Domowa bombonierka? A może po prostu małe słodkości na raz?;))

Autorka: 1/24/2013

Hah! Sesja, sesja.. Ale nie-obiecałam sobie często wpisy to będą, a co:)
Poza tym.. Przecież nauka nie zając nie ucieknie, nie? Nie no.. tak na prawdę to szukam powodu do nie-nauki :(
I takim oto sposobem wymyśliłam, że wykorzystam w końcu foremki zakupione latem:)

Wyszły mi nawet a miarę, jasne-zdarzają się jakieś niedociągnięcia.. ale:)
Poza tym, takie czekolady bardzo, ale to bardzo fajnie sprawdzają się jako prezent (jak macie zręczności manualne-mi Pan Bóg jakoś ich po-oszczędzał), ładnie zapakowane, czy nawet kiedy przyjdą goście by zdobiły stół i zachwycały podniebienie:)

Polecam gorąco, bo warto;)

Czekoladki nadziewane tudzież nie:)


Składniki:
-dużo, dużo czekolady-ok.200g, ale takiej dobrej jakości (preferuję gorzką), chyba że wolicie słodsze to pół na pół, lub sama mleczna
-nadzienie: np.: karmel, sos (malinowy, czeko, truskawka ect.), marmolada, dżem, masło orzechowe itp itd
-pędzelek
-foremki

Wykonanie:
Czekoladę temperujemy jeśli umiemy -ja się wciąż uczę:)
Jeśli nie potrafimy topimy po prostu w kąpieli wodnej i dodajemy łyżkę masła żeby była szkląca:)
Następnie pędzelkiem malujemy środek foremki i boczki, dokładnie!
Wsadzamy na ok.10minutek do zamrażalnika i czynność powtarzamy.
Wyciągamy z zamrażalnika i dodajemy nadzienie wedle uznania, zostawiając miejsce na zrobienie podstawy z czekolady.
Ponownie zamrażalnik.
Wyjmujemy nakładamy czekoladę, żeby czekoladka się "zamknęła" i teraz można już do lodóweczki, żeby zastygło.
Przed jedzeniem wyciągnąć chwilkę, jakies 15min wcześniej, aby doszły do temp. pokojowej :).
Wyciągamy ostrożnie (najlepiej te pod mrożone) wywijając foremkę na druga stronę:)
Gdyby czekolada zastygła-podgrzać ją.

(te są bez nadzienia, genialne do zrobienia dzieciom kalendarza adwentowego ;D)

P.S. Polecam nadzienie w formie lekko płynnej, aby lepiej było nam go umieszczać w małych czekoladkach.

Smacznego!

Podobne posty

25 komentarze

  1. Łał! Prezentuje się imponująco :) Nigdy nie robiłam sama bombonierki, ale to naprawdę dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczne! Muszę sobie zakupić takie foremki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no teraz to mnie zachwycilas! super :))

    OdpowiedzUsuń
  4. wyglądają świetnie, masz talent i pomysłowość :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy powód ucieczki przed nauką jest dobry, a już zwłaszcza taki! ;D Ładne te czekoladki, a nawet jak są jakieś niedociągnięcia, to liczy się wkład własny i włożone serce, to się zawsze doceni ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale śliczne! ;) przy takich czekoladkach nauka na pewno łatwiej wejdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też odciągam się od nauki historii i wychodzi mi to chyba jeszcze lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ślicznie wyszły! :) Moja pierwsza próba okazała się kompletną klapą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cuda :D robienie czekoladek jest znacznie ważniejsze od jakiejś tam sesji :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądają bardzo profesjonalnie. Po co się uczyć, zacznij sprzedawać czekoladki,biznes murowany!

    OdpowiedzUsuń
  11. śliczne :) od razu przyszły mi na myśl malinowe pralinki z Moich Wypieków :D
    co to jest temperowanie czekolady? :>

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie pokazuj mi czeko,proszę:p

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedyś to się w głowie nie mieściło, że w domu można takie cuda stworzyć! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyszły Ci po prostu cudowne! Kto by kupował bombonierki, jeśli takie cudeńka można zrobić samemu :>

    A przepis na muffinki znalazłam tu:
    http://cukierenka.blogspot.com/2011/06/muffiny-ze-szpinakiem-i-serkiem-feta.html
    :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ŁO MATKO! Ale zabawy przy takich czekoladkach, co?? a jakto nie masz zdolności>? Są MEGA urocze!! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny pomysł na prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozpływam się patrząc na te czekoladki... Pycha! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O rany, ale małe pyszności! Narobiłaś mi strasznej ochoty na czekoladę. Dobrze, że mam jeszcze trochę zachomikowanej :D

    OdpowiedzUsuń
  19. jak kupne :) choć pewnie dużo smaczniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  20. właściwie w większości to były dopiero zaliczenia, ale materiał i tak obejmował cały semestr, więc pracy było dużo; i tak, tak! zaliczyłam, wszystko! :))

    Owsiankę/ryż/kaszę gryczaną/kaszę jęczmienną gotuję w większości przypadków na wodzie; natomiast kaszę mannę/kukurydzianą/płatki ryżowe gotuję na mleku :))

    jakie cudowne te czekoladki! takie domowe smakują na pewno duuuużo, dużo lepiej :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale jestem w szoku wyszły cudnie! jak ze sklepu! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. przymierzam się do domowych pralinek, a Twoje wyglądają przepięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. wspaniale wyglądają :) muszą być pyszne ;)

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna za każdą opinię i sugestię! Smacznego!