dni o marszu i huliganach ; > ale rogale , zawsze ! ; D

    OdpowiedzUsuń
  48. Wow! Ja jeszcze takich nie jadłam, aż ślinka cieknie :)

    OdpowiedzUsuń
  49. migdałów jeszcze nie próbowałam w sumie O.O
    ale też robię blenderem xd

    OdpowiedzUsuń
  50. mmmmmmmmmmmm pychotka:)
    w konkursie agory - śląski mistrz zakupów;)

    meybe follow;)?

    OdpowiedzUsuń
  51. Takie piękne! Nie udało mi się w tym roku upolować rogala marcińskiego :( więc jak patrzę na Twój przepis i zdjęcia - mam ślinotok. Ale co tam, może za rok się uda :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  52. Szczerze podziwiam za zrobienie tych rogali! Dla mnie to jeszcze nie ten level wtajemniczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Mi jeszcze nie było dane nigdy spróbować oryginalnego marcińskiego rogala :(

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna za każdą opinię i sugestię! Smacznego!